„Steam Machines to zwykłe pecety tyle, że na Linuksie” - pisał jeden z użytkowników Gamezilli. Niektórzy nie lubią porównań do konsoli lub też nazywania sprzętów ze SteamOS „peceto-konsolą”. Czy słusznie?
Moim zdaniem niekoniecznie, bo coraz więcej wskazuje na to, że Steam Machines będzie połączeniem blaszaka i konsoli. Z pecetów wzięto mocne podzespoły i możliwość modernizacji, z konsol – wygodę.
Prosta będzie też znakiem rozpoznawczym Steama. Cyfrowy sklep nie może być „toporny”, niewygodny w obsłudze, bo nie pasować będzie do wizji SteamOS. System operacyjny Valve jest banalny, chciałoby się rzecz – konsolowy. Pod koniec grudnia tak go opisywałem:
WIDEOSteamOS Beta First Look & Gameplay
„Duże ikonki, przejrzyste menu, po którym szybko i łatwo się poruszamy. Nie ma nawet gdzie się zgubić. Sklep, gry, społeczność, ustawienia – na tym wycieczka po menusach się praktycznie kończy. Na moje oko jest nawet bardziej minimalistycznie niż na PlayStation 4”.
Przesadą byłoby stwierdzenie, że dziś Steam to przeciwieństwo prostoty i komfortu w użytkowaniu. Kilka funkcji jednak można zmienić.
I Valve to robi.
Świadczyć o tym może chociażby możliwość dzielenia się grami – wystarczy wybrać pięć „rodzinnych” kont, które mogą mieć dostęp do naszych produkcji. Wprawdzie wszyscy w tym samym czasie nie zagrają, ale pod naszą nieobecność gry dostępne są dla znajomych czy też rodziny.
Valve sprytnie wie, że „dzielenie” się grami może zwiększyć sprzedaż – ktoś chwile pogra, zachwyci się, będzie chciał mieć grę u siebie. To jedna z korzyści funkcji „Dzielenie się grami:, ale nie najważniejsza.
Chodzi o to, by z jednego komputera, Steam Machine, mogła korzystać cała rodzina. Ty, brat i na przykład znajomy, który często wpada. Nie ma problemu z logowaniem się, pamiętaniem danych czy też zdobywaniem osiągnięć: „Osoby, z którymi dzielisz się grami, mogą zdobywać osiągnięcia na swoich kontach oraz zapisywać dane w systemie Steam Cloud.”
To wariant zapożyczony z Xbox One. Na konsoli Microsoftu podobnie rozwiązano „problem” z kontem Gold, które nie jest przypisane do konkretnej osoby, a do konsoli. Czyli każdy, kto się zaloguje, może korzystać z zalet abonamentu. Np. graniem w sieci. Microsoft poszedł więc graczom na rękę, bo wystarczy jeden Gold na całą rodzinę.
Steam - dla Ciebie, dla rodziny
Nie widzicie podobieństwa ze Steam? Tu chodzi o to samo. Owszem, zawsze mogliśmy znać hasło i login do konta brata, ale... to niepotrzebne komplikowanie. Nie ma w tym wygody. A na Steam Machines i SteamOS, a co za tym idzie i na Steam, wygoda być musi. Jak na konsolach.
Wiemy też, że SteamOS otworzy się na dystrybucje filmów i muzyki. A co z tymi, którzy płyt kupować i streamować nie chcą, wolą muzykę, którą już mają? Problemu nie będzie.
Sklep, który odtwarza muzykę
Steam Music to coś w rodzaju wewnętrznego odtwarzacza muzyki – nie będziemy potrzebowali np. Winampa, tylko skorzystamy z wbudowanego „grajka”. Kolejny krok ku temu, by wszystko było w jednym miejscu i żebyśmy nie musieli się szwendać po systemie. W końcu po co mielibyśmy to robić, skoro Steam wszystko ładnie nam poukłada i pozwoli kreować piękne listy odtwarzania, wyświetlając przy tym okładki?
Możemy jeszcze domyślać się, że do tego dojdą jakieś skróty klawiszowe i wszystko obsłużymy za pomocą Steam Controllera. I znowu powtórzmy hasła: „wygoda” i „prostota”. Oraz: „jak na konsoli”.
A co powiecie na takie drobiazgi, jak możliwość błyskawicznego anulowania pre-ordera? Wcześniej musieliśmy kontaktować się z „działem obsługi klienta”, żeby wyjaśnić sprawę. Od niedawna wystarczy kliknąć: „anuluj przedpremierowe zamówienie” i problem z głowy.
Na Steam pojawiły się też tagi oraz recenzje klientów. Wszystko jest w jednym miejscu, na dodatek błyskawicznie znajdziemy to, czego szukamy. To nie przypadek.
Steam wkracza na salony
Wszystko to ma związek z „przesiadką” na Steam Machine, a co za tym idzie – na Steam OS. Ktoś może powiedzieć, że to normalne zmiany i Steam zawsze się rozwijał. Tyle że teraz to wszystko nabiera tempa i ma jeden, konkretny kierunek.
Steam ma stać się wygodną, przejrzystą, funkcjonalną usługą, w której będzie wszystko to, czego gracz potrzebuje. Nie może być żadnych przeszkód i barier. Chcemy dzielić konto? Proszę bardzo, nie ma sprawy. Chcemy posłuchać muzyki (hej, w końcu jesteśmy w salonie!) - również nie ma problemu.
Drobiazgi? Być może. Ale dzięki temu Steam staje się naprawdę wielozadaniowy. I trochę zaczyna przypominać menusy z konsol Microsoftu i Sony. Czy to źle? Wręcz przeciwnie.