Universal Mobile Keyboard – sprytne zagranie czy kapitulacja Microsoftu?
Duże firmy robią zazwyczaj wszystko, by przekonać użytkowników do własnego ekosystemu urządzeń i usług. A gdy już przekonają, robią jeszcze więcej, aby schwytanego na lep marketingu nieszczęśnika przypadkiem nie wypuścić. Inne wtyczki, kontrolery, standardy, sklepy, aplikacje… Microsoft zrobił niedawno coś odwrotnego – przygotował klawiaturę, która pasuje do każdego sprzętu.
Universal Mobile Keyboard na pozór nie wyróżnia się niczym niezwykłym. Niewielka klawiatura nie szokuje rozwiązaniami technicznymi czy wzornictwem i gdyby nie pewien szczegół raczej nie zasługiwałaby na wspomnienie.
Szczegółem tym jest wieloplatformowość. Przejąwszy schedę po Ballmerze, pan Satya Nadella doszedł do słusznego – chyba – wniosku, że zamiast walczyć z mizernym skutkiem o nawrócenie użytkowników innych ekosystemów, lepiej na nich po prostu zarabiać.
W efekcie Microsoft zaprezentował klawiaturę, współdziałającą ze wszystkim (no, prawie), co liczy się na rynku. Universal Mobile Keyboard obsługuje Windowsa od wersji 8, Windosa RT, Androida (4.0 i kolejne) i iOS-a (od wersji 6), udostępniając użytkownikom różnych platform również unikalne, charakterystyczne dla nich klawisze wraz z ich funkcjami. I tylko - o ironio - na liście zabrakło Windowsa Phone.
Klawiatura komunikuje się poprzez Bluetootha, a wbudowany akumulator ma wystarczyć na pół roku pracy, choć Microsoft nie precyzuje, co dokładnie przez ową pracę rozumie. Dodatkowym atutem jest pokrywa, która chroni klawiaturę podczas transportu i umożliwia bezpieczne przenoszenie tabletów o grubości do 10 mm, a po rozłożeniu może służyć jako podstawka, utrzymująca ekran w pionie.
Cena, wynosząca 80 dolarów wydaje się wygórowana, ale nowy gadżet Microsoftu docenią zapewne ci użytkownicy, którzy na co dzień korzystają z różnych platform mobilnych. O jej przydatności przekonają się już niebawem – ma trafić do sprzedaży w październiku tego roku.