Polak, który stworzył światowy rząd. Józef Retinger i Klub Bilderberg

Strona głównaPolak, który stworzył światowy rząd. Józef Retinger i Klub Bilderberg
09.08.2013 13:00
Kim był twórca Klubu Bilderberg?
Kim był twórca Klubu Bilderberg?
  • Powiedz mi – zagadnął go raz Denis de Rougemont, przyjaciel – mówią, że jesteś masonem, agentem Intelligence Service, CIA i Watykanu, a także sympatykiem komunizmu. Czasem nawet dodają, że jesteś Żydem i pederastą. Co mam na to powiedzieć? – Powiedz, że to jeszcze nie wszystko.
  • Powiedz mi – zagadnął go raz Denis de Rougemont, przyjaciel – mówią, że jesteś masonem, agentem Intelligence Service, CIA i Watykanu, a także sympatykiem komunizmu. Czasem nawet dodają, że jesteś Żydem i pederastą. Co mam na to powiedzieć? – Powiedz, że to jeszcze nie wszystko.

Najważniejsze są znajomości ze studiów

Polak, który stworzył światowy rząd

Choć Józef Retinger był cichociemnym, Armia Krajowa wydała na niego wyrok śmierci. Towarzyszył premierowi Sikorskiemu w każdym locie – z wyjątkiem ostatniego. To z jego inicjatywy powstała dzisiejsza Unia Europejska. Z Białym Domem łączono go o dowolnej porze, a założony przez niego Klub Bilderberg do dzisiaj gromadzi najważniejszych biznesmenów i polityków świata. Kim był ten nietuzinkowy Polak?

Urodził się w 1888 roku w Krakowie, w wieku zaledwie 9 lat został sierotą. Uśmiech losu sprawił, że przygarnął go Władysław Zamoyski, który postanowił zapewnić swojemu wychowankowi wszechstronne wykształcenie. Nowicjat w kolegium jezuickim w Rzymie, później studia w paryskiej Ecole des Sciences Politiques i w Monachium zwieńczone zostały uzyskanym w wieku 20 lat doktoratem na Sorbonie i nauką w londyńskiej London School of Economics.

Studia i prowadzone podczas nich życie towarzyskie okazały się najlepszą inwestycją, jaką tylko można sobie wyobrazić. Studiując na najlepszych uczelniach i bywając – dzięki wsparciu swojego protektora - w arystokratycznych klubach Paryża, Retinger poznał najwybitniejsze postaci swoich czasów oraz tych, którzy władzę i znaczenie mieli zdobyć dopiero w późniejszych latach.

Znajomi Józefa Retingera z lat młodości to przekrój różnych profesji. Nie brakło wśród nich wojskowych i polityków, jak trzymający w garści Afrykę lord Horatio Kitchener, późniejsi premierzy Wielkiej Brytanii i Francji - Winston Churchill i Georges Clemenceau, czy pierwszy prezydent Izraela Chaim Weizmann.

Retinger poznał także wybitnych twórców swojej epoki, jak choćby kompozytora Maurice’a Ravela. Zaprzyjaźnił się również z Josephem Conradem, a pełna lista jego znajomych z powodzeniem mogłaby służyć w Wikipedii jako hasło „Najwybitniejsze postaci pierwszej połowy XX wieku”.

Na obrzeżach wielkiej polityki

Te znajomości bardzo szybko zaczęły się przydawać. W drugim roku wielkiej wojny Józef Retinger bierze udział w pierwszej ważnej misji dyplomatycznej. Gdy w Wiedniu umiera cesarz Franciszek Józef, Retinger jedzie z misją dyplomatyczną negocjować pokój z nowym władcą Austro-Węgier. Tak wspomina to zadanie w swoich pamiętnikach:

W czasie, gdy zajmowałem się badaniem możliwości zawarcia odrębnego pokoju z Austro-Węgrami, wydawało mi się, że odgrywam ważną rolę w polityce międzynarodowej, ale może tylko łudziłem się. Może moje działania były jednymi z wielu, może równolegle prowadzono także inne rozmowy. Później zabrakło mi ciekawości, by zbadać, czy rola, jaką odegrałem, rzeczywiście była aż tak wielka, jak mi się wydawało.

