Pamiętacie Papillona? Tajemniczy mechaniczny telefon, za który twórcy oczekują 300 000 dolarów zapłaty? Teraz wiemy już mniej więcej jak to cudo wygląda. Wraz z nowymi zdjęciami pojawiło się jednak jeszcze więcej pytań.
Telefon swoją cenę ma zawdzięczać unikalnym mechanicznym rozwiązaniom, które zastąpią dużą część elektroniki.
Większość z odpowiedzialnych za to 600 części możemy obejrzeć przez przednią szybkę telefonu. Tutaj właśnie pojawia się najważniejsze pytanie. Czy urządzenie nie wygląda przypadkiem jak zwykły telefon z wmontowanym szwajcarskim zegarkiem?
Producent (Celsius X-VI-II) zachwala przede wszystkim mechaniczną metodę ładowania telefonu, co sugeruje, że zegarkowa hipoteza jest błędna. Jeżeli jednak w Papillonie zastosowanie znajdzie wyłącznie kinetyczna ładowarka, to również o żadnej rewolucji nie może być mowy. Podobne rozwiązanie widzieliśmy już w telefonie Chairman od Ulysse Nardin.
Za cztery dni wszystkie wątpliwości powinny zostać rozwiane. Miejmy nadzieję, że francuska firma zaskoczy nas pozytywnie i mechanizmy będą odpowiedzialne za nieco więcej funkcji telefonu.
Jeżeli nie to trudno, nie pierwszy raz szumne zapowiedzi okażą się zwykłymi przechwałkami. W tym przypadku przynajmniej dostaniemy luksusowy telefon, który swojej ceny nie zawdzięcza upchanym na siłę świecidełkom.[block position="inside"]3229[/block]