Które buzzwordy trafią na TOP-kę? O slangu w branży gier i nowych mediów

Które buzzwordy trafią na TOP-kę? O slangu w branży gier i nowych mediów26.10.2012 13:33
Gracze (Fot. Flickr/Sherif Salama/Lic. CC by)
Gracze (Fot. Flickr/Sherif Salama/Lic. CC by)
Blomedia poleca

Co znajduje się aktualnie na hypie w gamingowym slangu? O czym się mówi w game devie i social mediach? W poniższym casie pokażę najbardziej absurdalne przykłady anglicyzmów w strefie digital. A wszystko to w trosce o end usera (readera)!

Co znajduje się aktualnie na hypie w gamingowym slangu? O czym się mówi w game devie i social mediach? W poniższym casie pokażę najbardziej absurdalne przykłady anglicyzmów w strefie digital. A wszystko to w trosce o end usera (readera)!

Uwaga: wszystkie przykłady wykorzystane w tym artykule są w 100% autentyczne!

Polacy to jednak gęsi...

Wydaje się, że wraz z pojawieniem się nowych technologii w promocji dostaliśmy alternatywny słownik języka polskiego. Wystarczy włączyć telewizję, poczytać blogi czy przejrzeć program prelekcji z konferencji i festiwali z branży gier wideo i mediów społecznościowych, żeby nauczyć się odmiany ponglish w wydaniu niemal kolekcjonerskim. Nawet przeciętny Polak na Wyspach nie powstydziłby się takiej znajomości „pidżynowego” angielskiego. Jaka jest przyczyna tak agresywnej ekspansji językowej? Czy winna jest nasza mało plastyczna polszczyzna, czy brak wyobraźni jej spikerów natywnych?

Kraina zerem i jedynką flowująca

Branża chce być światowa, modna i postrzegana jako rozwojowa. Kojarzona z jakością, jak niegdyś niemieckie garnki i austriackie magnetowidy przez pokolenie naszych ojców i babć. Jej przedstawiciele częściej jednak (nie zdając sobie z tego sprawy) stylizują się na „Dżoanę” Krupę i tym samym wywołują kwaśny uśmiech na twarzach swoich słuchaczy.

Bardziej świadomy unikalny user niechętnie zalajkuje post o artworkach z gier. Przeciętny czytelnik nie zrozumie, jak obejrzeć serial na second screenie. A niedoświadczony językowo i chłonny umysł ogłuszonego net-speakiem gimnazjalisty zamieni media społecznościowe na socjalne.

Skoro problem nadmiernego stosowania anglicyzmów (czasem w wersji zupełnie niezmodyfikowanej) jest tak powszechny, należałoby zapytać o przyczyny tego zjawiska. Dlaczego polska branża tak bardzo drży przed stosowaniem polskiego słownictwa? Być może nasi specjaliści maskują w ten sposób swoją niewiedzę, a może najzwyczajniej w świecie wyznają zasadę niechlujności językowej. O ile prywatne ponglishowe rozmowy designerów, developerów i rozmaitej maści geeków wydają się po części usprawiedliwione, o tyle publiczne wystąpienia przesycone tym samym slangiem już nie.

[solr id="gadzetomania-pl-314466" excerpt="1" image="1" words="20" _url="http://gadzetomania.pl/4573,11-lat-ipoda-za-nami-czas-na-requiem-dla-odtwarzaczy-muzyki" _mphoto="ipa-314466-251x168-4ca17acd26d80.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]4567[/block]

Wniosek – aby zostać uznanym za eksperta w danej dziedzinie, koniecznie należy mówić o must-have’ach albo looku i feelu. Zresztą, przy tylu appkach uruchomionych w backgroundzie bardzo trudno skupić się na przetwarzaniu języka w czasie rzeczywistym. W peaku (a może w treflu?) tak się mózg grzeje, że brakuje RAM-u dla translatora.

TOP-ka, czyli 10 absurdalnych case’ów

Może więc należy dać przykład dobrej praktyki językowej i wypracować wspólny język, który będzie atrakcyjny dla wszystkich: miłośników gier, ekspertów w branży, dziennikarzy oraz naukowców? Rozpocznijmy walkę o czystość językową od analizy przypadków (case studies?) i zaproponowania konkretnych rozwiązań terminologicznych. Przyjrzyjmy się kilku z życia wziętym przykładom i zobaczmy, jak specjaliści dzielą się swoim know-howem (bez angielskiej wymowy wychodzi nam z tego „chów knowów” – kto wie może to zaszyfrowany język tajnych operacji rządowych na kwarkach?).

