3 sposoby na muzykę bez kabla

Strona główna3 sposoby na muzykę bez kabla
19.08.2011 13:31
Zestaw bezprzewodowy Wetekom - plastikowy full wypas
Zestaw bezprzewodowy Wetekom - plastikowy full wypas
Artur Młynarz
Artur Młynarz

W mojej mrówczej pracy giełdowego szperacza i kolekcjonera bezsensownych gadżetów natrafiam czasem na zadziwiające rozwiązania. Zadziwiające albo ze względu na swoją koszmarną powierzchowność, albo z powodu niezwykłej funkcjonalności, a czasem szokujące unikalnym połączeniem tych cech :)

W mojej mrówczej pracy giełdowego szperacza i kolekcjonera bezsensownych gadżetów natrafiam czasem na zadziwiające rozwiązania. Zadziwiające albo ze względu na swoją koszmarną powierzchowność, albo z powodu niezwykłej funkcjonalności, a czasem szokujące unikalnym połączeniem tych cech :)

Tym razem w mojej gadżetowej rupieciarni, będącej owocem wieloletnich badań terenowych na giełdzie elektronicznej, wyszperałem trzy przykłady, jak można poradzić sobie z problemem przesyłania dźwięku bez kabla. Oczywiście nie chodzi tu o XIX-wieczny wynalazek radia, bo z tym uporał się już Marconi, wkurzony nieustanym potykaniem się o kable od patefonu :) Inna wersja wydarzeń, propagowana przez media zza naszej wschodniej granicy, głosi, że radio wynalazł Popow, zdesperowany z powodu braku deficytowej miedzi na kable...

Wróćmy jednak do naszych urządzeń. Każdy z Was zapewne natrafił kiedyś na problem, jak poprowadzić i pochować kable biegnące od wzmacniacza czy komputera do głośników. W takiej chwili natrętnie przychodzi do głowy myśl, czy jest możliwa transmisja dźwięku bez mordowania się z metrami kabli, które włażą pod nogi jak pijane rozjuszone dżdżownice, zwłaszcza podczas niesienia talerza z gorącą zupą albo przy ustawianiu mebli po imprezie...

Ja również wielokrotnie próbowałem rozwiązać ten problem, szperając na giełdzie. Za każdym razem natrafiałem na inną metodę, która w specyficzny sposób zaspokajała bezprzewodowe potrzeby.h3kabel Bluetooth[/h3]Jedną z nich jest urządzenie o skomplikowanej nazwie BlueWalker Wireless Hi-Fi Link, które po prostu zastępuje kawałek kabla między źródłem dźwięku a wzmacniaczem. Z jednej strony ma nadajnik z wtyczką minijack 3,5 mm, z drugiej - odbiornik z wyjściem Cinch. Działa w technologii Bluetooth i jest sprytnym kawałkiem elektroniki w najkoszmarniejszej plastikowej obudowie, jaką w życiu widziałem. Oczywiście nie mogłem się powstrzymać, aby nie kupić tego paskudztwa :)

Wireless HiFi Link - kabel bez kabla
Wireless HiFi Link - kabel bez kabla

Z szerokiej gamy zastosowań, jakie nasuwają się dla tego urządzenia, najbardziej logicznym jest schowanie go głęboko za dużym telewizorem lub upchniętym głęboko w kąt pecetem, aby z dala od oczu spokojnie przesyłało dźwięk do wzmacniacza. Można je ewentualnie ukryć w wypatroszonej pluszowej maskotce. Postawić na wierzchu tego czegoś nie sposób bez narażania się na ustawiczne pytania gości, dlaczego ktoś podłączył mydelniczkę do wzmacniacza...

Mimo szkaradnej powierzchowności BlueWalker - o dziwo - działa skutecznie. Jest po prostu niewidzialnym kablem o zasięgu kilku metrów i sprawdza się wszędzie tam, gdzie trzeba przesłać dźwięk dobrej jakości na niedużym dystansie. Przy odrobinie samozaparcia można nawet podłączyć nadajnik do telefonu czy odtwarzacza MP3 i chodząc po domu, rozkoszować się dźwiękiem z dużych głośników, bo - ku mojemu zaskoczeniu - okazało się, że nadajnik ma własne akumulatorowe zasilanie, co pozwala na parę godzin pracy z dala od zasilacza.