Retinger działa również na rzecz niepodległej Polski – korzystając ze swoich wpływów, lobbuje za nią w Paryżu i Londynie i popiera utworzenie we Francji Błękitnej Armii – nowoczesnych, dobrze wyposażonych oddziałów, które po przetransportowaniu do Polski odegrają ważną rolę, broniąc kraju przez Armią Czerwoną.

Jak zapobiec kolejnej wojnie?

Koszmar pierwszej wojny światowej skłania Retingera do rozmyślań nad tym, jak zapobiegać podobnym konfliktom w przyszłości. Razem ze swoim angielskim przyjacielem zaczyna pisać książkę „Świat na warsztacie”. Po raz pierwszy pojawia się w niej pomysł, by utworzyć rząd światowy, oparty na przewodnictwie Anglii i Francji.

Po zakończeniu I wojny Retinger z daleka angażuje się w polską politykę i wspiera przeciwników marszałka Piłsudskiego. Wyjeżdża do Hiszpanii, a na początku lat 20. przenosi się do Meksyku. Spotyka tam jednego z przywódców związkowych, Luisa Negrete Moronesa.

Niedługo później Morones jest już ministrem, a Retinger staje się nieoficjalnym doradcą prezydenta Plutarco Callesa, który drakońskimi metodami usiłuje modernizować kraj, podkopując przy okazji pozycję Kościoła katolickiego. W jego obronie wybucha religijna rewolucja – Cristiada – a Retinger wraca do Europy.

Przez całe lata 30. kontaktuje się z polskimi politykami, pisze również wydaną w 1937 roku książkę „Polacy w cywilizacji świata”. Pozostaje jednak w cieniu, a do wielkiej polityki wraca dopiero po wybuchu drugiej wojny światowej.

Retinger wraca do gry

Jest rok 1940. Ocaleni po kampanii wrześniowej polscy żołnierze giną najpierw w obronie Norwegii, później łatając rozjeżdżany przez niemieckie czołgi francuski front. Gdy klęska Francji jest już przesądzona, Francuzi proponują premierowi Sikorskiemu, by przyłączył się do kapitulacji.

Wtedy, niczym deus ex machina, specjalnym samolotem z Londynu przybywa Retinger. Wyciąga Sikorskiego z matni partyjnych rozgrywek i szukania winnych i wiezie wprost do gabinetu premiera Churchilla. Tam asystuje przy wielogodzinnej rozmowie, podczas której pada dżentelmeńska obietnica: „Anglia dochowa wierności Polakom”.

Kilka tygodni po tej rozmowie na Wyspach jest już 30 tys. ewakuowanych z Francji polskich żołnierzy. Niedługo później polscy lotnicy wrakami niemieckich samolotów zapisują legendę o – parafrazując Churchilla - tych nielicznych, którym tak wielu tak wiele zawdzięcza.

Za wydostanie polskiego premiera z Francji Retinger otrzymuje Order Virtuti Militari, jednak nie przyjmuje tego odznaczenia. Ani żadnego innego spośród licznie przyznawanych w kolejnych latach przez różne rządy.

Najstarszy cichociemny

Rok później Retinger leci do Moskwy – jest tam pierwszym przedstawicielem polskiego rządu po wznowieniu stosunków dyplomatycznych. Razem z generałem Andersem stara się wyciągnąć z sowieckich łagrów jak najwięcej Polaków – do wiosny 1942 roku ZSRR opuszcza ponad 40 tys. polskich żołnierzy i 74 tys. cywilów.