Listę otwiera specjalny przypadek, który wykracza poza wszelką kategoryzację. Zastosowany neologizm utrudnia stwierdzenie, co tak naprawdę "autor miał na myśli".

  1. Ponglish: Wraz ze wzrostem adapcji smartfonów oraz tabletów widzimy zmianę w sposobie, w jaki ludzie konsumują treści telewizyjne.

Proponowany termin: możliwość dostosowania.

Komentarz: W tym przypadku autor zdania wyprzedził swoją epokę. Nawet wyszukiwarka Google nie poradziła sobie ze słowem "adapcja"!

  1. Ponglish: Grywalizacja traktowana jest jako buzzword, który potrafi otworzyć wiele drzwi.

Proponowany termin: słowo wytrych.

Komentarz: Nie bądźmy tacy skromni. Przecież można zawsze otworzyć gate’y.

  1. Ponglish: Dlaczego warto kochać swoich klientów? Czyli o podejściu do end usera, co w nim jest istotne i dlaczego się opłaca, poza tym, że jest mile.

Istniejący termin: użytkownik docelowy.

Komentarz: Czyżby polskie słowo "użytkownik" usunięto ze słownika?

[solr id="gadzetomania-pl-314439" excerpt="0" image="0" words="20" _url="http://gadzetomania.pl/4575,nowojorska-premiera-windowsa-8-jak-microsoft-przekonuje-do-nowego-systemu" _mphoto="w8-00-314439-135x84-144aee9dca1d.jpg"][/solr][block src="solr" position="inside"]4568[/block]

  1. Ponglish: Ale co z tytułami, które nie goszczą na TOP-kach największych sieci sprzedaży?

Proponowany termin: szczytach list.

Komentarz: A już się wydawało, że "top lista" nie zejdzie ze szczytów list słowotwórczych przebojów. Została jednak brutalnie wyparta przez tzw. topkę.

  1. Ponglish: Mechanizmy social są także coraz częściej przenoszone do gier uważanych za hardkorowe.

Proponowane terminy: społecznościowe, do gier zaangażowanych/do gier tzw. hardkorowych.

Komentarz: Skoro w języku polskim mamy termin "społecznościowy", to dlaczego go nie użyć? Jakkolwiek hardkorowo to brzmi, możemy też pokusić się o zastosowanie słowa "zaangażowany".

  1. Ponglish: Zapraszamy na podróż w głąb umysłu game designera i świata hardcore social.

Proponowane terminy: projektanta gier, świata zaangażowanych gier społecznościowych.

Komentarz: Czyżby głębia umysłu polskiego projektanta gier była niewystarczająca (a może zbyt hardcore)?

  1. Ponglish: Które ze sposobów monetyzacji: freemium, premium, user generated content, reklamy i virtual goods sprawdzają się najlepiej?

Proponowane terminy: treści tworzone/generowane przez użytkownika, dobra wirtualne.

Komentarz: Zaczynam coraz bardziej powątpiewać w to, czy rodzimi specjaliści znają choć jeden termin w języku polskim. Aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy rynek zdominuje chiński.

  1. Ponglish: W prezentacji przedstawiony zostanie case francuskiego dziennika Le Figaro, który w listopadzie 2011 roku wygrał konkurs na najlepsze media mobilne we Francji.

Proponowany termin: przypadek.

Komentarz: A tak dobrze się zapowiadało. Skoro case, to dlaczego nie "najlepsze mobile media"?

  1. Ponglish: Real World Games – geolokalizacja, augumented reality, blended reality. Konieczność sensownego zaistnienia w social media.

Proponowane terminy: rzeczywistość rozszerzona, rzeczywistość mieszana, w mediach społecznościowych.

Komentarz: Odnoszę wrażenie, że polski w procesie ewolucji językowej stracił deklinację.

  1. Ponglish: Pracować w game devie.

Proponowany termin: w branży produkującej gry.

Komentarz: W tym zdaniu przynajmniej pojawia się odmiana przez przypadki. Jest nadzieja!

Powyższe przykłady prowadzą do prostej i brutalnej konkluzji: w branży nowych technologii nie ma obecnie miejsca na językowe półśrodki. Casual wciąż nie jest na czasie. Liczy się prawdziwy hardcore. I tak w kółko. Do ostatniego deatha.

Sonia Fizek

Tekst pochodzi z serwisu Technopolis.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)