niezła relacja: O Winnipeg! O Winnipeg!

Strona głównaniezła relacja: O Winnipeg! O Winnipeg!
20.07.2008 20:00
Plakat filmy Moje Winnipeg
Plakat filmy Moje Winnipeg
Piotr Guszkowski
Piotr Guszkowski

Kolejne seanse za mną, w tym pierwsze spotkanie z twórczością włoskiego mistrza makabry Daria Argento (Głęboka czerwień, inspirowana Powiększeniem Michelangela Antonioniego). Zacznę jednak od kwestii najważniejszej ? mam już swojego faworyta w konkursie Nowe Horyzonty. Został nim, czego spodziewałem się jeszcze przed przybyciem do Wrocławia, fantasmagoryczny pseudodokument Guya Madina, zatytułowany Moje Winnipeg.

Kolejne seanse za mną, w tym pierwsze spotkanie z twórczością włoskiego mistrza makabry Daria Argento (Głęboka czerwień, inspirowana Powiększeniem Michelangela Antonioniego). Zacznę jednak od kwestii najważniejszej ? mam już swojego faworyta w konkursie Nowe Horyzonty. Został nim, czego spodziewałem się jeszcze przed przybyciem do Wrocławia, fantasmagoryczny pseudodokument Guya Madina, zatytułowany Moje Winnipeg.

Tym razem reżyser-prowokator zabiera nas w magiczną podróż po historii swojego rodzinnego miasta: pełną autobiograficznych odniesień (to swoisty powrót do traum i radości okresu dzieciństwa), wątków psychoanalityczno-proletariackich, autentycznych zdjęć archiwalnych z miejskiej kroniki oraz fabularyzowanych fragmentów rozgrywających się współcześnie. Czarno-białe zdjęcia ukazujące Winnipeg skąpane w śniegu i ni to przymglenie, ni wytarcie taśmy tworzą intrygującą stylizację, przywodzącą na myśl początki kinematografii. Maddin po raz kolejny udowadnia, że jest specjalistą w tworzeniu wysmakowanych i niezwykle pomysłowych filmów.

Plakat filmu Continental
Plakat filmu Continental

Pozostałe propozycje konkursowe raczej zawodzą. Oczywiście ja je tak odbieram. Zmęczyły mnie zarówno przeestetyzowane, ukraińskie Las meninas Ihora Podolchaca, stanowiące wariację wokół znanego obrazu Diego Velázquez i barokowego motywu vanitas, jak i zupełnie niezrozumiały dla mnie Jedzcie, to jest bowiem ciało moje ? zrealizowany w koprodukcji francusko-haitańskiej, melancholijny film rozgrywający się niemal bez słów, będący opowieścią o ojczyźnie Michelange?a Quaya, z silnymi nawiązaniami do kolonialnej przeszłości.

Teraz pędzę na kolejne pokazy, w tym najnowszy film Krzysztofa Zanussiego oraz amerykańską wersję jednego z moich ulubionych obrazów, Funny Games ? którą Michael Haneke zrealizował scena w scenę jak oryginał, tyle że z innymi aktorami.

Wkrótce więcej wieści z Wrocławia.

Udostępnij:
Komentarze (0)