Słodkich snów, Philae! Koniec misji lądownika. Posłuchajcie, jak śpiewa mu kometa

Misja Philae dobiegła końca – wyczerpane akumulatory sprawiły, że lądownik przeszedł w stan hibernacji. Czy to już koniec misji Rosetty? Na razie tak, ale istnieje niewielka szansa, że lądownik uda się jeszcze uruchomić. Zahibernowany Philae mknie teraz w stronę Słońca, słuchając śpiewu komety. Serio! Posłuchajcie odgłosów dalekiego Kosmosu!

Słodkich snów, Philae! Koniec misji lądownika. Posłuchajcie, jak śpiewa mu kometa 1Tak wyglądałby Philae na powierzchni komety po lądowaniu zgodnym z planem
Łukasz Michalik

Kometa twarda jak skała

Ponad 10-letnia misja Rosetty zakończyła się sukcesem. Po pechowym lądowaniu, opisanym szczegółowo w artykule „Nieudane lądowanie zmieniło misję Rosetty w wyścig z czasem. Co się tam stało?”, lądownik Philae przeprowadził serię badań i przesłał uzyskane dane.

Warto wspomnieć o działaniu polskiego instrumentu naukowego MUPUS, którego zadaniem było m.in. wbicie penetratora w powierzchnię komety. I tu pojawiła się niespodzianka – mimo stopniowego zwiększania siły działania napędzanego elektromagnesem młota, nie udało się wbić harpuna. Obsługa MUPUS-a zdecydowała się nawet na użycie „trybu desperata”, wykraczającego poza specyfikację urządzenia, ale nawet wówczas nie udało się wbić penetratora.

Słodkich snów, Philae! Koniec misji lądownika. Posłuchajcie, jak śpiewa mu kometa 2

Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, nie jest to jednak żadna porażka. Wspomina o tym żartobliwie na Twitterze zespół odpowiedzialny za MUPUS-a: „urządzenie pięknie działało w zakresie swojej specyfikacji. To kometa odmówiła współpracy”.

Brak możliwości wbicia penetratora również jest istotnym rezultatem badawczym, niemożliwym do uzyskania z orbity. Podejmowane próby dowiodły, że powierzchnia komety może być znacznie twardsza, niż do tej pory sądzono (podczas prób MUPUS bez problemu wbijał się np. w bloki gazobetonu). Poniższy film pokazuje, jak - w założeniu twórców - miał działać MUPUS.

Hibernacja Philae

Dodatkowej wiedzy dostarczy analiza danych z innego instrumentu – SD2 – który w przeciwieństwie do MUPUS-a nie wbijał penetratora, ale wwiercał się w powierzchnię komety. MUPUS dostarczył również innych danych, dotyczących m.in. cyklu dobowego i zmian temperatur oraz niewielkiej bezwładności termicznej powierzchni komety, która szybko się nagrzewa i szybko chłodzi.

Sam lądownik jest już w stanie hibernacji – po 57 godzinach jego akumulatory wyczerpały się, a położenie względem Słońca uniemożliwia ich doładowanie. Wynika to z faktu, że aby rozpocząć ładowanie akumulatorów, konieczne jest najpierw ich podgrzanie. Zanim uda się to osiągnąć, 1,5-godzinna sesja dostępu do światła słonecznego dobiega końca, akumulatory stygną i cały proces można powtarzać od początku.

Co istotne, przed wyczerpaniem akumulatorów lądownik wykorzystał swoje instrumenty badawcze i przesłał na ziemię uzyskane dane, co – jak ocenił Stephan Ulamec z ESA - oznacza 100 proc. powodzenie misji. Po wykonaniu przez Philae wyznaczonych zadań, obsługa mogła pozwolić sobie na ryzyko i przesłała do lądownika ostatnią komendę, nakazującą obrót całego urządzenia w taki sposób, by panele słoneczne były lepiej wyeksponowane. A tak wyglądają umieszczone w lądowniku instrumenty naukowe:

Słodkich snów, Philae! Koniec misji lądownika. Posłuchajcie, jak śpiewa mu kometa 3

Ostatnia komenda

W odpowiedzi lądownik poprawnie uniósł się o kilka centymetrów i obrócił o około 35 stopni, po czym zgodnie z oczekiwaniami zapadł w stan hibernacji, wyłączając większość urządzeń pokładowych. Jego misja nie dobiegła jednak końca – istnieje szansa, że gdy kometa zbliży się do Słońca, miejsce w którym leży lądownik zostanie lepiej oświetlone, co pozwoli na skuteczne ładowanie akumulatorów i wznowienie pracy urządzenia.

Po zakończeniu misji lądownika sonda Rosetta, która nie musi już transmitować przekazywanych przez niego danych, powróciła na swoją wcześniejszą orbitę, okrążając kometę w zmiennej odległości.

Podczas misji okazało się, że w polu magnetycznym komety występują drgania w niesłyszalnym dla człowieka paśmie 40-50 miliherców. Co istotne, pochodzenie tych drgań jest na razie nieznane – wiadomo jedynie, że kometa „śpiewa”. Drgania te, po przetworzeniu na słyszalne dla człowieka dźwięki, brzmią tak:

Analiza zebranych danych

To - w najbliższym czasie - prawdopodobnie ostatni artykuł, związany z misją Rosetty. Wyprawa, zorganizowana przez Europejską Agencję Kosmiczną zakończyła się sukcesem, a doniosłość tego wydarzenia bywa porównywana przez komentatorów z lądowaniem na Księżycu.

Choć prowadzone setki milionów kilometrów od Ziemi działania były – na pozór – mało efektowne, pozwoliły na zebranie bezcennych danych, których analiza będzie teraz zadaniem naukowców z całego świata. Na koniec raz jeszcze (ktoś nie widział?) film Tomka Bagińskiego – świetny przykład na to, że ważne badania mogą być pokazane tak, by zainteresować kogoś więcej, niż tylko grupkę pasjonatów i naukowców:

Ambition the film

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów Kosmonauta, ESA, Wyborcza i Sciencemag.

Wybrane dla Ciebie
NIE WYCHODŹ JESZCZE! MAMY COŚ SPECJALNIE DLA CIEBIE