Nawigacja czy smartfon – co lepsze?

Nawigacja czy smartfon – co lepsze?12.05.2014 07:30
Nawigacja czy smartfon – co lepsze?
Źródło zdjęć: © Photo Credit: mroach via Compfight cc
Jacek Klimkowicz

Planujecie wakacyjny wyjazd, a może przed wami służbowa podróż w nieznane? Na pewno prędzej czy później staniecie przed perspektywą dotarcia do nowego miejsca oraz koniecznością odnalezienia się w nim. I tu z pomocą przychodzi technologia. Oczywiście, możecie wybrać papierowe mapy lub przewodniki. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, by sięgnąć po smartfona lub dedykowaną nawigację. Tylko co będzie lepsze? Którą opcję wybrać?

TL;DR

Zbliża się czas wakacji i urlopów, a tym samym wyjazdów. Wówczas wiele osób zadaje sobie pytanie - lepiej nawigować do celu przy pomocy smartfona, czy też zainwestować w dedykowane urządzenie? Aby się o tym przekonać przetestowaliśmy nawigację TomTom Go 5000 i porównaliśmy z Here Drive+ - darmową usługą Nokii dla platformy Windows Phone. Okazało się, jak niektórzy zapewne podejrzewali, że nowoczesny smartfon potrafi skutecznie konkurować, a nawet wygrywać z drogą, dedykowaną nawigacją.

398254118021644448
Źródło zdjęć: © Photo Credit: MBWA_PR via Compfight cc

W rezultacie coraz rzadziej, nawet w taksówkach, widuję nowsze, dedykowane nawigacje. Producenci tych ostatnich nie ustają jednak w wysiłkach mających na celu przyciągnięcie potencjalnych kupujących: oferują im bogaty wachlarz usług i coraz lepszy sprzęt w tej samej lub nawet niższej cenie. I tak w wielu przypadkach nie trzeba już troszczyć się o zakup aktualnych map, są one bowiem aktualizowane przez cały cykl życia urządzenia za darmo i dość regularnie. Standardem stają się też informacje o natężeniu ruchu drogowego, za które niedawno trzeba było dopłacać.

Problem w tym, że komórki oferują to samo, na dodatek za darmo. Dla przykładu kupując kosztującą ok. 500 zł Nokię Lumia 520, dostajemy w standardzie darmową, rozbudowaną nawigację off-line na jedno państwo, a droższe modele na cały świat. Każdy smartfon z systemem Android również daje dostęp do usług nawigacyjnych Google, które od niedawna ponownie (oficjalnie) pozwalają na zapisanie fragmentów mapy do użytku off-line. W sklepach dla platform mobilnych nie brakuje też rozmaitych aplikacji do nawigacji, przygotowanych m.in. przez wiodących producentów… nawigacji.

398254118021841056

W Google Play znajdują się np. programy AutoMapa, MapaMap, TomTom czy Sygic: GPS Navigation. Nie brakuje też darmowych alternatyw w postaci Yanosika, OsmAnd czy MapFactor. Wybór więc jest. Dlaczego więc mielibyśmy płacić za coś, co już mamy, i to za darmo? Postanowiłem odpowiedzieć na to i inne pytania, porównując w praktyce najnowszą wypasioną nawigację TomTom Go 5000 z darmową, dostarczaną wraz ze smartfonami Lumia nawigacją Nokia Here Drive+. Przez ostatnie dwa tygodnie jeździłem więc z TomTomem i Lumią 925 przyczepionymi do przedniej szyby, by porównać ich działanie.

Urządzenia musiały sprawdzić się w mieście, podczas krótkich tras pokonywanych zarówno w godzinach szczytu, jak i poza nimi, jak również poza miastem, podczas weekendowych wypadów i wycieczek na dystansach przekraczających 200 km. Każdorazowo w pełni zdałem się na „kompetencję” urządzeń nawigacyjnych. Trasy pokonywałem po raz pierwszy, żadnej z nich nie znałem. Nie sprawdzałem informacji o ruchu drogowym ani nie zaopatrzyłem się w papierowe mapy, w których aktualność i tak nie wierzę. I co z tego wyszło? Cóż… z werdyktu nie wszyscy będą zadowoleni. Ale do rzeczy.

