Google zabrania sprzedawać i pożyczać okulary. Zapomnij o podstawowych prawach klienta

Strona głównaGoogle zabrania sprzedawać i pożyczać okulary. Zapomnij o podstawowych prawach klienta
18.04.2013 17:00
Google Glass
Google Glass
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Ci, którzy korzystają już z Google Glass Explorer Edition, nie mają wyjścia - muszą być zadowoleni z gadżetu. Muszą, bo i tak nie mogą z nim zrobić nic innego, niż samemu nosić. Google w warunkach sprzedaży zastrzega, że urządzenia nie można odsprzedawać ani wypożyczać.

Ci, którzy korzystają już z Google Glass Explorer Edition, nie mają wyjścia - muszą być zadowoleni z gadżetu. Muszą, bo i tak nie mogą z nim zrobić nic innego, niż samemu nosić. Google w warunkach sprzedaży zastrzega, że urządzenia nie można odsprzedawać ani wypożyczać.

Czy zdarzyło Wam się kupić urządzenie, którego nie mieliście potem prawa odsprzedać? Mnie nie, i dlatego informacja, którą za chwilę przedstawię, wydaje mi się co najmniej dziwna. Ale niestety jest prawdziwa.

Google Glass trwalsze niż małżeństwo

Na eBayu w lutym pojawiła się aukcja internetowa, na której ktoś chciał sprzedać Google Glass. Licytacja zaczęła się od 1,5 tys. dol. i doszła do 16 tys. dol. Niestety, właściciel jednego z pierwszych egzemplarzy okularów się nie wzbogacił. Okazało się, że nie doczytał warunków sprzedaży, które jasno mówią, że Google Glass Explorer Edition nie wolno odsprzedawać.

Nie możesz odsprzedawać, wypożyczać, przekazywać ani oddawać swojego urządzenia innej osobie. Jeśli odsprzedasz, wypożyczysz, przekażesz lub oddasz swoje urządzenie innej osobie bez zgody Google, Google zastrzega sobie prawo do wyłączenia urządzenia, i ani ty, ani nieupoważniona osoba używająca urządzenia nie będziecie uprawnieni do jego zwrotu, wsparcia technicznego i gwarancji.

Czy to znaczy, że nie ma żadnej możliwości pozbycia się Google Glass, jeśli ktoś uzna, że ich jednak nie potrzebuje? Otóż jest - można je odesłać po 30 dniach od daty nabycia. Ale na tym koniec. Poza tym umowa z Google'em jest trwalsza niż małżeństwo.

Czy to ma sens? Choć trochę sensu?

Warto w tym miejscu wspomnieć, że te warunki sprzedaży dotyczą Google Glass Explorer Edition. Czyli obecnej wersji okularów, dostępnej dla nielicznych. Google nie chce, żeby gadżet odsprzedawali na przykład ci, którzy wygrali go w konkursie #ifihadglass. Każde urządzenie, które wypuszczono, zostało zarejestrowane na koncie Google konkretnego użytkownika.

Czy Einstein chciałby nosić Google Glass?
Czy Einstein chciałby nosić Google Glass?

Dopóki więc inny użytkownik nie będzie go próbował zarejestrować na swoim koncie, Google nie ma szans dowiedzieć się, że ktoś próbował popełnić czyn zabroniony. No chyba że grzesznik będzie próbował opchnąć okulary na aukcji internetowej – wtedy na pewno sprawa stanie się głośna.

Ostrożność Google'a, który na razie wypuszcza pierwszą wersję okularów, można więc jakoś usprawiedliwić. Firma z Mountain View nie chce, żeby każdy miał do nich dostęp. Ma to sens. Ale z drugiej strony Google powinien wiedzieć, że ludzie chętnie wydają pieniądze na gadżety i że lubią mieć dostęp do wszystkiego w tym samym czasie, niezależnie od tego, kim są i gdzie mieszkają. Jeśli więc ktoś ma już jakiś gadżet, pojawiają się zaraz tłumy ludzi, którzy też go chcą – już, teraz, natychmiast.

Zastrzeżenia poczynione w warunkach sprzedaży wydają mi się więc niepotrzebne i mijające się z celem. Najważniejsze pytanie brzmi, czy to się zmieni, kiedy okulary staną się gadżetem dostępnym dla każdego, kto może i chce wyłożyć 1,5 tys. dol. Czy i wtedy Google Glass będą przypisane do konta Google? Jeśli tak, to ja za "okulary przyszłości" podziękuję. Poczekam ze skokiem w przyszłość do czasu, aż nie będzie się on wiązał z odebraniem mi podstawowych wolności jako klientowi.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)