Czym staje się Google?

Czym staje się Google?
09.03.2010 20:45
fot. na lic. Creative Commons, Flickr/by SarahCartwright
fot. na lic. Creative Commons, Flickr/by SarahCartwright
Artur Falkowski
Artur Falkowski

Studencki projekt sprzed kilkunastu lat przeszedł daleką drogę, stając się obecnie jedną z najbardziej wpływowych korporacji na świecie. Choć przez wielu nazwa wciąż identyfikowana jest wyłącznie z wyszukiwarką, amerykański koncern już dawno przestał koncentrować się wyłącznie na niej. Obecnie mało jest sfer internetu, w których Google nie próbowałoby zapanować.

Studencki projekt sprzed kilkunastu lat przeszedł daleką drogę, stając się obecnie jedną z najbardziej wpływowych korporacji na świecie. Choć przez wielu nazwa wciąż identyfikowana jest wyłącznie z wyszukiwarką, amerykański koncern już dawno przestał koncentrować się wyłącznie na niej. Obecnie mało jest sfer internetu, w których Google nie próbowałoby zapanować.

Wyszukiwarka, Gmail, YouTube, grupy dyskusyjne, czytniki RSS, mapy, zdjęcia satelitarne i wiele, wiele innych serwisów prowadzonych jest przez internetowego giganta. Wirtualny świat powoli przestaje mu wystarczać, dlatego zaczyna bardziej ingerować w nasze życie. Przymierza się do uruchomienia ultraszybkich łączy internetowych, wypuściło na rynek swój smartfon o ogromnym potencjale. A to jeszcze nie wszystko.

Powyższy film w dość zabawny sposób ukazuje nam całe spektrum działalności Google. Przyznać trzeba, że twórcy manipulują przy tym nieco danymi, dobierając je pod swoją tezę, więc nie można uznawać go za obiektywny. Wnioski, do których dochodzą, są jednak dosyć interesujące.

Warto sobie postawić pytanie, czy wygoda wynikająca z zebrania większości usług internetowych w jednym miejscu jest warta dobrowolnego poddania się obserwacji przez Wielkiego Brata? Wszak informacja o zainteresowaniach i zachowaniach użytkowników jest obecnie na wagę złota. To cena, jaką musimy płacić za korzystanie z teoretycznie bezpłatnych usług Google.

Nie mam nic przeciwko temu, dopóki będę jedynie małym, anonimowym punktem na wykresach korporacyjnego giganta. Patrząc jednak na to, ile informacji osobistych teoretycznie można by poznać choćby z korespondencji przetrzymywanej na Gmailu, zaczynam obawiać się o własną prywatność. Zakładam jednak, że Google nie może sobie pozwolić na utratę wiarygodności i zaufania milionów użytkowników. Być może jednak jestem zbyt wielkim optymistą?

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)