Niedługo później dochodzi do wciąż budzącego kontrowersje wypadku – premier Sikorski ginie w katastrofie lotniczej. Retinger ma zadziwiające szczęście – towarzyszył Sikorskiemu niemal w każdym locie – z wyjątkiem tego feralnego. Staje się to przyczyną niezliczonych spekulacji na temat przyczyn i przebiegu katastrofy i związku z nią Józefa Retingera.

Ten w 1944 roku trafia do Polski. Zostaje zrzucony na spadochronie jako najstarszy cichociemny, ale – co do dzisiaj nie zostało wyjaśnione – wylatuje bez wiedzy i zgody polskiego Naczelnego Wodza. Misja jest w całości przygotowywana przez Brytyjczyków, a ze strony polskiej szczątkowe informacje na jej temat ma jedynie premier Mikołajczyk.

Mimo to agenci polskiego wywiadu nie próżnują. Udaje się im ustalić, że kurier o kryptonimie „Salamander” to prawdopodobnie Retinger. Reakcja Naczelnego Wodza jest jednoznaczna. W przesłanej z Londynu depeszy do dowodzącego Armią Krajową generała Bora-Komorowskiego informuje:

Realpolitik w polskim wydaniu

Po co liczący 56 lat Retinger leci do okupowanej Polski? Zdaniem niektórych badaczy, jak Dariusz Baliszewski, jego misją jest przekonanie polskich polityków do stworzenia takiego rządu, który z jednej strony zyskałby akceptację Moskwy, a z drugiej zapewnił częściową choćby niezależność i chęć do współpracy z Wielką Brytanią. Retinger za wszelką cenę usiłuje również zapobiec wybuchowi powstania warszawskiego.

Z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się to kwintesencją tzw. polityki realnej, ale dla ówczesnych polityków i wojskowych była to koncepcja nie do przyjęcia. Nic zatem dziwnego, że niedługo później oddział likwidacyjny Komendy Głównej AK otrzymuje rozkaz zabicia „bardzo szkodliwego agenta obcego wywiadu”.

Losy Retingera po wydaniu tego rozkazu to wypadkowa wahań i obaw polskiego państwa podziemnego - od wątpliwości egzekutorów, żądających potwierdzenia rozkazu, przez rozgrywkę polityczną pomiędzy różnymi ośrodkami władzy po zwykłe trudności techniczne. O tym, że Retingera należy zgładzić wie nieliczne grono i oddział likwidacyjny, a w tym samym czasie reszta akowskich struktur roztacza nad nim konspiracyjną opiekę.

Ostatecznie – wbrew sprzeciwowi niektórych polityków, jak choćby Stefan Korboński – zapada decyzja, by zlikwidować Retingera w sposób, który odsunie podejrzenia od polskiego państwa podziemnego.

Józef Retinger i Klub Bilderberg

Po latach szczegóły tej operacji zdradziła por. Izabela Horodecka z oddziału likwidacyjnego. Według jej relacji tuż przed odlotem Retingera do Wielkiej Brytanii miała posypać jego dokumenty i kanapkę białym proszkiem, który po pewnym czasie miał spowodować śmierć. Proszkiem tym był prawdopodobnie wąglik.

I tym razem Retinger ma wyjątkowe szczęście albo dobrych informatorów – choć kontakt z białym proszkiem przypłaci utratą zdrowia (niektóre źródła przypisują to innej próbie otrucia, również wykonanej przez AK), to jednak przeżyje – „spóźnił się” na wiozący dokumenty samolot. Oficjalną przyczyną spóźnienia i późniejszych kłopotów ze zdrowiem było wypadnięcie Retingera z bryczki wiozącej go na konspiracyjne lotnisko, choć wśród interpretacji tego zdarzenia jest również taka, że przygodę z bryczką zaaranżowano po to, by w spokoju przeszukać jego osobiste dokumenty.

