Karta graficzna za cenę kawy? W second handzie trafił na prawdziwy skarb
Kto powiedział, że sensowna karta graficzna musi kosztować majątek? Czasem wystarczy zajrzeć w odpowiednie miejsce. Jeden z użytkowników Reddita przekonał się o tym na własnej skórze, trafiając w sklepie z używanym sprzętem na… Radeona RX 5700 XT za śmieszne 5 dolarów. Brzmi jak clickbait? A jednak — po drobnych poprawkach karta wróciła do życia i bez problemu radzi sobie z grami w 1080p.
W czasach, gdy ceny nowych kart graficznych potrafią przyprawić o zawrót głowy, a prognozy nie napawają optymizmem, rynek wtórny coraz częściej jawi się jako ratunek dla graczy z ograniczonym budżetem. Amerykańskie second handy, lombardy czy sklepy z używaną elektroniką potrafią skrywać prawdziwe skarby — trzeba tylko cierpliwości, odrobiny wiedzy i… szczęścia.
W tym przypadku szczęście dopisało. Użytkownik 12kdaysinthefir opublikował wpis na platformie Reddit, w którym pochwalił się zakupem karty ASRock Radeon RX 5700 XT Phantom Gaming OC za jedyne 4,99 dol.
Karta wymagała modyfikacji
Użytkownik zaryzykował i kupił kartę. W domu zauważył jednak, że była ona była wcześniej "ulepszana" przez poprzedniego właściciela — zamiast klasycznej pasty termicznej i padów ktoś zamontował w środku miedziane elementy chłodzące. Brzmi profesjonalnie, ale w praktyce nie działało idealnie.
Nowy właściciel postawił na prostsze rozwiązanie: wykorzystał pady ze starej karty, nałożył świeżą pastę termoprzewodzącą, skręcił całość i… bingo. Karta wystartowała bez żadnych problemów, pokazując, że czasem do szczęścia wystarczy podstawowa konserwacja.
RX 5700 XT — stary, ale jary
Dla przypomnienia: Radeon RX 5700 XT zadebiutował w 2019 r. jako bezpośrednia odpowiedź AMD na GeForce’y RTX 2060 i 2060 SUPER. Na pokładzie znalazł się układ Navi z 2560 procesorami strumieniowymi oraz 8 GB pamięci GDDR6 na 256-bitowej magistrali. W dniu premiery kosztował 399 dolarów i był uznawany za opłacalny wybór.
Dziś to już sprzęt z innej epoki, ale wciąż potrafi dać frajdę z grania — szczególnie w starszych i mniej wymagających tytułach w Full HD. Owszem, nie ma Ray Tracingu ani najnowszych wersji FSR (oficjalnie kończy się na FSR 3), jednak do casualowego grania czy nadrabiania zaległości z poprzednich lat sprawdzi się bez większych problemów.