Czy doszło do gigantycznego wycieku danych podatników? Tak twierdzi poseł PiS

Czy doszło do gigantycznego wycieku danych podatników? Tak twierdzi poseł PiS
27.05.2013 15:00
Podatki (Fot. Flickr/ blmurch/Lic. CC by-sa)
Podatki (Fot. Flickr/ blmurch/Lic. CC by-sa)
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Poseł PiS Przemysław Wipler zawiadomił prokuraturę, że doszło do wycieku danych podatników. Jak twierdzi, urzędnicy dostali podczas prowadzonego przez prywatną firmę szkolenia pendrive'y z naszymi danymi objętymi tajemnicą skarbową. Zwrócić ich nie musieli.

Poseł PiS Przemysław Wipler zawiadomił prokuraturę, że doszło do wycieku danych podatników. Jak twierdzi, urzędnicy dostali podczas prowadzonego przez prywatną firmę szkolenia pendrive'y z naszymi danymi objętymi tajemnicą skarbową. Zwrócić ich nie musieli.

Być może za parę miesięcy okaże się, że ktoś handluje naszymi danymi, a być może to tylko wielkie nieporozumienie. Tak czy siak sprawa wydaje się ciekawa.

Urzędnicy zabrali do domu nasze dane?

Jak pisze na swojej stronie poseł Wipler, w kwietniu w jednym z zakopiańskich hoteli prywatna firma zorganizowała szkolenie dla 100 pracowników skarbówki. W jego trakcie rozdawano pendrive'y z danymi wszystkich polskich podatników.

Urzędnicy na szkoleniu uczyli się m.in. obsługi systemu WHTAX, który agreguje informacje dotyczące podatników, znajdujące się w bazach danych wszystkich urzędów skarbowych w Polsce. Dostali więc do dyspozycji dane z tego systemu, zawierające nasze numery NIP i PESEL, a także informacje dotyczące przebiegu postępowań egzekucyjnych prowadzonych przeciwko podatnikom.

Jak twierdzi parlamentarzysta:

Czy doszło do wycieku?

Taki nieograniczony i niekontrolowany dostęp do baz danych jest wielkim zagrożeniem dla obywateli. Zawartość bazy WHTAX może służyć do szantażowania podatników i nakłaniania ich do korupcji bądź płatnej protekcji, może stać się przedmiotem handlu pomiędzy firmami windykacyjnymi.

Parlamentarzysta złożył już w tej sprawie interpelację do Ministerstwa Finansów i powiadomił GIODO, a także prokuraturę. Na razie trudno przesądzać, czy doszło do gigantycznego wycieku danych. Ale jeżeli wszystkie fakty zostały przez posła rzetelnie przedstawione (może się na przykład okazać, że firma rozdała na pendrive'ach fikcyjne dane, wyglądające jak prawdziwe), to jest czego się bać.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)