Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie?

Ubisoft, czyli jeden z gigantów, z dystansem podchodzi do wirtualnej rzeczywistości. A bez gigantów trudno będzie ją rozkręcić.

Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie? 1

Koło się zamknie? Wirtualna rzeczywistość nie stanie się popularna, bo nie będzie na niej głośnych gier. Nie będzie, bo twórcy nie będą chcieli w nie inwestować. Gier zabraknie, więc wirtualna rzeczywistość zawiedzie...

To czarny scenariusz, ale wbrew pozorom nie tak nieprawdopodobny. Ubisoft już zapowiada, że musi sprzedać się co najmniej milion urządzeń z wirtualną rzeczywistością, by firma zainteresowała się technologią.

Far Cry 4 w wirtualnej rzeczywistości?

Nawet gdyby udałoby się przeskoczyć zakładaną przez Ubiosft poprzeczkę, to może być z tym problem. Wysokobudżetowe produkcje kosztują sporo już bez VR, więc budżet musiałby być gigantyczny. A czy wirtualną rzeczywistość kupią hardkorowcy, by drogie gry AAA się później sprzedały?

Co innego gry rodzinne lub imprezowe. Ubisoft w swojej ofercie takie ma – wystarczy wspomnieć o serii Just Dance czy Your Shape. Firma wykorzystała potencjał kontrolerów ruchu wiedząc, że jest ich na rynku wiele i zainteresowanie jest spore. W te tytuły graliśmy za pomocą Kinecta, PlayStation Move czy na Wii.

Twórcy na razie nie garną się do wirtualnej rzeczywistości. Rewolucji nie będzie? 2

Tyle że to tytuły dla niedzielnych graczy. Owszem, Ubisoft stworzył też Fighter Within na Xbox One, bijatykę wykorzystującą Kinecta, ale takich przykładów jest mniej. Rzadko kiedy twórcy ryzykowali i wydawali wysokobudżetową produkcję robiącą użytek z kontrolerów ruchu.

Choć zapowiadało się przecież, że PlayStation Move i Kinect do idealne urządzenia dla wyjadaczy. Strzelanie jak z pistoletu, chowanie się za kanapą-osłoną. Zapowiedzi były obiecujące, rzeczywistość poszła jednak swoją drogą. Trafiając do portfeli niedzielnych graczy.

I z wirtualną rzeczywistością może być podobnie. Niewymagające tytuły staną się popularne, „hardkorowych” - mam na myśli takie serie jak np. Far Cry, Killzone czy Assassin's Creed – większość zostawi w spokoju, pozwalając grać nam na standardowych kontrolerach.

Dlaczego? Odpowiedź zawsze jest taka sama: łatwiej i taniej zrobić grę rodzinną w wirtualnej rzeczywistości niż rewolucyjną grę akcji, w której VR będzie. To pierwsze na pewno sprzeda się w milionowym nakładzie, z drugim może być już problem.

Na razie to tylko prognozy, ale warto zauważyć, że giganci ostrożnie podchodzą do pomysłu na wirtualną rzeczywistość. Bez nich w tym biznesie trudno o sukces.

Wybrane dla Ciebie
MOŻE JESZCZE JEDEN ARTYKUŁ? ZOBACZ CO POLECAMY