Apple rozczarował? Pokazał nowe iPady i Retinę 5K, ale chyba nie tego chcieliśmy

Apple rozczarował? Pokazał nowe iPady i Retinę 5K, ale chyba nie tego chcieliśmy
Łukasz Michalik

17.10.2014 07:54, aktual.: 17.10.2014 08:08

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Konferencja Apple’a nie przyniosła zaskoczeń. Choć firma starała się budować napięcie i nastrój oczekiwania, już dzień wcześniej było wiadomo, czego możemy się spodziewać i to nam zaserwowano. Żadnych zaskoczeń, żadnych zdziwień, żadnego „one more thing”. Apple już nie zachwyca? A może nadal zachwyca, tylko nie nas, a kogoś zupełnie innego?

To nie była ekscytująca prezentacja. W gruncie rzeczy była nudna, pozbawiona napięcia, dynamiki i momentów, które zapadałyby w pamięć. I nie jest to w żadnym wypadku narzekanie z mojej strony – po prostu stwierdzam. Wśród nieistotnych detali, jak chwalenie się liczbą dostępnych aplikacji czy poziomem sprzedaży iPadów (226 mln), wartych uwagi było zaledwie kilka chwil. Co pokazał Apple?

Nowe iPady

Zgodnie z oczekiwaniami, zaprezentowano dwa nowe tablety - iPada Air 2 oraz iPada Mini 3. Większy model ponownie schudł i ma zaledwie 6,1 mm grubości (ale nie jest już najcieńszym tabletem świata – zdetronizował go 6-milimetrowy Dell Venue 8 7000). W smukłej obudowie, dostępnej również w kolorze złotym, znalazło się miejsce na 64-bitowy układ A8X drugiej generacji, wydajniejszy GPU, barometr i czujnik ruchu, a do tego 8-megapikselową kamerę o przysłonie f/2.4. Do tego dorzucono TouchID.

iPad Air 2 and iPad Mini 3 hands-on

Mniejszy tablet z 7,9-calowym ekranem został potraktowany jak zło konieczne – całą prezentację załatwił jeden slajd. Sercem nowego iPada mini jest układ Apple A7 z kooprocesorem M7, a w środku znajdziemy m.in. 5-megapikselową kamerę, moduł Wi-Fi MIMO oraz TouchID.

Znane są również polskie ceny tego sprzętu – za iPada Air 2 zapłacimy od 2099, a za mniejszy model od 1699 złotych.

Retina 5K

Gdy marketingowcy wszystkich firm wtłaczają nam do głów, że Full HD to prehistoria i bez 4K będzie nam bardzo smutno, Apple potraktował całą sprawę po swojemu i zaprezentował 5K, czyli nowego iMaca z ekranem Retina o rozdzielczości 5120x2880 pikseli.

To robi wrażenie, podobnie jak cena – jeśli nie przestraszy nas tylko 8 GB RAM-u, to za podstawową konfigurację z czterordzeniowym i5 3,5 GHz i Radeonem R9 M290X 2GB zapłacimy 10999 zł.

Obraz

I to by było na tyle. Serio! Acha – można pobierać nowego OS X Yosemite (Jest skąpany w emejzingu: jak cudnie zmienili typografię, jakie szybkie menu! Tim mówił o tym przez ponad pół godziny!), a do oferty trafił również nowy Mac Mini, prezentowany jako najbardziej wydajny energetycznie desktop na świecie. Będę złośliwy, ale przypomina to cytat z którejś kreskówki, gdzie niezbyt urodziwe dziewczę podsumowano słowami „ale serce ma ze złota”.

Zawiedzione nadzieje? Zależy, czyje!

Tym, co zastanowiło mnie bardziej od pokazanego sprzętu, była reakcja różnych komentatorów. Zewsząd dał się słyszeć jęk zawodu i narzekania, że za Steve’a Jobsa coś takiego było nie do pomyślenia i że Apple już nie zachwyca.

Ktoś chyba nie zauważa, że to nie czasy Steve’a Jobsa – utalentowany wizjoner od dawna nie żyje, a stery firmy trzyma równie utalentowany sprzedawca. Czy naprawdę każda konferencja Apple’a ma być dla nas festiwalem wzruszeń? Firma z Cupertino zachwyca bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej. Różnica polega na tym, że nie blogerów, ale udziałowców.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (10)