Pięć rzeczy, które powstrzymują nas od zmian

Pięć rzeczy, które powstrzymują nas od zmian03.09.2011 01:00
Zmiany - czemu są takie trudne? (fot.: morguefile.com)
Zmiany - czemu są takie trudne? (fot.: morguefile.com)
Kira Czarczyńska

Dlaczego wszystkie nasze noworoczne postanowienia szlag trafia po kilku tygodniach? Czemu, choć od całych miesięcy powtarzamy sobie, że zmienimy coś w naszym życiu - dalej uparcie robimy dokładnie to samo, oczywiście cały czas na to narzekając? Przyczyna jest właściwie jedna: mało kto tak naprawdę lubi zmiany, mimo, że rzecz jasna wszyscy mamy coś, co chcielibyśmy zmienić. Znajdujemy więc Bardzo Ważne Powody, żeby tego nie robić...

Dlaczego wszystkie nasze noworoczne postanowienia szlag trafia po kilku tygodniach? Czemu, choć od całych miesięcy powtarzamy sobie, że zmienimy coś w naszym życiu - dalej uparcie robimy dokładnie to samo, oczywiście cały czas na to narzekając? Przyczyna jest właściwie jedna: mało kto tak naprawdę lubi zmiany, mimo, że rzecz jasna wszyscy mamy coś, co chcielibyśmy zmienić. Znajdujemy więc Bardzo Ważne Powody, żeby tego nie robić...

Znacie pięć najbardziej popularnych wymówek, którymi posiłkujemy się zwykle kiedy chcemy sobie i otoczeniu uzasadnić, czemu nadal nic nie robimy?

  1. Nie mam jeszcze konkretnego planu

Usiądę do nauki, jak tylko przyślą mi konkretny zakres materiału i rozpiszę to sobie na poszczególne etapy (bo sam dział oczywiście niewiele mi mówi, choć na wykładach był omówiony). Często wpadamy w pułapkę wiecznego planowania, choć i tak z góry wiadomo, że nigdy nie będziemy mieć WSZYSTKICH informacji i umiejętności potrzebnych do wprowadzenia zmiany w życie.

  1. Muszę najpierw rozwiązać możliwe problemy

Zanim otworzę firmę muszę mieć perfekcyjną ofertę, rzeczywiście trafiającą do klientów (więc poprawiam ją od prawie roku). Siedzimy na czterech literach i wymyślamy dziesiątki potencjalnych problemów, z których zapewne dwie trzecie w ogóle nie wystąpi, a reszta jest banalna - ale MUSIMY być przygotowani, no nie?

  1. Nie wiem, czy dam radę

Przecież skoro zaczynam ćwiczyć, to muszę to robić efektywnie i regularnie, a wszystkie poradniki mówią o bieganiu kilka kilometrów, podczas gdy ja padam po kilkuset metrach (bo po co zaczynać od krótkich dystansów i przechodzić do dłuższych, strata czasu). Stawiamy sobie od razu jakiś wyśrubowany cel, który rzecz jasna jest dla nas na początek zbyt trudny i skomplikowany - i traktujemy go jako wymówkę, że nie damy rady.

  1. Jasne, zacznę od przyszłego tygodnia

Oczywiście że te fajki rzucę, ale przecież nie teraz jak przyjechała denerwująca mnie część rodziny, a w pracy mamy akurat ważny i stresujący projekt (bo przecież później będzie wyłącznie luz i czysty relaks). Przekładamy zmiany z dnia na dzień, tygodnia na tydzień, bo zawsze jest coś, co akurat TERAZ nam przeszkadza.

  1. Nie wiem, czy to w ogóle ma sens

Jasne, ta praca jest do luftu, szef denerwujący, zarobki marne - no ale przecież mam tą pracę i płacą mi co miesiąc, a poza tym znam wszystkich w biurze i jakoś się z nimi dogaduję (łykam tylko po pracy relanium). Często stawiamy sobie cel, co do którego nie jesteśmy przekonani mimo, że obiektywnie patrząc wyszedłby nam na dobre. Wygodnictwo i niechęć do podjęcia działania wygrywa.

Jak sobie poradzić z tymi problemami?

Najważniejsza jest motywacja - bez niej nie ruszymy z miejsca. Znajdźmy swój własny powód do wprowadzenia zmiany, może być zupełnie inny niż "standardowy". Pewnie, rzucenie fajek wyjdzie na zdrowie naszym płucom i portfelowi, ale jeśli to nas nie przekonuje - to może jako motywacja lepsze będzie stwierdzenie, że smród dymu skutecznie zabija zapach naszych ulubionych perfum, za które dałyśmy małą fortunę?

Planowanie jest fajne, ale nie ma sensu planować zbyt szczegółowo, bo i tak w trakcie wynikną zapewne różne czynniki, których nie dało się przewidzieć, a które wymuszą zmiany tych planów. Szkic ogólnego sposobu działania w zupełności wystarczy.

Problemy się pojawią. Pogódź się z tym - i rozwiązuj je wtedy, kiedy rzeczywiście będą, a nie "na wszelki wypadek" na rok do przodu.

Zacznij już teraz. Nie, nie jutro, i nie za tydzień. Ściągnij z sieci i wypełnij dokumenty rejestracyjne firmy, skocz do apteki i kup duży zapas plastrów nikotynowych, odpowiedz na kilka ogłoszeń w sprawie pracy, wyjdź z domu i przebiegnij te kilkaset metrów. Pierwszy krok jest zawsze najtrudniejszy do wykonania i najdłużej się do niego zbieramy - ale kiedy jest już za nami, kolejne robią się łatwiejsze.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)