Gigantyczne kompostowniki zamiast cmentarzy? Pomysłodawcy Urban Death Project przekonują, że zamiast bezproduktywnie grzebać zmarłych, lepiej wykorzystać ich w roli nawozu.

bETcJWBh

Świat lepszy od fikcji

Lubię dystopijne wizje przyszłości, przedstawiane nam przez niektórych twórców science fiction. Patrząc na światy zdominowane przez gigantyczne korporacje, pełne bezprawia i ekstremalnych problemów społecznych tym bardziej doceniam ten, w którym wszyscy żyjemy.

Przez ostatnie dziesięciolecia ludzkość miała okazję popełnić wiele błędów, które przeniosłyby nas blisko świata rodem z „Blade Runnera” czy „Obcego”. Nie skorzystała z niej, co wydaje się całkiem nieźle wróżyć nam na przyszłość.

Soylent Green (1973) Trailer

Pojawił się jednak pomysł, który – wraz z pierwszą przebiegającą przez głowę myślą – mocno skojarzył mi się z rzeczywistością przedstawioną choćby w filmach „Zielona pożywka” czy „Wyspa”. Co łączy te umieszczone w różnych realiach filmy? Ich cechą wspólną jest potraktowanie ludzkiego ciała w roli surowca, który można pozyskiwać i przerabiać jak każdy inny.

bETcJWBj

Kompostownik zamiast cmentarza

Tę samą ideę mają pomysłodawcy inicjatywy Urban Death Project. Jej celem jest wykorzystanie ciał zmarłych ludzi w roli nawozu. Zamiast na cmentarz czy do krematorium, zmarły miałby trafić do gigantycznego kompostownika.

Zgodnie z założeniami będzie to trzypiętrowy budynek, w którym zostanie wydzielone miejsce, gdzie rodzina będzie mogła pożegnać się ze zmarłym jak w czasie tradycyjnego pogrzebu. Zamiast do drewnianej trumny, ciało trafiłoby do biodegradowalnego, lnianego całunu.

Kampania na Kickstarterze zakończyła się sukcesem
Źródło zdjęć: © Fot. Kickstarter
Kampania na Kickstarterze zakończyła się sukcesem

Po pożegnaniu, wraz z setkami innych zostanie złożone na wielkiej pryzmie kompostowej, gdzie, dzięki chemikaliom przyspieszającym ten proces, po kilku miesiącach ulegnie rozkładowi zmieniając się w nawóz, który będzie można wykorzystać np. w ogrodnictwie.

bETcJWBp

Co istotne, kampania wspierająca ten pomysł na Kickstarterze zakończyła się sukcesem i pomysłodawcy zakładają, że pierwszy nawóz z ludzkich zwłok będzie gotowy w 2020 roku.

Pogrzeb: marnowanie surowców

Przyznam, że w pierwszej chwili brzmi to wszystko dość odpychająco. Poza popkulturowymi odniesieniami pomysł skojarzył mi się z osobnikami z trupimi główkami na czarnych mundurach i przejmującym cytatem z „Medalionów” Zofii Nałkowskiej:

W Niemczech, można powiedzieć, ludzie umieją coś zrobić – z niczego.

Dla przypomnienia – tym czymś było mydło, a niczym – ciała zmarłych i zamordowanych przez Niemców ludzi.

bETcJWBq

Pomysłodawcy Urban Death Project podpierają się jednak całkiem racjonalnymi argumentami. Z jednej strony chodzi o zasoby, bezpowrotnie marnowane w związku z pogrzebami: w samych tylko Stanach Zjednoczonych jest to 90 tys. ton stali i 17 tys. ton miedzi, które wraz z wykonanymi z niezliczonych kubików drewna trumnami trafiają do ziemi gdzie ciała i tak ulegają rozkładowi, z tą różnica, że nie przynosząc ludzkości żadnych korzyści.

Marchewka z babci

Trudno zaprzeczać faktom. Mam jednak wrażenie, że pomysłodawcy Urban Death Project zupełnie pominęli inny, ważny aspekt. Przecież jednym z fundamentów naszej cywilizacji jest właśnie grzebanie zmarłych, związane z tym obrzędy i jakaś troska o miejsca, gdzie spoczywają doczesne szczątki naszych bliskich.

Zdjęcie marchewki pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie marchewki pochodzi z serwisu Shutterstock

Urban Death Project wydaje się nas tego pozbawiać, dając w zamian krótkotrwały zachwyt, jaka piękna marchewka wyrosła na babci. Choć może, z drugiej strony, majestatyczny las, regularnie użyźniany produkowanym przez Urban Death Project kompostem byłby lepszym miejscem pamięci od typowego cmentarza?

bETcJWBr

Racjonalizm kontra etyka

Zawsze uważałem się za otwartego nie tylko na technologiczne gadżety, ale i na nowe pomysły, w jaki sposób wykorzystać technologię. Nie mam nic przeciwko lifeloggingowi (zbieranie danych na temat różnych czynności), pod postulatami transhumanistów jestem gotów podpisać się obiema rękami, a gdybym tylko miał taką możliwość, powstawiałbym sobie tyle neurowszczepek, ile tylko byłoby w stanie wytrzymać mój układ nerwowy.

Czym innym jest jednak technologiczne usprawnianie tego, czego poskąpiła nam ewolucja i zastępowanie fragmentów ciała doskonalszymi odpowiednikami, a czym innym potraktowanie ludzkiego ciała jako źródła nawozu.

Ten pomysł jest dla mnie odpychający – mimo tego, że z racjonalnego punktu widzenia wszystko wydaje się być z nim w porządku. Może chodzi o to, że na razie mamy pod dostatkiem kompostu pochodzącego z innych źródeł?

Przecież w innych sytuacjach, jak choćby oddanie zwłok na potrzeby nauki – przedmiotowe potraktowanie ludzkiego ciała nie budzi ani oporów, ani większych kontrowersji.

bETcJWBs

Nawóz z ludzi? Jestem przeciwny!

Kilka miesięcy temu w artykule „Cyberpunk miał być ostrzeżeniem. Stał się naszą rzeczywistością” zauważałem, że ponure realia, przedstawiane przez różnych twórców SF, stały się naszą codziennością.

Pomysł, by używać ciał w roli surowca wydaje się tego naturalną konsekwencją i składnikiem świata, przed którym SF, a zwłaszcza cyberpunk, miał nas ostrzegać.

Zdjęcie cmentarza pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie cmentarza pochodzi z serwisu Shutterstock

Czy powinniśmy bronić granic, wyznaczonych przez wielowiekową tradycję? A może jest dokładnie odwrotnie: świat zmienia się tak szybko, że nie ma w nim miejsca na sentymenty, wszystko może być zasobem, a każdy zasób należy maksymalnie efektywnie wykorzystać?

Mimo licznych zastrzeżeń i zrozumienia dla argumentów Urban Death Project skłaniam się jednak ku pierwszemu rozwiązaniu. Być może, kiedy ludzkość nie będzie miała innych źródeł nawozu, ten projekt będzie miał sens, ale na razie argumenty, przemawiające za kompostowaniem ludzi wciąż mnie nie przekonują.

Cyberpunk: rządy korporacji i uzależnienie od technologii. Czy to nasz świat?
Cyberpunk: rządy korporacji i uzależnienie od technologii. Czy to nasz świat?
Komentarze (24)
bETcJWCf