Stary Internet był lepszy?

Strona głównaStary Internet był lepszy?
17.12.2015 12:11
Zdjęcie czcionek drukarskich z literami WWW. pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie czcionek drukarskich z literami WWW. pochodzi z serwisu Shutterstock

Korzystanie z Sieci nie jest dzisiaj skomplikowaną sprawą. Uruchamiamy przeglądarkę, wpisujemy adres albo wybieramy stronę spośród zakładek i…to wszystko. Internet, rozumiany najczęściej jako jedna z jego usług – WWW – po prostu działa, nie absorbując naszej uwagi kwestiami technicznymi. Nie zawsze tak było.

Zaczęło się od hipertekstu

Początkowo strony WWW były prostymi dokumentami, w których liczyła się przede wszystkim treść. Nie było w tym nic dziwnego – sam pomysł, by łączyć dokumenty za pomocą hipertekstu, wywodził się ze środowiska naukowego i na przełomie lat 80. i 90. nie był niczym nowym.

Przełom, którego autorem był Tim Berners-Lee z CERN-u polegał na tym, że użytkownik nie musiał wiedzieć, gdzie fizycznie znajduje się poszukiwany przez niego dokument.

Pierwszy na świecie serwer WWW
Źródło zdjęć: © Fot. Wikimedia Commons
Pierwszy na świecie serwer WWW

Kwestię tę załatwiały za niego linki, kierujące do właściwej lokalizacji pliku i zastosowanie tego właśnie rozwiązania można uznać za początek znanego nam dzisiaj, współczesnego Internetu, którego synonimem stała się usługa WWW.

Zapomniane przeglądarki

Te pierwsze, tworzone przez i dla naukowców strony internetowe były bardzo proste – dość wspomnieć, że pierwsza, oficjalnie ogłoszona specyfikacja języka HTML zawierała 22 znaczniki. To były wszystkie narzędzia, jakie mieli do dyspozycji twórcy wczesnych stron WWW.

ViolaWWW - jedna z pierwszych przeglądarek internetowych
Źródło zdjęć: © Fot. Wikimedia Commons
ViolaWWW - jedna z pierwszych przeglądarek internetowych

Razem z pierwszymi stronami zaczęły również pojawiać się przeglądarki internetowe. Poza tymi, które powstały na potrzeby CERN-u, za pierwszą w historii, w dodatku pracującą w trybie graficznym, uznać należy napisaną przez kilku fińskich studentów Erwise, którą udostępniono w 1991 roku.

Rok później pojawiała się bardzo nowatorska jak na swój czas ViolaWWW, jednak – mimo dużych możliwości – przeglądarka nie odniosła sukcesu ze względu na brak wersji pracującej na komputerach PC. Niszowe pozostały również stworzone dla komputerów Apple przeglądarki Midas i Samba.

Nowe przeglądarki, nowe funkcje

Za początek współczesnych przeglądarek internetowych można uznać pojawienie się przeglądarki Mosaic, która zainspirowała twórców kolejnych aplikacji. Jedną z nich był, udostępniony w kwietniu 1995 roku, Internet Explorer.

Przeglądarka, udostępniana przez Microsoft za darmo, w krótkim czasie nie tylko wyparła konkurentów, ale stała się nieformalnym standardem – korzystało z niej ponad 90 proc. użytkowników Internetu.

Child of the 90s | Internet Explorer

Z czasem w przeglądarkach zaczęły pojawiać się nowe funkcje, które dzisiaj są powszechnie przyjętym standardem: możliwość przeglądania stron na kartach, blokowania niepożądanych treści, narzędzia poprawiające bezpieczeństwo czy możliwość instalowania rozszerzeń.

Sytuacja ustabilizowała się kilka lat temu. Czasy, gdy przeglądarki radykalnie różniły się od siebie, są już odległą przeszłością. Dziś o każdej z popularnych przeglądarek można powiedzieć z czystym sumieniem, że to dobry program. Wszystkie przechodzą testy zgodności ze standardami, prawidłowo wyświetlają strony czy działają akceptowalnie szybko. Jako użytkownicy mamy w związku z tym znacznie większy komfort.

Różnice sprowadzają się przede wszystkim do interfejsu i dodatkowych funkcji. Dzięki nim każdy może wybrać dla siebie optymalne rozwiązanie i dostosować przeglądarkę do własnych potrzeb i oczekiwań.

Meet the developers behind Microsoft Edge

Jedną ze współczesnych przeglądarek jest Microsoft Edge. To domyślna przeglądarka systemu Windows 10, która zastąpiła w tej roli wspomnianego, rozwijanego od dwóch dekad Internet Explorera. Zmiana i radykalne zerwanie z przeszłością były odważnym krokiem, ale wyszły przeglądarce na dobre.

Microsoft Edge

Jej silnik, czyli algorytm odpowiedzialny za przekształcanie kodu strony w to, co widzimy na ekranie – został bowiem odchudzony z niepotrzebnych, przestarzałych funkcji, które były do tej pory potrzebne ze względu na wymóg wstecznej kompatybilności.

Zerwanie z tym balastem pomogło Edge’owi rozwinąć skrzydła. Co istotne, Edge jest przeglądarką dla Windows, a nie dla Pulpitu. To – w porównaniu z wcześniejszymi przeglądarkami – fundamentalna różnica, oddająca ideę, z jaką powstawał najnowszy system Microsoftu.

10 Reasons to Upgrade to Windows 10: MICROSOFT EDGE

Co ciekawego oferuje? Za minimalistycznym interfejsem kryją się całkiem ciekawe funkcje, jak m.in. wbudowany odpowiednik Pocketa, czyli lista stron do przeczytania na później.

Warty uwagi jest również tryb odczytu, umożliwiający wyświetlanie strony WWW w postaci, pozwalającej skupić się na kluczowej treści. W praktyce oznacza to, że czytając np. wpis na blogu widzimy jedynie sam wpis bez reklam, dodatkowych artykułów i reszty elementów, które zazwyczaj nic nie wnoszą do treści, a powodują zamęt na ekranie.

Interesująca jest również możliwość wykonywania odręcznych notatek na oglądanych stronach internetowych (prosiliśmy Was o to w trwającym nadal konkursie „Więcej Mocy”) i możliwość zapisywania czy udostępniania tak przerobionych zrzutów ekranu.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (8)