Pierwsze wrażenia, jakość wykonania i instalacja

Najnowsze nawigacje PND/PNA nie przypominają mi tych, z którymi miałem styczność przed laty. Przed laty, ponieważ odkąd korzystam ze smartfona, bardzo rzadko miałem do czynienia z tego typu produktami. W rezultacie zatrzymałem się na etapie kiepskich ekranów oporowych o niskich rozdzielczościach i nieprzyjaznych, zamulających interfejsach nawigacji samochodowych. Przez te kilka lat nastąpiła wyraźna poprawa. TomTom Go 5000 to urządzenie nie tylko znakomicie wykonane, ale także dość sprawnie działające i intuicyjne w obsłudze.

TomTom Go 5000
TomTom Go 5000

Pojemnościowy ekran o przekątnej 5” ma dobrą jakość i pozostaje czytelny nawet w pełnym słońcu. Zastosowanie pojemnościowego panelu dotykowego zaowocowało pojawianiem się na jego powierzchni odbić, których podczas jazdy na szczęście prawie nie widać. Jednocześnie poprawiło to komfort obsługi urządzenia, które dość żwawo i dość precyzyjnie reaguje na dotyk. Jednak porównanie z kosztującą praktycznie tyle samo Nokią Lumia 925 nie będzie dla TomToma miłe. Smartfon, owszem, ma ekran o pół cala mniejszy, ale pod względem jakości bije go na głowę.

Akcesoria dodawane do nawigacji TomTom Go 5000
Akcesoria dodawane do nawigacji TomTom Go 5000

Jakość projekcji jest znacznie lepsza, czytelność w słońcu niemal identyczna (a nawet ponownie ciut lepsza), a szybkość reakcji na dotyk (i sprzętu w ogóle) nieporównywalnie lepsza. W praktyce na starcie nawigacja Go 5000 co prawda pokazuje się z dobrej strony, ale pod względem UX (doświadczenia użytkownika) wypada jednak nieco gorzej od nie tak znowu nowoczesnego smartfona z tej samej półki cenowej. Zestaw TomToma ma jednak jeden atut: w komplecie znajduje się porządny uchwyt samochodowy, przewód zasilający i ładowarka do gniazda zapalniczki.

TomTom Go 5000
TomTom Go 5000

Zestaw, bez którego zwyczajnie nie obędzie się podczas dłuższej podróży. Do smartfona trzeba to wszystko dokupić i, jeśli chce się otrzymać komplet o porównywalnej jakości, trochę zapłacić. Bo o ile ładowarka to kwestia kilku, góra kilkunastu złotych, o tyle porządny uchwyt może kosztować nawet więcej niż 100 zł. Osobiście zaopatrzyłem się swego czasu w najtańszy dostępny uchwyt i teraz, gdy porównam go z tym dodawanym przez TomToma, doskonale widzę, jak jest tandetny. Uchwyt podtrzymujący (i zasilający) Go 5000 jest po prostu świetny pod każdym względem.

Nawigacja podczas podróży nawet nie drgnie, montaż jest szybki i bezproblemowy, a oferowany zakres regulacji w pełni wystarczający. Moja konstrukcja natomiast lekko drga na wszystkich nierównościach i nie najlepiej dogaduje się z aktualnym smartfonem, który w miejscu zacisków ma wyprowadzone przyciski. I tutaj plus dla zestawu dedykowanego. W komplecie znajdują się wszystkie niezbędne akcesoria i są one, jak można się przekonać, idealnie dopasowane i bardzo dobre jakościowo. Aby skompletować równie dobry zestaw ze smartfonem, trzeba poświęcić sporo czasu i środków.

Wygoda obsługi, funkcjonalność

Interfejsy najnowszych nawigacji nie odstraszają już tak jak kiedyś. Są przejrzyste i minimalistyczne, dzięki czemu z łatwością można dostosować ich działanie do własnych preferencji i zaplanować trasę. Najnowszy TomTom Go 5000 charakteryzuje się obecnością półprzezroczystego UI (z logicznie poukładanymi opcjami), dzięki czemu najważniejszy element, czyli mapa, jest zawsze widoczny. Co więcej, od razu po uruchomieniu wyświetla się mapa z bieżącą sytuacją drogową i aktualnymi informacjami o ruchu drogowym. Ma to pomóc kierowcy, obrazując ruch w najbliższej okolicy i potencjalnej trasie. To się chwali.

