Ministerstwo Zdrowia chce zabronić palenia e‑papierosów. Zakaz jest głupi, ale... palenie ich w miejscu publicznym też!

Zdjęcie kobiety pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie kobiety pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek

26.09.2014 07:13, aktual.: 10.03.2022 10:57

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

E-papieros na celowniku Ministerstwa Zdrowia. Palisz na przystanku? Już niedługo nie będzie to możliwe.

Nie trzeba być palaczem, żeby zauważyć, że e-papieros staje się coraz to popularniejszy. Na ulicy rzadziej widać osoby z tradycyjnym, obrzydliwym i śmierdzącym papierosem, za to co chwila natknąć się można na e-palacza. O modzie na e-papierosa świadczą też powstające gadżety, które mają umilić puszczanie dymka - np. Supersmoker pozwala słuchać muzyki podczas palenia.

E-papieros niezdrowy

I choć wielu przyznaje, że dzięki e-papierosowi pali mniej, to Ministerstwo Zdrowia przypomina - to wciąż używka. A skoro tak, to zakaz palenia w miejscu publicznym także powinien obowiązywać.

Co prawda nie jest to dymna forma palenia tytoniu, ale jednak to używka. E-papierosy zawierają nikotynę, substancję silnie neurotoksyczną. Mogą prowadzić do nałogu, bo uzależnienie od nikotyny to tylko krok do sięgnięcia po tradycyjnego papierosa. Nie ma także pewności, czy bezpieczne są inne substancje zawarte w e-papierosach. Palenie e-papierosów stwarza błędne wrażenie, że palenie tytoniu jest nieszkodliwe, i może zahamować obserwowany w Polsce w ciągu ostatnich dziesięcioleci szybki spadek liczby palaczy.

I wiele wskazuje na to, że już niebawem e-papierosa nie zapali się na przystanku czy np. na ławce w parku.

Rzecz jasna głosów oburzenia nie brakuje. Że to skandal, że naruszenie wolności człowieka i tak dalej, i tak dalej. E-palacze dodają także, że ich elektroniczna fajka nie śmierdzi jak prawdziwa, więc o co Ministerstwu Zdrowia chodzi?

A ja uważam, że pomysł Ministerstwa Zdrowia jest dobry, ale wykonanie jak zwykle kuleje. Już nie chodzi o palących i ich zdrowie - w końcu “chcącemu nie dzieje się krzywda”.

Ewentualny zakaz mógłby uratować nas przed zgrają chamów, którzy w każdym możliwym miejscu i w każdej wolnej chwili sięgają po e-papierosa i ostentacyjnie go palą. Patrzcie, ja też jestem modny.

Zdjęcie papierosów pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie papierosów pochodzi z serwisu shutterstock.com

Tyle że zakaz to zły pomysł. Zakazem niczego się nie zwalczy, wręcz przeciwnie, gości, którzy e-papierosa nawet nie chowają, tylko noszą go jak jakiś talizman, tylko przybędzie.

I to jest najgorsza rzecz jaka może spotkać nas, niepalących. Otóż, drodzy e-palacze, dla nas wasz gadżet jest tak samo irytujący, jak zwykły papieros. Nie lubimy stać w oparach dymu, nawet jeśli ten jest ledwo widoczny i ma przyjemny, przynajmniej dla palącego, zapaszek.

Oburzenie na to, że Ministerstwo Zdrowia narusza czyjąś wolność jest hipokryzją, bo każdy e-palacz i tak narusza czyjąś wolność. Chuchając, dmuchając, paląc tam gdzie inni sobie tego nie życzą. A bo któryś z was niby o zgodę pyta?!

E-papieros w miejscu publicznym

Sklep, przystanek czy park to nie miejsce na łażenie z papierosem. Pewne rzeczy nie muszą być zakazane, żebyśmy wiedzieli, że nie wszędzie można z nich korzystać.

I tak samo powinno być z e-papierosem. Palenie powinno być kwestią kultury. Dobrego wychowania. Po prostu - nie palimy wśród niepalących. Tak samo jak ktoś, kto przeklina na co dzień, nie używa wulgaryzmów w rozmowie z nieznaną osobą.

Obraz

Wkurza mnie, że Ministerstwo Zdrowia zrobi wszystkim krzywdę. Wprowadzając bzdurny zakaz, który na pewno nie będzie respektowany, tylko pogorszy sytuację. Co, ja nie zapalę? A niby kto mnie złapie?!

A przecież można inaczej. Sprytną akcją. “Palisz w towarzystwie niepalących? Jesteś burakiem”. Ludzi trzeba zachęcać, a nie zmuszać. Władza co najwyżej może zasugerować, że palenie w miejscu publicznym to nie najlepszy pomysł, który innym może przeszkadzać.

Takim podejściem wywołuje się nie oburzenie, a dyskusję. Może sprytnie zaplanowana kampania spowodowałaby, że e-palacz się zastanowi. Zrozumie, że nie wypada.

Ministerstwo Zdrowia wprowadzając zakazy pozbywa się sojuszników. Bo ja nie znoszę e-palaczy, tak jak i tradycyjnych palących, ale jeśli przez ich przepis właściciel baru będzie musiał ich wyganiać, to ja na pewno nie stanę po ich stronie. Będę wspierać e-palaczy w tej głupiej walce.

A wierzcie mi, bardzo tego nie chcę. Nie lubię ich i koniec, kropka.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (29)