Railgun to broń, która do wyrzucenia pocisku wykorzystuje nie energię gazów prochowych, ale elektromagnetyzm. Po dostarczeniu energii metalowy pocisk jest wypychany przez pole magnetyczne z bardzo dużą prędkością, sięgającą Mach 8.
Dzięki temu nawet niewielki pocisk ma bardzo dużą energię kinetyczną i może niszczyć różne obiekty bezpośrednim uderzeniem, bez potrzeby stosowania skomplikowanej i drogiej, wybuchowej głowicy.
Wszystko to sprawia, że railguny uznawane są za broń przyszłości – pociski do nich będą małe i tanie, a koszt ich wystrzelenia będzie ograniczony do zużytego w tym celu prądu.
Armia rezygnuje z railguna
W teorii brzmi to bardzo obiecująco, ale w praktyce rodzi szereg problemów technologicznych. Są one na tyle poważne, że np. pracująca nad railgunami armia amerykańska utopiła w nieudanym projekcie pół miliarda dolarów.
Lata prac badawczych zostały przekreślone decyzją o zakończeniu programu i skupieniu sią na innych, mniej futurystycznych rozwiązaniach.
GR-1 Anvil - komercyjny railgun
Okazuje się jednak, że to, co nie udało się wojskowym, ma szansę zagościć w rękach cywilów. Do sprzedaży trafił bowiem pierwszy komercyjny railgun o nazwie GR-1 (Gauss Rifle 1). Broń jest dziełem firmy Arcflash Labs, założonej przez byłych oficerów amerykańskiego lotnictwa.
After Gunpowder
GR-1 jest zasilana litowo-polimerowym akumulatorem i waży około 10 kg. Charakterystyka GR-1 pozwala na wykorzystanie szerokiego wachlarza amunicji – to metalowe obiekty o średnicy od 11 do 12,6 mm i długości od 30 do 52 mm.
Jak twierdzi producent, broń jest w stanie rozpędzić pociski do około 200 stóp na sekundę (ok 60 m/s). Nie jest to imponujący wynik – energia pocisku sięga 100 dżuli. To znacznie mniej, niż w przypadku słabej amunicji .22LR. Cena GR-1 w przedsprzedaży została ustalona na 3375 dol.