Ankieta “Jestem Graczem” ma wyłonić portret typowego gracza. Czyli kogoś, kto nie istnieje

Zdjęcie gracza pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie gracza pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek

14.10.2014 08:39, aktual.: 10.03.2022 10:54

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Dzięki badaniu o nazwie “Jestem Graczem” mamy zobaczyć prawdziwą twarz polskiego gamingu. Tylko czy to możliwe? Ani trochę.

Nie znamy jeszcze wyników, ale z badania już wiadomo, że w Polsce jest wystarczająca liczba graczy, żeby położyć serwery. To złośliwe stwierdzenie, ale trudno dojść do innych wniosków, gdy cały dzień próbuje się wypełnić ankietę, która teoretycznie powinna zająć dziesięć minut. W pierwszym dniu jej ukończenie graniczyło z cudem - i nieważne, czy próbowaliście to zrobić rano, czy już wieczorem. Po dwóch, góra trzech pytaniach strona przestawała działać.

Jestem Graczem - badanie polskich graczy

Teoretycznie cała ta akcja ma sens. Skoro robi się badania na temat tego, kto i ile razy opuszcza sprzęt elektroniczny w łazience, to czemu nie przeprowadzić ankiety o polskich graczach.

Obraz

Tylko dlaczego dorabia się do tego jakąś wielką ideologię? Przeczytajcie wypowiedzi ekspertów. Zmieńmy stereotypy, pokażmy twarz prawdziwych graczy, koniec z mitem no-life’a - o tym mówią redaktorzy naczelni serwisów growych.

Mam wrażenie, że ktoś został w latach dziewięćdziesiątych i nadal uważa, że gracz ma mniej więcej taką samą renomę, jak kryminalista czy nosiciel groźnego, nieznanego wirusa.

To prawda, tu i ówdzie niewiele się zmieniło, czego przykładem może być śmieszny odcinek “Ojca Mateusza”. Ale żyjemy też w kraju, w którym premierem wręcza prezydentowi Stanów Zjednoczonych Wiedźmina 2, gry sprzedają się coraz lepiej, a ich reklamy w mainstreamowej telewizji nikogo nie dziwią. Hej, koledzy, nie jest źle!

Obraz

Tymczasem w twierdzy hardkorowych graczy mamy wielkie przebudzenie i wrzask, żeby wreszcie skończyć z tymi bzdurami. Tyle że ten stereotyp gracza nikogo już nie grzeje, bo i niby czemu by miał? Niech gadają, a my i tak będziemy robić swoje, bo gry to przecież normalna rozrywka. Tak, dokładnie taka sama, jak oglądanie filmów w telewizji czy czytanie książek. I komiksów.

Wszyscy grają

Ale “Jestem Graczem” chce staranować drzwi otwarte na oścież i udowodnić wszystkim, że gracz to normalny człowiek. Wybaczcie, twórcy ankiety, ale trochę się spóźniliście. Dzisiaj przekonywanie, że gracz wcale nie gryzie ma taki sam sens jak szukanie dowodów na to, że człowiek korzysta z Sieci nie tylko po to, żeby oglądać porno.

Obraz

Najgorsze w tej całej akcji jest to, że ona niczego ciekawego nam nie powie. Pytania w badaniu “Jestem Graczem” są absurdalne. Nie, to nie media uważają, że gracz to grubas bez życia. To sami “hardkorowi gracze”, którzy pracują w growych serwisach i tworzą tego typu ankiety podtrzymują ten stereotyp, wmawiając graczom, że on wciąż istnieje i ma się dobrze. I że koniecznie trzeba z tym walczyć.

Jest mi głupio, gdy ktoś pyta się mnie, czy w minionym roku byłem w kinie albo na meczu. Ilu mam przyjaciół. Czy się z nimi spotykam, czy gadam tylko na Fejsie. Serio? To za kogo oni mają zwykłych graczy?

Dawni gracze stają się niszą, a samo granie przestaje być czymś wyjątkowym, definiującym człowieka. To taka sama aktywność jak chodzenie do kina, słuchanie muzyki czy czytanie.Gry wideo stały się nieodłączną częścią naszej rzeczywistości.

Wyobrażacie sobie, że ktoś robi podobną ankietę wśród osób oglądających filmy? Nie, bo uznano by go za idiotę. Nie ma kogoś takiego jak “typowy kinoman” czy “typowy czytelnik”, więc po co tworzyć absurdalny obraz “przeciętnego gracza”, skoro dzisiaj graczy jest tak wielu, są tak różni, że “wyciąganie średniej” i tak nam nic nie powie? Tym bardziej że niewiele dowiemy się, jeśli pytania są tak banalne i ogólne.

No bo wybaczcie - do takich wniosków, do jakich dojdzie się po ankiecie, nie potrzeba robić specjalnych badań. Wyjdzie nam, że gracz gra często, ale nie przeszkadza mu to w kontaktach ze znajomymi, chociaż niektórzy robią to częściej, a niektórzy rzadziej. Gra na pececie i konsoli, jednak sięga też po książkę - aż ponad połowa przeczytała jedną w ciągu ostatniego roku.

Chodzą do teatru, do kina, ale są też tacy, którzy byli w galerii i na meczu, a jeszcze kilku jednak nie wychodzi z domu wcale. Wielu gra w miastach, ale są też tacy, którzy grają na wsi. Jedni poznali kogoś w MMO, a inni nie. Tyle i tyle procent pracuje, tyle studiuje, a ileś tam w ogóle nie pracuje się i nie uczy. Jedni są bogaci, a drudzy biedni.

W życiu bym na to nie wpadł. Gracz jest zwykłym człowiekiem, ma pasje, ma rodzinę, ma znajomych. I do szkoły chodzi, i do pracy, i w mieście mieszka, ale na wsiach też go znajdziecie. Niesamowite. Nie ma już dwóch takich samych grających? Szok i niedowierzanie.

Obraz

Twórcom badań tak zależy na tym, żeby pokazać, że gracz ma własne poglądy, że pytają nas nawet o stosunek do homoseksualistów. Serio, niebawem dowiecie się, że przeciętny polski gracz nie ma nic do środowisk LGBT lub że mu przeszkadzają w grze. Absurd.

Ale czy to prawda? Nie, bo jest ich tylu, że wyciąganie średniej z poglądów jest niemożliwe. I bezsensowne, bo niby o czym to będzie świadczyć? Nie da się stworzyć obrazu tak dużej i różnorodnej grupy.

Akcja "Jestem Graczem" jest więc sztuką dla sztuki.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (13)