Do Londynu Retinger leci późniejszym, konspiracyjnym lotem o kryptonimie Most III. Razem z nim w samolocie odlatuje do Anglii wybitny oficer wywiadu AK, kapitan Jerzy „Rafał” Chmielewski, wiozący Brytyjczykom niezwykle cenny prezent – opis techniczny i części niemieckiej Wunderwaffe – rakiety V2.

Wspólne interesy gwarancją pokoju

Choć los Polski jest już przesądzony, Retinger jeszcze trzykrotnie wraca do kraju, dostarczając zorganizowaną w Wielkiej Brytanii pomoc humanitarną. Jednocześnie korzystając ze swoich kontaktów i znajomości, angażuje się w działania na rzecz zjednoczenia Europy. Dopina swego w 1948 roku, gdy udaje mu się doprowadzić do wielkiego spotkania 800 delegatów z całego kontynentu.

Podczas debat toczonych w budynku parlamentu w Hadze, klaruje się koncepcja Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali – organizacji opartej na rozsądnym założeniu, że nic nie zapobiega wojnie lepiej niż wspólne interesy potencjalnych przeciwników. Swoje koncepcje Retinger omawia nie tylko z politykami, ale również z ważnymi duchownymi, w tym m.in. z kardynałem Giovannim Montinim, czyli późniejszym papieżem Pawłem VI.

Co ciekawe, Józef Retinger był zainteresowany integracją kontynentu tak długo, jak długo było to jednym z filarów brytyjskiej polityki zagranicznej. Gdy pod koniec lat 40. Wielka Brytania mocno wyhamowała ze swoimi integracyjnymi pomysłami, stracił nimi zainteresowanie również Retinger.

Klub Bilderberg

Niedługo później Polak występuje z kolejną inicjatywą. W maju 1954 roku holenderskie miasto Arnhem, znane z największej w historii operacji powietrznodesantowej, jest świadkiem niezwykłego spotkania.

Do pobliskiego hotelu zjeżdżają najważniejsi ludzie świata. W roli gospodarzy występuje holenderska rodzina królewska, jednak rzeczywistym organizatorem spotkania jest Józef Retinger. Ponad setka koronowanych głów, prezydentów i magnatów przemysłowych uczestniczy wówczas w nieformalnym spotkaniu, które – od nazwy hotelu – przyjęło nazwę Klub Bilderberg.

Od 1954 roku Klub spotyka się cyklicznie – mniej więcej raz w roku, za każdym razem w jakimś luksusowym i nieco odosobnionym hotelu w różnych częściach świata. Pierwszym sekretarzem Klubu jest – aż do swojej śmierci w 1960 roku – Józef Retinger.

Fakt, że ludzie dysponujący władzą i pieniędzmi spotykają się na nieoficjalnych rozmowach, stał się przyczyną niezliczonych teorii spiskowych. Ile jest w nich prawdy?

Spełnienie marzeń Retingera o rządzie światowym?

Wbrew temu, co głoszą tropiciele spisków, spotkania Klubu Bilderberg nie są tajne. Choć stało to w sprzeczności z pierwotnymi założeniami, zapraszano na nie nawet przedstawicieli mediów, prosząc jednak o dyskrecję i powściągliwość w publikowaniu materiałów ze spotkań. Większość uczestników zachowuje milczenie na temat poruszanych tematów, ale nie dotyczy to wszystkich.

Wystarczy wspomnieć choćby Marshalla McLuhana – teoretyka komunikacji i badacza mediów, który po jednym ze spotkań szeroko komentował prowadzone wówczas rozmowy, zarzucając im infantylność i tkwienie w XIX-wiecznej mentalności. Co istotne, po każdym spotkaniu publikowane są krótkie komunikaty podsumowujące prowadzone debaty oraz lista uczestników.

