Jak czytać "New York Timesa" bez płacenia? 6 sprawdzonych sposobów

Strona głównaJak czytać "New York Timesa" bez płacenia? 6 sprawdzonych sposobów
22.03.2012 10:10
Jak mieć to wszystko za darmo? (Fot. Flickr/Iain Farrell/Lic. CC by-nd)
Jak mieć to wszystko za darmo? (Fot. Flickr/Iain Farrell/Lic. CC by-nd)
Michał Michał Wilmowski
Michał Michał Wilmowski

15 dolarów miesięcznie to nie jest majątek, ale po co płacić, skoro "The New York Times" pozostawił całe mnóstwo dziur w paywallu. Wszystkim zainteresowanym doradzamy, jak czytać artykuły z tej prestiżowej amerykańskiej gazety za darmo.

15 dolarów miesięcznie to nie jest majątek, ale po co płacić, skoro "The New York Times" pozostawił całe mnóstwo dziur w paywallu. Wszystkim zainteresowanym doradzamy, jak czytać artykuły z tej prestiżowej amerykańskiej gazety za darmo.

Wczoraj "NYT" ogłosił, że ma prawie pół miliona subskrybentów, którzy płacą za dostęp do artykułów. To spory sukces, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę doświadczenia innych mediów z paywallem.

Oczywiście to tylko statystyka. Nie wiadomo, ile z tych osób wybiera tylko miesięczną promocję, ilu dostęp do "New York Timesa" funduje pracodawca itd. Finansowo pewnie nie jest to aż tak wielki sukces, jaki mógłby być.

Wydaje się jednak, że szefowie nowojorskiej gazety od łatwego i szybkiego zarobku wolą stopniowe przyzwyczajanie czytelników do tego, że trzeba płacić. Od kwietnia już tylko 10 artykułów miesięcznie będzie można przeczytać za darmo – ale to oczywiście dotyczy tylko osób, które nie wiedzą, jak obejść paywalla.

Jest to naprawdę bardzo proste i nie trzeba być geekiem, żeby sobie z tym dać radę. Oto 6 prostych wskazówek od Business Insidera. Jeśli cenicie artykuły z "NYT", a nie chcecie płacić, jest to coś dla Was.

1. Śledźcie "NYT" na Twitterze

@nytimes ma na Twitterze 4,7 mln obserwujących i naprawdę mnie to nie dziwi. Jest to profil żywy i interesujący, na który linki do nowych artykułów wrzucane są kilka razy na godzinę. I są to bardzo użyteczne linki – jeśli je klikniecie, będziecie mogli przeczytać artykuł za darmo.

Oczywiście nie będziecie mieli w ten sposób dostępu do wszystkiego, tylko do tekstów, do których będziecie dysponować bezpośrednim linkiem.

2. Kasujcie pliki cookie z przeglądarki

Kolejna prosta metoda, pozwalająca do woli czytać wszystko na stronie "NYT", to usuwanie ciasteczek z przeglądarki. W Chromie jest to bardzo proste: wchodzi się w Opcje → Dla zaawansowanych → Ustawienia treści → Pliki cookie → Usuń pliki cookie.

Fot. Chrome
Fot. Chrome

To wystarczy, żeby cieszyć się nieograniczonym dostępem do artykułów w "New York Timesie".

3. Logujcie się z różnych urządzeń

Macie peceta, tablet, laptopa i jeszcze smartfona? Logujcie się z nich wszystkich na stronie "NYT". Pamiętajcie tylko, żeby używać różnych kont do różnych urządzeń. Banalne, prawda?

4. Poszukajcie kogoś, kto wrzuca linki bezpośrednie

Jeśli dysponujecie bezpośrednim linkiem do artykułu, przeczytacie go za darmo. Wystarczy więc znaleźć blogera albo znajomego, choćby tylko wirtualnego, który takimi linkami dysponuje. A kiedy już będziecie mieć link, paywall nie będzie Wam straszny.

5. Wpiszcie w Google dokładny tytuł

Jeśli wchodzicie na stronę "New York Timesa" z Google, też nie płacicie. Oczywiście wypada wiedzieć, czego się szuka. Najprostszy sposób to wybranie interesującego artykułu na stronie "NYT", a następnie skopiowanie tytułu i wpisanie go do wyszukiwarki.

6. Są też specjalne dodatki do przeglądarek

NyCrack – taki dodatek do Firefoksa dla tych, którzy nie chcą płacić, poleca Business Insider. Teoretycznie tego dodatku używać mają tylko studenci do celów akademickich, w praktyce... Jeśli macie z nim problem, poszukajcie innego w Google. Rozszerzeń tego typu jest więcej. Ba, jeśli używacie Firefoksa, wystarczy dobrze znany NoScript!

Jak widać, paywall "New York Timesa" jest dziurawy jak szwajcarski ser. W praktyce ta prestiżowa gazeta daje swoim czytelnikom wybór: płacić albo nie płacić. 454 tysiące wybrały płacenie, ale ci, którzy chcą mieć wszystko za darmo, wciąż mogą mieć pełen dostęp do treści teoretycznie znajdujących się za paywallem.

Taka polityka może dziwić, ale te 454 tysiące subskrybentów dowodzą, że jest ona rozsądna i przemyślana. W przeciwieństwie do nieszczęsnego paywalla "Przekroju", nad którym obiecuję już się nie znęcać. W tym tygodniu.

Źródło: Business Insider

Udostępnij:
Komentarze (0)