"Z" - maszyna, która topi diamenty

(fot. Sandia National Laboratories/SPL)
(fot. Sandia National Laboratories/SPL)
Marek Maruszczak

06.08.2012 21:00

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Gdyby ktoś chciał spojrzeć gołym okiem na świetlne widowisko utrwalone na powyższej grafice, to prawdopodobnie byłaby to ostatnia rzecz, jaką zobaczyłby w życiu. Impuls elektromagnetyczny generowany przez to urządzenie jest tak potężny, że sama obserwacja startującego generatora najpewniej zakończyłaby się śmiercią ewentualnych ciekawskich. No dobrze, ale do czego służy "Z"?

Gdyby ktoś chciał spojrzeć gołym okiem na świetlne widowisko utrwalone na powyższej grafice, to prawdopodobnie byłaby to ostatnia rzecz, jaką zobaczyłby w życiu. Impuls elektromagnetyczny generowany przez to urządzenie jest tak potężny, że sama obserwacja startującego generatora najpewniej zakończyłaby się śmiercią ewentualnych ciekawskich. No dobrze, ale do czego służy "Z"?

"Z" to znajdująca się w Sandia National Laboratories w Albuquerque maszyna zaprojektowana z myślą o badaniach nad fuzją nuklearną. Gigantyczne ciśnienie oraz temperatura, które jest w stanie wygenerować, pozwalają między innymi na testowanie zachowań różnych materiałów w ekstremalnych warunkach oraz emitowanie potężnych dawek promieni rentgenowskich.

Wszystkie wymienione funkcje są pochodnymi wyjątkowo silnych impulsów elektromagnetycznych wytwarzanych przez urządzenie. W pierwszej fazie działania maszyny natężenie elektryczne jest kierowane do setek wolframowych drucików, które pod jego wpływem zamieniają się w chmurę plazmy. Plazma generuje silne pole magnetyczne zmuszające cząsteczki do pionowego uporządkowania (wzdłuż osi z – stąd nazwa maszyny). Tak potraktowane cząsteczki zaczynają się ze sobą zderzać, emitując promienie rentgenowskie.

Trochę to wszystko skomplikowane, ale efekty działania maszyny doskonale ilustrują jej możliwości. Za pomocą urządzenia udało się wygenerować ciśnienie 5 milionów razy większe od atmosferycznego. To wystarczyło, żeby zamienić diament w maleńką kałużę.

Światła widoczne na załączonej fotografii pojawiają się tylko na ułamek sekundy po włączeniu maszyny i pochodzą z roziskrzonych metalowych części urządzenia. Obecnie są prawie niewidoczne, ponieważ większą część górnej powierzchni konstrukcji pokrywa aparatura pomiarowa.

Źródło: Gizmodo

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)