Zestaw full wypas

Inne rozwiązanie wybrał producent zestawu głośników bezprzewodowych Wetekom. To gotowy komplecik złożony z nadajnika i gustownych głośników - wszystko w stylistyce nieco trącącej ubiegłowieczną stęchlizną, ale niektórym może się podobać :) Nadajnik ma dziarską antenkę oraz wejście minijack 3,5 mm i cinch - da się więc podłączyć prawie każde źródło dźwięku. Z kolei głośniki mogą być zasilane zarówno z zasilacza, jak i bateriami, co czyni je wyjątkowo mobilnymi w nagłej potrzebie.

Zestaw oferuje jakość dźwięku zbliżoną do przeciętnych głośniczków komputerowych, grając z całym zaangażowaniem, na jakie pozwala jego plastikowa dusza. Jesteśmy niestety skazani na głośniki z pudełka. Nic tu się nie da zmienić ani podłączyć lepszych głośników, bo zestaw jest "na sztywno" zestrojony na własnej częstotliwości radiowej i z niczym innym nie będzie współpracować.

Sporo jest rzeczy do ustawiania - osobno regulowana głośność każdej kolumienki, megabas przypominający w brzmieniu plastikową beczkę po nawozach sztucznych, dostrajanie, przełącznik kanałów lewy-prawy... gadżeciarze powinni być zachwyceni :)

Ze względu na mizerną jakość dźwięku zestaw Wetekom nie rozkocha w sobie audiofilów. Za to świetnie może się sprawdzić jako tylna para głośników do grania - bez trudu usłyszymy ukrytego za plecami nazistę odbezpieczającego parabelkę albo pełzającego zombie. Na więcej nie ma co liczyć. Użycie jako tylnych głośników do kina domowego tylko na własne ryzyko...

Uniwersalne kombo

Zupełnie inną filozofię działania ma urządzenie firmy Hama - to stereofoniczny głośnik Bluetooth z wbudowanym cyfrowym radiem. Wbrew obłędnej manii wyposażania wszystkiego w złącze do iPoda głośniki Hamy nie mają iDocka, za co bardzo je lubię :) Za to mogą pracować z każdym urządzeniem nadającym muzykę przez BT. Czy będzie to telefon, empetrójka, netbook czy laptop - po sparowaniu urządzeń powstanie bezprzewodowe źródło dźwięku o zaskakująco mocnym i ładnym brzmieniu. Hama świetnie sprawdza się jako głośnik do smartfona - można grać głośno, plącząc się po domu i nie tracąc kontaktu z telefonem.

Hama - multimedialny kombajnik
Hama - multimedialny kombajnik

Hama jest najbardziej zaawansowaną konstrukcją w tym zestawieniu. Poza funkcją głośnika Bluetooth ma też wbudowane cyfrowe radio FM z pamięcią 20 stacji, zegar i budzik. Dodatkowe wejście minijack rozszerza paletę obsługiwanych urządzeń, czyniąc z Hamy malutkie centrum multimedialne sterowane pilotem. Dzięki obsługiwanemu profilowi AVRCP pilot przejmuje także kontrolę nad muzyką w podłączonym bezprzewodowo odtwarzaczu, można więc spokojnie z czeluści fotela sterować playlistą.

Każde z tych urządzeń w inny sposób realizuje funkcję bezprzewodowej transmisji dźwięku. Ich wspólną cechą jest to, że należą do nieco zakręconej kategorii giełdowych osobliwości. Trudno w sklepach kupić podobne konstrukcje, a jeśli się trafią, to kosztują krocie. Tymczasem kosztem paru złotych i odrobiny adrenaliny można się zaopatrzyć w coś, co może nie będzie idealne, ale zapewni mnóstwo radości i rozrywki :)

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)