„Sezon burz”. Nowy książkowy „Wiedźmin”? Czuję się oszukany!

„Sezon burz”. Nowy książkowy „Wiedźmin”? Czuję się oszukany!
26.10.2013 09:10
Nowy Wiedźmin - arcydzieło czy rozczarowanie?
Nowy Wiedźmin - arcydzieło czy rozczarowanie?

Andrzej Sapkowski obiecywał kiedyś, że to koniec wiedźmińskiej sagi. Słowa nie dotrzymał. Przeczytałem już fragment nowej książki i... nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to skok na kasę.

Andrzej Sapkowski obiecywał kiedyś, że to koniec wiedźmińskiej sagi. Słowa nie dotrzymał. Przeczytałem już fragment nowej książki i... nie mogę oprzeć się wrażeniu, że to skok na kasę.

Życie po życiu

Nie będę udawał obiektywnego recenzenta „Sezonu burz”. Po pierwsze na razie – poza pierwszym rozdziałem, zdradzającym fascynację autora światem owadów - nie bardzo jest co recenzować. Po drugie najzwyczajniej w świecie nie jestem obiektywny, o czym świadczą zaczytane kolejne wydania Andrzeja Sapkowskiego z superNOWEJ na mojej półce.

Mimo to gdy na początku 2012 roku Andrzej Sapkowski przyznał, że pracuje nad kolejną książką osadzoną w uniwersum wiedźmina, przyjąłem tę informację z mieszanymi uczuciami.

Uwaga, spoilery!

Czytelnicy sagi o wiedźminie pamiętają zapewne masakrę, jaką w zamykającej cykl „Pani Jeziora” autor urządził swoim bohaterom. Pieczołowicie, przez siedem tomów – wliczając opowiadania – budował świat i przekonujące, głębokie postaci tylko po to, by na sam koniec dość chaotycznie je ukatrupić.

Gdyby nie chronologia, można by powiedzieć, że Sapkowski był George’em R.R. Martinem, zanim stało się to modne, ale takie porównanie byłoby urągające dla obu pisarzy.

Nie jest moim celem krytykowanie zakończenia wiedźmińskiego cyklu. Przez kilkanaście lat ludzie mądrzejsi ode mnie zrobili to już wielokrotnie w niezmiernie błyskotliwy sposób. Chodzi jednak o coś innego. O uczciwość.

Trzydzieści sześć tomów o łowcy trolli

Saga o wiedźminie miała swój finał 14 lat temu. Niezależnie od tego, co sądzimy o jej zakończeniu, było to zakończenie i CD Projekt RED musiał się trochę nagimnastykować, aby tworząc swoje gry, dopisać do zamkniętej historii własny, dalszy ciąg.

Główne wątki zostały przecież przecięte wraz ze śmiercią bohaterów, a niedopowiedzenia w przypadku Geralta były tak mistrzowskie właśnie dlatego, że każdy mógł interpretować je na swój sposób, poznając przy okazji świat arturiańskich legend.

Co więcej, w podobnym tonie wypowiadał się sam autor. Andrzej Sapkowski jednoznacznie stwierdzał, że wiedźmin jest już zamkniętym rozdziałem:

Skończyłem nie postać, lecz precyzyjnie zaplanowaną pracę pisarską, dokładnie w tym momencie, w którym miała zostać zakończona. Cóż można dodać po zakończeniu? Dalszy ciąg? Poważny autor i dorosły mężczyzna tak nie postępuje.

Nadto, szanuję polskiego czytelnika i wiem, że w odróżnieniu od czytelnika anglosaskiego nie lubi być karmiony cyklem do przesady. Amerykańscy fani fantasy mogą w nieskończoność czytać cykl, którego akcja ogranicza się do wędrówki i zabijania trolli. Trzydziesty szósty tom z serii o zabijaniu trolli, a jakby ich zapytać, o czym dalej chcieliby poczytać, powiedzą, że jeszcze o zabijaniu trolli.

Tymczasem od zakończenia Sagi minęło kilkanaście lat. Wielbiciele twórczości Andrzeja Sapkowskiego dostali w tym czasie rewelacyjną i – moim zdaniem – dorównującą wiedźminowi trylogię husycką i mniej rewelacyjną „Żmiję”.

A Geralt – już jako pisany wielką literą Wiedźmin – z bohatera literackiego stał się za sprawą gier rosnącym w siłę, międzynarodowym brandem, robiącym dla popularyzacji Polski w świecie więcej niż wszystkie ministerstwa razem wzięte.

Pecunia non olet

I w takiej właśnie sytuacji, w apogeum zainteresowania potęgowanego przez zbliżającą się premierę gry Wiedźmin 3: Dziki Gon, wydawnictwo i autor wydają się po prostu korzystać z okazji. Nie jest to zarzut – druga, wykreowana przez gry młodość Wiedźmina dała sposobność do zarobienia dobrych pieniędzy, więc szkoda byłoby jej nie wykorzystać.

Według mnie jest to jednak typowe odcinanie kuponów. Nie ukrywa tego zresztą autor ani wydawnictwo, zastrzegając, że „Sezon burz” to tak naprawdę dodatek, dziejący się obok historii opowiedzianej w wiedźmińskiej sadze.

Warto jednak pamiętać, że wspominana w materiałach prasowych kochanka głównego bohatera - Koral, prawdopodobnie zginęła w bitwie pod Sodden rozgrywającej się na początku wydarzeń opisanych w dotychczasowych książkach. A zatem mimo wszystko prequel? Czy może skuteczna rekonwalescencja czarodziejki?

Przecież chcesz wiedzieć, co się stało tam, na Wzgórzu. Posłuchaj więc - był huk i płomień, były świetliste groty i rozrywające się kule ognia, był wrzask i łoskot, a ja nagle znalazłam się na ziemi, na jakiejś kupie zwęglonych, dymiących szmat, i nagle zrozumiałam, że ta kupa szmat to jest Yoël, a to obok, to coś okropnego, ten kadłub bez rąk i nóg, który tak makabrycznie krzyczy, to jest Koral. I myślałam, że krew, w której leżę, jest krwią Koral. Ale to była moja własna.

Takie dodatki – o ile będzie zainteresowanie – mogą przecież powstawać bez końca. A Geralt, niczym wyśmiewany przez Andrzeja Sapkowskiego łowca trolli, przez trzydzieści sześć tomów szlachtować leszych, kikimory i bazyliszki.

„Sezon burz” - dostawa preorderów jeszcze w październiku!
„Sezon burz” - dostawa preorderów jeszcze w październiku!

Aby było jasne: na zamówioną już książkę czekam z wielką niecierpliwością i przypuszczam, że – znając warsztat autora – będzie co najmniej dobra. I że jest warta każdej złotówki. I że znowu przeczytam ją za jednym posiedzeniem, prawdopodobnie zarywając noc. Tylko z drugiej strony jako czytelnik mający w pamięci sagę o wiedźminie, jej zakończenie i deklaracje autora czuję się oszukany.

A mimo to mam nadzieję, że wraz z premierą książki stwierdzę ze zdziwieniem, że takie oszustwo wcale mi nie przeszkadza. I że po lekturze „Sezonu burz” będę przekonany, że chcę zostać oszukany ponownie. Czego wszystkim wielbicielom Wiedźmina i twórczości Andrzeja Sapkowskiego w tym miejscu życzę.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)