TomTom Go 5000 - wyszukiwanie POI
TomTom Go 5000 - wyszukiwanie POI

Here Drive+ Nokii może nie jest tak zapobiegawcze, by natychmiastowo ściągać informacje o ruchu drogowym, ale uwzględnia je podczas planowania trasy i także podaje przewidywane z powodu np. korków czy robót drogowych opóźnienie. Dane o natężeniu ruchu są wykorzystywane także przez funkcję Moje dojazdy, która zapamiętuje często uczęszczane trasy (np. z domu do pracy). Można zatem w razie potrzeby sprawdzić, która z nich jest w danej chwili najszybsza i udać się właśnie tą, zamiast od nowa planować trasę lub ręcznie śledzić informacje o ruchu drogowym w najbliższej okolicy.

TomTom Go 5000 - podgląd trasy
TomTom Go 5000 - podgląd trasy

Interfejs Here Drive+ jest równie czytelny i intuicyjny. Na ekranie prezentowany jest nieco mniejszy wycinek mapy, ponieważ dane są wyświetlane na nieprzezroczystych tłach. Nie wpływa to jednak znacząco na funkcjonalność nawigacji. Obydwie nawigacje automatycznie powiększają kluczowe fragmenty trasy, zwłaszcza w okolicach skrzyżowań. Nie ma zatem obaw, że zjedziemy niewłaściwym zjazdem lub zbyt późno zmienimy pas ruchu. Na plus w przypadku TomToma Go 5000 muszę zaliczyć czytelny pasek postępu, na którym prezentowany jest nie tylko przewidywany czas dotarcia do celu, ale też informacje o najbliższych punktach i zdarzeniach drogowych.

SuperShoes. GPS w butach

Niemal każde urządzenie ma GPS. Z nawigacji możemy korzystać zawsze i wszędzie, co niestety ma swoje wady. No bo jak tu rozglądać się, szukać ciekawych widoków, kiedy cały czas trzeba patrzeć na trasę, by się nie zgubić?

Dowiemy się z niego nie tylko o zbliżającym się korku lub robotach drogowych, ale także o tym, z jaką prędkością poruszają się poprzedzające pojazdy (kolor czerwony, pomarańczowy lub żółty, oznaczające odpowiednio 40% dopuszczalnej prędkości). Przynajmniej w teorii, bo w praktyce bywa różnie, zwłaszcza z informacjami o korkach. Ale o tym później. Zarówno nawigacja TomToma, jak i Nokii pozwala na wybór kilku algorytmów planowania tras. Jest standard w postaci najszybszej, najkrótszej lub zrównoważonej/ekologicznej trasy. Dodatkowe opcje TomToma wynikają z innego układu menu.

Nokia Here Drive+
Nokia Here Drive+

W przypadku Here Drive+ po prostu odznacza się autostrady i drogi płatne, w Go 5000 jest to odrębny rodzaj trasy. Obie nawigacje oferują tryb pieszy. Nokia Here Drive+ wygrywa pod względem liczby opcji dotyczących wyświetlania punktów POI, które są bardziej różnorodne i konfigurowalne. Większe są też możliwości personalizowania trasy (np. unikanie dróg płatnych). Brakuje jednak jednej bardzo ważnej opcji: dodawania punktów pośrednich. Nawigacja Nokii takiej opcji nie ma, pozwala wyłącznie na dojechanie z punktu A do B. TomTom Go 5000 nie ma takich ograniczeń, umożliwia dodanie dowolnej liczby punktów przelotowych/postojowych.

Nokia Here Drive+
Nokia Here Drive+

Co więcej, da się też dodać miejsca, których chce się uniknąć. Szkoda, że podobnych funkcji nie oferuje nawigacja Here Drive+. I to tym bardziej że, o ile dobrze pamiętam, nawigacje dostępne na platformę Symbian taką funkcję miały. Nawigacja Nokii nie alarmuje też o zbliżających się zdarzeniach drogowych ani punktach pomiaru prędkości. Ta druga opcja jest w przypadku TomTom Go 5000 dostępna za dodatkową opłatą. Here Drive+ nie daje takiej możliwości. Pierwsza natomiast jest w dedykowanej nawigacji standardem, który przy dłuższych trasach okazuje się przydatny.

Na koniec warto wspomnieć, że obie nawigacje wykorzystują transmisję komórkową do zaciągania aktualnych informacji np. o ruchu drogowym. W TomTom Go 5000 odbywa się to niezauważalnie dla użytkownika. Nawigacja ma wbudowany moduł łączności i korzystanie z niego nie wiąże się z dodatkowymi kosztami. Nawigacja Here Drive+ natomiast korzysta z pakietu internetowego, za który musimy zapłacić - i trzeba to wziąć pod uwagę. W obecnych czasach nie powinien to być jednak problem – pakiety internetowe to niemal standard.

