Panasonic DMP‑B500 - pierwsze wrażenia

Panasonic DMP-B500 - pierwsze wrażenia
Szymon Adamus

30.06.2010 11:54, aktual.: 15.01.2022 14:19

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Właśnie dotarł do mnie przenośny odtwarzacz Blu-ray Panasonic DMP-B500. Na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, ale nie pozbawiony wad.

Właśnie dotarł do mnie przenośny odtwarzacz Blu-ray Panasonic DMP-B500. Na pierwszy rzut oka wydaje się ciekawy, ale nie pozbawiony wad.

Nie miałem jeszcze okazji odpalić urządzenia, więc poniższy opis to wrażenia wyłącznie "na sucho". Co nieco mogę już jednak o tym przenośnym odtwarzaczu powiedzieć. Zarówno dobrego, jak i złego.

Mobilne, ale nie kieszonkowe

Panasonic przeciera szlaki swoimi mobilnymi odtwarzaczami Blu-ray, a to wiąże się niestety z wysokimi cenami i startowymi problemami takich urządzeń. Po pierwsze player kosztuje ponad 2100 złotych. To dużo, ale nie za dużo jeśli odtwarzacz sprawdzi się nie tylko jako zabawka mobilna, ale i stacjonarna. O tym przekonam się później.

To co jest oczywiste teraz, to fakt, że player nie jest kieszonkowy. Wymiary 262 x 55,1 x 200,5 mm i waga 1766 gramów z baterią to nie kieszonkowy telefon czy odtwarzacz PMP. Do torby player się zmieści. Ale sporej.

Oczywiście takie rozmiary wynikają po części z zastosowania 10,1 calowego ekranu oraz napędu Blu-ray. Coś za coś.

Multimedia, ale ograniczone

Obraz

Niestety spodziewam się, że z MKV odtwarzacz może nie dać sobie rady.

Bogaty zestaw

Zestaw, widoczny na powyższym zdjęciu, ma standardowe wyposażenie takie jak player, pilot i baterie, ale i dodatkowe. Jest tutaj chociażby przystawka WiFi (niestety dość duża - 44 x 27 x 72 mm), zagięta przejściówka USB oraz oczywiście bateria. Ta ostatnia oferuje 5400 mAh i ma pozwalać na około trzy godziny pracy. Zobaczymy jak będzie w praktyce. W zestawie jest też oczywiście ładowarka, która przyda się przy stacjonarnym odtwarzaniu Blu-ray.

Pierwsze uwagi

Po chwili zabawy "bez prądu" mam dwie uwagi do tego urządzenia. Obydwie dotyczą ekranu.

Po pierwsze producent zdecydował się na układ ekranu matrycą do góry. Podobnie jak w laptopach ekran można regulować w pionie, ale w odróżnieniu od komputerów przenośnych matryca jest zawsze na wierzchu. To spory minus konstrukcyjny. Odtwarzacz wygląda ładnie na stole i można go wygodnie ustawić do oglądania, ale ekran będzie narażony cały czas na uszkodzenia. Chyba nie odważyłbym się włożyć luzem tego playera do bagażu lotniczego.

Druga uwaga to specyfikacje techniczne wyświetlacza. Ekran LCD w odtwarzaczu ma wspomniane 10.1 cala przekątnej i rozdzielczość WSVGA. To zaledwie 1024 x 600 pikseli, a więc nawet nie pełne HD Ready. Zapewne po podłączeniu do zewnętrznego wyświetlacza (przez wyjście HDMI) rozdzielczość podskoczy do pełnego 1080p, ale nie zmienia to faktu, że w podróży wysoka rozdzielczość nie będzie wcale taka wysoka.

Wstępne wrażenia

Wizualnie player robi bardzo dobre wrażenia. Na ekran będzie trzeba uważać, ale wysuwane z dołu przyciski funkcyjne (widoczne powyżej) i ogólna stylistyka cieszą oko. Pilot niestety jest standardowy i nie odpowiada kolorystyką do playera.

Niepokoi mnie trochę kwestia wspomnianej rozdzielczości oraz ograniczonej obsługi kopii cyfrowych. Ale jak z tym jest naprawdę przekonam się dopiero gdy odpalę na Panasonicu DMP-B500 pierwsze filmy.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)