Z drugiej strony nie brak głosów, że poza oficjalnymi raportami ze spotkań Klubu omawia się tam wiele kwestii decydujących o losach świata. Zwolennicy tej teorii podkreślają m.in. fakt, że uczestnictwo w spotkaniu Klubu to świetna trampolina do najwyższych urzędów.

W 1991 roku na spotkanie zaproszono Billa Clintona – rok później był prezydentem Stanów Zjednoczonych. Podobnie było w przypadku Tony’ego Blaira, którego zaproszono na spotkanie Klubu w 1996 roku – na rok przed jego wyborczym zwycięstwem i objęciem posady brytyjskiego premiera. Zwraca również uwagę regularna obecność na spotkaniach kolejnych sekretarzy generalnych NATO.

Dyskrecja i spokój od mediów

Nie sposób zaprzeczyć, że mimo pozorów otwartości Klub Bilderberg potrafi zadbać o swoją prywatność. Choć, jak wspomniałem wcześniej, nie można powiedzieć, że jego spotkania są tajne, to próby sporządzenia rzetelnych opracowań na temat rozmów i ich wpływu na losy świata są z dużą skutecznością torpedowane.

Przykładem może być choćby los Renaty Adler – cenionej i wielokrotnie nagradzanej amerykańskiej dziennikarki, która od 2001 roku bezskutecznie walczy o wydanie swojej książki „Private Capacity”, opisującej kulisy Klubu Bilderberg. Z drugiej strony czy tropiciele spisków nie przesadzają, przypisując uczestnikom spotkań iście diaboliczne intencje i powiązania ze wszystkimi możliwymi tajnymi organizacjami, z iluminatami i masonerią włącznie?

O tym, że aura tajemniczości nie sprzyja spokojnemu debatowaniu, przekonują się z czasem uczestnicy spotkań. Klub Bilderberg, idąc z duchem czasu, uruchomił nawet własną stronę internetową BilderbergMeetings.org. Jak wynika z opublikowanych na niej danych, podczas ostatnich spotkań w rozmowach dwukrotnie brał udział przedstawiciel Polski – w 2012 i 2013 roku był nim minister finansów, Jacek Rostowski.

Po co powstał Klub Bilderberg?

Pomysłów dotyczących celów Klubu znajdzie się zapewne bez liku, jednak sądzę, że najlepiej oddać w tej kwestii głos jego założycielowi. Co na temat Klubu Bilderberg mówił Józef Retinger?

Chcieliśmy zapewnić możliwość szczerej dyskusji bez ryzyka przeinaczenia przez wysłanników mediów i bez niekończących się przemówień dla zdobycia poklasku. Było więc jasne, że takie rozmowy muszą mieć charakter prywatny, nieoficjalny i poufny.

Dlatego postanowiliśmy nie dopuszczać mediów na nasze spotkania, ograniczyć informacje do krótkiego komunikatu po spotkaniu, nie wchodzić w szczegóły i nie wymieniać nazwisk poszczególnych mówców. Doświadczenie pokazało, że było to słuszne, gdyż nasze dyskusje odbywają się w duchu całkowitej otwartości i uczestnicy nigdy się nie obawiają, że coś, co powiedzą, może zostać użyte przeciwko nim.

Każdy, kto uczestniczy w naszych spotkaniach, czyni to jako osoba prywatna – niezależnie od tego, czy jest on szefem rządu, przewodniczącym partii czy stowarzyszenia – nie jest więc odpowiedzialny przed swoimi wyborcami za coś, co na spotkaniu powie.

Aby uniknąć oskarżeń o utworzenie nieoficjalnej „politycznej mafii”, postanowiliśmy od początku nie uważać się za gremium, które prowadzi działalność polityczną. Nie zamierzamy podejmować bezpośrednich działań. Zwracamy uwagę istniejących organizacji na punkty, które uważamy za istotne. To, jak postąpią w tych kwestiach owe organizacje, to już ich sprawa.

Udostępnij:
Komentarze (0)