Praktyka, czyli nawigacja kontra smartfon

Po pokonaniu ponad 1000 km nie dziwię się, dlaczego sprzedaż nawigacji z roku na rok spada. Choć producenci stają na głowie i dają coraz więcej, to trudno wygrać z darmową konkurencją, która w praktyce jest równie dobra, a nawet lepsza. Owszem, darmowa nawigacja Here Drive+ nie oferuje wszystkich funkcji, które ma TomTom Go 5000. Tyle że nie każdy ich wszystkich potrzebuje, a osoby, które pokonują głównie trasy z punktu A do B, mogą polegać na swoich Windows Phone’ach nierzadko bardziej niż na klasycznej nawigacji z wyższej półki. Dlaczego? Powodów jest kilka.

TomTom Go 5000 - podgląd trasy
TomTom Go 5000 - podgląd trasy

Przede wszystkim na obszarze moich testów, tj. w obrębie województwa lubelskiego, bardziej aktualne informacje o ruchu drogowym dostarczała usługa Nokii i to ona lepiej wyznaczała trasę. TomTom Go 5000 niejednokrotnie kierował mnie w stronę korków, które byłem w stanie zauważyć ze sporego oddalenia i w porę wybrać inną trasę. Trasę, którą od początku proponowała mi Nokia, niekiedy nieco dłuższą, ale znacznie szybszą. Po świadomym zboczeniu z trasy proponowanej przez TomTom Go 5000 ten z uporem maniaka chciał mnie pokierować z powrotem w kierunku ominiętego korka, zmuszając do nadkładania drogi.

Dopiero po ignorowaniu wskazówek przez dobre kilka kilometrów przestał mnie nawracać na jedyną słuszną trasę. Na tym jednak nie koniec. Zastrzeżenia można mieć też do aktualności informacji o utrudnieniach w ruchu. W Zamościu, podczas drogi powrotnej, nawigacja uporczywie kierowała mnie na zamknięty tego dnia fragment ulicy. Gdy zachęcony gestem policjanta wybrałem inną drogę, najpierw kazała mi zawrócić, a gdy i tę instrukcję musiałem zignorować, dostałem polecenie zmiany kierunku jazdy o 180 stopni… I tu, w nieznanym mi mieście, ponownie nie zawiodła mnie nawigacja Here Drive+ Nokii.

Nokia Here Drive+
Nokia Here Drive+

Podobnie zresztą jak wówczas, kiedy chciałem odwiedzić pizzerię Da Grasso, o której wspominał mi znajomy. Według TomTom Go 5000 najbliższa knajpa o tej nazwie znajdowała się kilkadziesiąt kilometrów dalej. Nokia Here Drive+ znalazła ją natomiast w oddaleniu niewiele ponad kilometra. I ponownie musiałem zdać się na smartfona. Owszem, mogłem sobie znaleźć adres w wyszukiwarce i wprowadzić go w nawigacji. Tyle że wcale nie musiałem mieć ze sobą urządzenia, w którym mogłem wyszukać lokalizację. Od tego jest przecież nawigacja. A ta w komórce po raz kolejny sprawdziła się lepiej.

Kolejna kwestia to ograniczenia prędkości. TomTom Go 5000 nie zawsze pokazuje je nawet w sporym mieście, jakim jest Lublin (> 350 000 mieszkańców). A jeśli ograniczenia są pokazywane, to nie zawsze są zgodne z prawdą. I nie mówię tu o przypadkach, gdy nagle drogowcy stawiają znak ograniczający prędkość. W trasie zamiejskiej dość często zdarzało się, że TomTom mijał się z prawdą: zazwyczaj znacznie zawyżał dozwoloną prędkość. Przy obowiązującym ograniczeniu do 90 km/h przez długi czas sygnalizował 120 km/h, a później 100 km/h. Na fragmentach drogi ekspresowej, na których widniało ograniczenie do 70 km/h, w dalszym ciągu świeciło się 120 km/h.

