Smartfon na koncercie i e‑papieros. Narzekamy, bo zapomnieliśmy, że kiedyś było gorzej

Zdjęcie koncertu pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie koncertu pochodzi z serwisu shutterstock.com
Adam Bednarek

10.10.2015 10:50, aktual.: 10.03.2022 10:03

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Technologia nas nie zmienia - ludzie wciąż zachowują się tak samo. Nic nie szkodzi, bo dzięki technologii łatwiej to przeżyć.

Nie wszystkie koncerty organizowane są na wielkich halach. Nie wszystkie przyciągają tłumy ludzi. Nie na wszystkich jest głośno. Nie na wszystkich uszy zatyka ściana dźwięku. Nie na wszystkich publika zdziera gardło, wyjąc razem z wokalistą. Są też takie koncerty, które potrzebują ciszy. Klimatu. Spokoju. Siedzi się na krześle i słucha. Delikatnych dźwięków, spokojnych, nastrojowych. Chłonie się to, a wtedy…

Wchodzi on. Pan fotograf. Tak jakby to dla niego przyszli wszyscy ci ludzie. Na jego show czekali. Przechodzi pomiędzy krzesłami. Wchodzi na scenę. Zasłania widok. A co gorsza: hałasuje. Pstryk, pstryk, pstryk. Ciągle ten sam dźwięk. Pstryk, pstryk, pstryk. A do tego włączona lampa. Pstryk i blask, pstryk i blask. Sala celowo nie jest oświetlona, żeby było ciemno, ponuro, a pan fotograf wali światłami po oczach. Artystę i nas.

Smartfon zamiast aparatu - bardzo proszę!

Zdjęcie starego aparatu pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie starego aparatu pochodzi z serwisu shutterstock.com

Byłem na paru takich koncertach. I za każdym razem myślałem sobie: ech, jaka szkoda, że zamiast wielkiego aparatu z jeszcze większym obiektywem i lampą, która normalnie oświetla ulice, pan fotograf nie ma smartfona. Jaka szkoda, że technika nie rozwinęła się jeszcze tak, by nawet profesjonalista mógł nosić porządny aparat w kieszeni. Bo na razie - przekonywali mnie eksperci - jest to niemożliwe i wciąż trzeba stawiać na stare rozwiązania.

Ech, jaka szkoda!

Zaraz, zaraz. Ja chcę smartfona na koncercie? Ja?! Przecież nie tak dawno pisałem:

Wszyscy ci, którzy stali z wyciągniętymi smartfonami, bo niestety było ich wielu, włączą za 12 miesięcy ten pierdzący materiał i pomyślą sobie: “chyba pamięć mnie zawodzi. Dźwięk taki sobie, światło jakieś takie dziwne, chyba nie było tak fajnie…”.

I zdania nie zmieniam. Wciąż nie rozumiem ludzi, którzy poświęcają nawet trzydzieści sekund na nagranie, które będzie sto razy gorsze niż koncert. To niszczenie własnych wspomnień. Nie rozumiem i już.

A mimo to wolę smartfony niż tradycyjne aparaty. Może i delikatnie zasłaniają widok na scenę - bo zasłaniają - ale za to nie są aż tak głośne i aż tak nie oświetlają sali. Z dwojga złego wybieram więc komórkę, która jest cichsza i mimo wszystko mniej widoczna.

Tak jak kiedyś wybrano wielki aparat zamiast...

Obraz
© https://www.facebook.com/FajneRzeczy600538850000043/timeline/

Podobnie pomyślałem sobie widząc kogoś ze zwykłym papierosem. To dziwne, ale to coraz rzadszy widok. I zapach. Choć e-papieros mnie irytuje strasznie, to wąchając papierosowy dym doszedłem do wniosku, że nielubiany e-pet jest… no cóż, z bólem serca, ale przyznaję - lepszy!

Rozwiązanie innowacyjne to takie, które zmienia nasze zachowanie - mówił Prof. Alexander Manu w rozmowie z portalem technologie.gazeta.pl. W tym przypadku nie ma więc mowy o innowacji. No bo smartfon czy e-papieros niczego nie zmienił, ludzie nadal myślą, że świat istnieje tylko dla nich i mogą robić co chcą. “Wolnoć Tomku w… właściwie to wszędzie” - to ich ulubione powiedzonko. Nieważne czy trzymają aparat, czy smartfon, nadal zachowują się tak samo. A mimo to jest nieco inaczej. Korzystniej!

Technologia ulepszyła nasze życie!

Zdjęcie papierosów pochodzi z serwisu shutterstock.com
Zdjęcie papierosów pochodzi z serwisu shutterstock.com

Z tego delikatnego postępu się cieszę. To mały krok do przodu. Technologia sprawiła, że jest lepiej. Nie tylko tym, którzy z tego korzystają, ale też innym, które chcąc nie chcąc muszą być świadkami używania.

Niedawno Miron Nurski słusznie skrytykował podejście osób, dla których “kiedyś było lepiej”. W swoim tekście stwierdził: Kiedyś nie mogło być lepiej, bo tak naprawdę było tak samo. Moje przykłady, ze smartfonem i e-papierosem, pokazują jednak, że kiedyś było gorzej. Teraz jest lepiej. Tylko że… nie zawsze chcę to zauważyć.

To wszystko kwestia wygórowanych żądań. Postęp kojarzy się z rewolucyjną zmianą. Czymś, co odmienia nasze życie od razu. A czasami wystarczy rozejrzeć się i zauważyć, że zmiana wielka nie jest. Ale co z tego, skoro i tak potrafi cieszyć?

Jak ten smartfon, który nie cyka zagłuszając kontrabas i jak e-papieros, po którym się nie dusimy. Wciąż nam przeszkadzają, ale nie aż tak jak kiedyś. To już coś, z czego warto się cieszyć.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (3)