Sprzed komputera na wyścig Le Mans

Strona głównaSprzed komputera na wyścig Le Mans
07.06.2011 19:05
fot. Anthony Cullen (źródło: Wired)
fot. Anthony Cullen (źródło: Wired)
Piotr Dopart
Piotr Dopart

Rodzina i znajomi mówią Wam, że siedzenie przed komputerem na nic się w życiu nie przyda? Możecie odpowiedzieć im dokładnie dwa słowa. Nie, nic wulgarnego - chodzi o imię i nazwisko: Lucas Ordóñez, którego sylwetkę przedstawił serwis Wired.

Rodzina i znajomi mówią Wam, że siedzenie przed komputerem na nic się w życiu nie przyda? Możecie odpowiedzieć im dokładnie dwa słowa. Nie, nic wulgarnego - chodzi o imię i nazwisko: Lucas Ordóñez, którego sylwetkę przedstawił serwis Wired.

Historia Hiszpana to prawdziwy mokry sen każdego gracza. Rozpoczęła się w 2008 roku, kiedy firmy Sony, Nissan i PolyPhony Digital zorganizowały akcję marketingową, w ramach której sprawdzano, czy miłośnicy ścigałek byliby cokolwiek warci na prawdziwym torze wyścigowym. Akcja wchodziła w skład kampanii reklamowej słynnej symulacji Gran Turismo.

W wyścigu najlepszych komputerowych kierowców, zorganizowanym na odcinku Silverstone w Anglii, Ordóñez zajął pierwszą lokatę, co pozwoliło mu wziąć udział w słynnym wyścigu Dubai 24h, gdzie poprowadził Nissana 350Z. Jego wyniki były na tyle dobre, że Hiszpan otrzymał stałe miejsce w teamie. Zmieniło się też podejście innych kierowców, którzy na początku byli sceptyczni.

Oprócz zamiłowania do gier Lucasowi na pewno pomogło doświadczenie z toru gokartowego, z którym musiał się jednak pożegnać w roku 2001 ze względu na ograniczenia finansowe. Niemniej Ordóñez sam podkreśla, że pomiędzy torem gokartowym a trasą wyścigów 24-godzinnych są diametralne różnice - w tym realne ryzyko poważnych ran lub nawet śmierci. Wielogodzinne treningi zaprocentowały jednak i w zeszłym roku. Prowadząc Nissana 350Z, zajął drugie miejsce w GT4 European Cup, a w tym roku stawi czoła prestiżowemu wyścigowi Le Mans, jadąc Nissanem LMP2 u boku prawdziwych weteranów.

Choć droga Ordóñeza wymagała dużo pracy i poświęceń, stanowi na pewno otuchę dla każdego geeka, któremu marzy się wykorzystanie swoich umiejętności w RL i zdobycie sławy. Pozostaje więc nie przejmować się opiniami innych i konsekwentnie dążyć do obranego celu.

Źródło: Wired

Udostępnij:
Komentarze (0)