Nokia Here Drive+ - POI
Nokia Here Drive+ - POI

Nie twierdzę, że w tej materii nawigacja Nokia Here Drive+ była idealna. Jednak podczas testów niemal wszędzie wskazywała ograniczenia prędkości poprawnie. Pomyliła się tylko w kilku, bodajże 5 przypadkach, ale nawet wówczas wskazania podawane przez smartfona były bliższe prawdy niż te z nawigacji TomTom Go 5000 (przy ograniczeniu do 50 km/h Lumia pokazywała 60 km/h, a TomTom 90 km/h). W pamięci utkwiła mi jeszcze jedna wpadka TomToma, kiedy lektor poinformował mnie o lekkim skręcie w prawo. W rzeczywistości był to zakręt pod kątem 90 stopni (nawet poprawnie odwzorowany na mapie).

TomTom Go 5000 - stacje paliw na drodze do punktu docelowego
TomTom Go 5000 - stacje paliw na drodze do punktu docelowego

Na zakończenie dodam, że żadna z nawigacji nigdy się nie zgubiła, nawet podczas pochmurnych dni i przy maksymalnych przepisowych prędkościach obowiązujących w naszym kraju (140 km/h). Podczas dłuższych tras każda z nawigacji wymaga zewnętrznego źródła zasilania, i to wydajnego. Optimum w obu przypadkach to ładowarka 1,3 A. Ze słabszymi niekoniecznie dojedziemy do oddalonego o kilkaset kilometrów celu. Obie nawigacje podczas dłuższych (3-4 godz.) tras znacząco się nagrzewają, przy czym Lumia 925 zauważalnie mocniej niż znacznie większy i grubszy TomTom Go 5000. Korzystanie z klimatyzacji, zwłaszcza latem, jest raczej wskazane.

Podsumowanie

Czytając niniejszy wpis, zapewne wielu z was odniesie wrażenie, że nawigacja TomTom Go 5000 to droga lipa, którą nie warto zawracać sobie głowy, bo smartfon wystarczy. I owszem, fakty są takie, że użytkownicy smartfonów Lumia z systemem Windows Phone 8, którzy przemieszczają się z punktu A do B, mogą sobie darować zakup zewnętrznej nawigacji. Praktycznie równie dobrą, a niekiedy nawet lepszą dostają za darmo i mają ją zawsze przy sobie. Nie zmienia to jednak faktu, że TomTom Go 5000 to kawał solidnego narzędzia, które mimo drobnych niedociągnięć z czystym sumieniem można polecić.

Nokia Lumia 925 i TomTom Go 5000
Nokia Lumia 925 i TomTom Go 5000

Szybko ustala położenie i jest dokładne. Bardzo pozytywnie oceniam interfejs, który jest funkcjonalny i przejrzysty. Podczas jazdy nie są prezentowane żadne zbędne informacje. Lektor uprzedza o kolejnych manewrach z odpowiednim wyprzedzeniem, nie jest nachalny, a widok trasy jest bardzo czytelny. Odwzorowanie wszystkich dróg, jakimi się poruszałem, nawet tych podrzędnych, było doskonałe. Do pełni szczęścia zabrakło mi tylko bardziej aktualnych informacji o utrudnieniach w ruchu oraz nieco większej elastyczności po zboczeniu z trasy.

Liczę, że niedociągnięcia zostaną szybko poprawione, bo w urządzeniu wycenianym na 1300 zł jednak nie powinny one dawać o sobie znać tak często. No właśnie, 1300 zł… Za tę sumę można kupić zarówno porządnego smartfona z Windows Phone (np. Lumię 920/925 z ekranem 4,5” czy nawet 6-calowy phablet Lumia 1320), jak i dobry sprzęt z Androidem na pokładzie (np. Nexusa 4, Samsunga Galaxy S3 czy Motorolę Moto G) oraz porządną aplikację nawigacyjną z dożywotnimi aktualizacjami map. Tego typu oprogramowanie to koszt ok. 200-300 zł (Europa). Powinno wystarczyć też na uchwyt samochodowy, przedłużacz USB i ładowarkę.

Oczywiście, wybór należy do Was. Ja na pewno pozostanę przy nawigacji w smartfonie. Spełnia ona wszystkie moje oczekiwania, a dedykowane urządzenie nie oferuje mi praktycznie nic, co warte byłoby inwestycji. A jeśli kiedyś będę potrzebował czegoś więcej, niż zapewnia mi Nokia (Here Drive) czy Google (Maps), to zainwestuję w stosowną aplikację na smartfona. Mniejszy koszt, większe możliwości, zawsze w kieszeni. I to jest właśnie to, czego potrzebuję.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (20)