Nie wiem co trzeba brać, by mieć takie skojarzenia, być może głodnemu chleb na myśli, ale niektórym mieszkańcom Vancouver znicz olimpijski wykonany specjalnie na XXI Zimowe Igrzyska Olimpijskie w 2010 roku w Kanadzie przypomina... jointa.
Znicz został opracowany we współpracy firmy Bombardier z komitetem organizacyjnym igrzysk i jego prosta, wręcz ascetyczna budowa inspirowana była, i ma przywodzić na myśl łagodne, płynne ślady zostawiane na śniegu przez narty. Wykonany jest ze stali, aluminium i materiałów kompozytowych SMC. Waży ok. 1,6 kilograma i ma niemal metr wysokości (94,5 cm). Paliwo stanowi gazowa mieszanka propanu, izobutanu i węglowodorów. Znicz może palić się około 15 minut.
Znicz olimpijski zostanie wykonany w 12 tys. egzemplarzy, tak by każdy uczestnik sztafety olimpijskej mógł go sobie nabyć na pamiątkę.
Potrzeba wiewątpliwie dużo dobrej/złej woli (albo marihuany, podobno Vancouver to miasto bardzo marijuana-friendly, ale żeby aż tak?) by dopatrzec się podobieństwa pochodni do skręta. Przede wszystkim, znicz zawsze jest niesiony i pokazywany w pozycji pionowej, by przypominał jointa, trzeba go raczej obrócić poziomo. Niemniej skojarzenie jest podobno dosyć popularne w mieście następnych zimowych igrzysk, pisze o tym m.in. gazeta Toronto Star.