Muzyk chce, żeby jego utwory znajdowały się na Chomikuj. Ale ZPAV i tak je usuwa!

Zdjęcie słuchawek i gitary pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie słuchawek i gitary pochodzi z serwisu Shutterstock
Marta Wawrzyn

13.10.2014 12:42, aktual.: 10.03.2022 10:54

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Mowa oczywiście o niezależnym twórcy, który nie ma umowy z żadną wytwórnią i może robić ze swoimi utworami, co mu się tylko podoba. Przynajmniej dopóki do akcji nie wkroczą obrońcy praw autorskich.

Z Chomikuj.pl walczyło już mnóstwo osób, które chcą zarobić swoich dziełach – w tym również książkach – i które uważają, że przez takie serwisy dużo tracą. Taka walka to jak zmagania z hydrą – usuniesz jedną kopię, pojawi się dziesięć kolejnych w innych miejscach. Dlatego Związek Producentów Audio-Video działa często z automatu, na zasadzie domniemania prawnego zwracając się o usunięcie utworów, które na Chomikuj znajdować się nie powinny. I zazwyczaj artyści są za tę działalność wdzięczni. Zazwyczaj.

A co jeśli twórca chce, aby jego utwory rozpowszechniano?

Dziennik Internautów opisuje przypadek muzyka niezależnego, który chciałby, aby internauci jego utwory rozpowszechniali na wszelkie możliwe sposoby. Kelthuz – taki pseudonim nosi ten artysta - nie podpisał kontraktu z żadną wytwórnią i ma wyłączne prawa do swoich utworów.

Dlatego trochę się zdziwił, kiedy dowiedział się, że poznikały one z konta jednego z jego fanów na Chomikuj.pl. Okazało się, że zadziałał Związek Producentów Audio-Video, który zadziałał niejako z automatu. I, co ciekawe, nie zamierza się kajać, bo twierdzi, że miał prawo to zrobić, działając na zasadzie domniemania prawnego. Domniemanie jest takie, że jeśli związek nie posiada informacji, iż artysta zrzekł się praw do nagrania, to ma go chronić. Jeśli artysta nie życzy sobie być chroniony, to musi przysłać do związku specjalne oświadczenie. Inaczej będzie uszczęśliwiany na siłę.

Piraci z serialu "Piraci"
Piraci z serialu "Piraci"© Starz

Torrenty, czyli szansa dla nieznanych twórców

To, co robi ZPAV, nie jest specjalnie zaskakujące – podobne sytuacje już się zdarzały, również za granicą. Zdarzało się też, że nadgorliwi obrońcy praw autorskich przegrywali spory w sądzie z artystami, których utwory usuwali z Sieci wbrew ich woli.

Ogromna większość muzyków nie ma oczywiście problemu z tym, że ktoś w ich imieniu dba o to, aby nie piracono ich utworów. Ale torrenty i wszelkiego rodzaju serwisy służące do udostępniania plików to dla niektórych osób dodatkowa szansa na zaistnienie. Jeśli Kelthuz chce, żeby jego utwory były dostępne dla użytkowników Chomikuj, ZPAV-owi nic do tego. Może kiedyś pójdzie w ślady lidera Radiohead i będzie sprzedawał swoją muzykę w sieci BitTorrent, a może postanowi zająć się w życiu czym innym. Jego sprawa.

Obrońcy praw autorskich mylą się, zakładając z góry, że internauci to złodzieje, a artystów zawsze trzeba przed nimi bronić. Wymaganie od twórcy, który z całym tym systemem wyraźnie nie chce mieć nic wspólnego, aby wysyłał oświadczenia, że nie jest wielbłądem, to nieporozumienie.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (9)