Rowery elektryczne, zwłaszcza MTB, to po hulajnogach elektrycznych najczęściej kupowany środek transportu w Polsce. Już niemal każdy producent jednośladów posiada takowy w ofercie. Jestem totalnym fanem jazdy po bezdrożach i górskich szlakach i na samą myśl możliwości sprawdzenia elektryka w dłuższym okresie uśmiech nie schodził mi z twarzy. Czytajcie dalej, jak tani rower elektryczny Elglide M1 Plus sprawdził się w akcji.

bETfwPAR

Od razu trzeba sobie to powiedzieć, model ten należy do najtańszych na rynku rowerów MTB o takim wyposażeniu i z takimi możliwościami. Dodatkowo, nie jest to sprzęt na wypady górskie enduro, na single czy inne wymagające i trudniejsze trasy. To sprzęt do codziennego użytku w warunkach polowych i nie ma startu do konstrukcji choćby pokroju HaiBike czy innych Specialized za kilkanaście, czy nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych. Dlaczego zapytacie? Ponieważ testowany Elglide M1 Plus kosztuje zaledwie 3600 PLN!

Efekt WOW! Czyli świetne pierwsze wrażenie

Trzeba przyznać, że chiński producent zadbał o efektowny wygląd roweru. Jak wiadomo, dla laika rower w pierwszej kolejności ma się podobać, dopiero na kolejnych miejscach są jego parametry czy wyposażenie. I Eleglide M1 Plus się podoba! Klasyczna rama wielkości 18 cali pokryta została matowym lakierem w kolorze grafitowym.

Eleglide M1 Plus prezentuje w pełnej okazałości
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
Eleglide M1 Plus prezentuje w pełnej okazałości

Do tego nałożone zostały elementy graficzne w kolorze limonkowym. Całość robi wręcz kapitalne wrażenie i nie jest to tylko moja odosobniona opinia. W sumie z rowerem miało do czynienia kilkanaście osób, których zdanie o wyglądzie było jednoznaczne. Rower wygląda świetnie!

bETfwPAT

Rower dotarł do mnie w dość dużym kartonie. Wewnątrz został bardzo solidnie zabezpieczony. Standardowo, zanim wybierzemy się na pierwszą przejażdżkę, należy rower złożyć i przeprowadzić proste czynności serwisowe (regulacja hamulców i przerzutek).

Prywatny zestaw narzędziowy gotowy, choć finalnie nie był potrzebny
Źródło zdjęć: © Krzysztof Fiedor
Prywatny zestaw narzędziowy gotowy, choć finalnie nie był potrzebny

Montaż roweru jest banalnie prosty, a w razie jakichkolwiek wątpliwości z pomocą przyjdzie instrukcja (niestety brak języka polskiego) i plansza szybkiego startu. Na wyposażeniu znalazł się też zestaw narzędzi, którymi skręcimy wszystkie niezbędne detale. Doceniam też obecność błotników, choć ich jakość pozostawia wiele do życzenia.

Wyposażenie, napęd klasyczny i elektryczny, czyli 2w1

Zaczynamy od napędu klasycznego. Mamy tu do czynienia z tylną przerzutką Shimano Tourney i siedmiorzędową kasetą, z przodu natomiast znalazła się trzyrzędowa przerzutka całkowicie mi nieznanego producenta SR Sunrun. Tym samym do dyspozycji mamy łącznie 21 przełożeń, które poradzą sobie nawet przy dość stromych podjazdach. A jeśli siły nam zabraknie, z pomocą przyjdzie nam napęd elektryczny.

tylna przerzutka Shimano Tourney
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
tylna przerzutka Shimano Tourney

Silnik elektryczny umieszczony został w tylnym kole. To klasyczna jednostka o mocy 250 Watów i momencie obrotowym 45 nm. Silnik zasilany jest baterią o pojemności 12,5 Ah. Według specyfikacji w trybie wspomagania możemy się pokusić nawet o 100 km zasięgu. Baterię umieszczono na dolnej rurze głównego trójkąta, a jej dodatkową zaletą jest możliwość demontażu.

bateria
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
bateria

Sterownik umieszczono na kierownicy przy lewym gripie. Jest on bardzo prosty, zasadniczo mamy tylko informację o poziomie naładowania baterii i stopień wspomagania. Jest ich pięć: do 12 km/h, do 16 km/h, do 20 km/h, do 23 km/h i maksymalnie 25 km/h. Niestety nie znajdziemy tu żadnego wyświetlacza, co przekłada się na znacznie ograniczenie dostępnych funkcji. Bardzo doskwiera brak licznika kilometrów, zegarka, czy bieżącej prędkości jazdy. Jeśli przytrzymamy przycisk mode na sterowniku, rower przejdzie w tryb wspomagania do prędkości do 6 km/h na potrzeby lżejszego prowadzenia roweru.

381596782830763754
Źródło zdjęć: © własne

Pozostałe wyposażenie, o którym warto wspomnieć to koła 27.5 cala z oponami CST All Terrains, hamulce tarczowe jednak mechaniczne, a nie hydrauliczne, szkoda. Manetki przerzutek marki Shimano. W kartonie znajdziemy też dodatkowy komplet manetek, które w połączeniu ze sterownikiem zmieniają rower w namiastkę skutera elektrycznego (pełny napęd elektryczny, a nie tylko wspomaganie).

nieznany amortyzator
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
nieznany amortyzator

Całkowitą za to niewiadomą jest zamontowany amortyzator. Choć producent zaznacza, że jego obecność to atut, ja niestety jestem innego zdania (być może mam zbyt duże wymagania :)). Brak mu jakiejkolwiek regulacji, a widoczne pokrętła na goleniach to zwykłe atrapy.

bETfwPAZ

Ruszamy w drogę!

Pierwsza, krótka przejażdżka spowodowała jeszcze większego banana na twarzy. Fakt, było to po drodze asfaltowej, płaskiej i niewymagającej. Chodziło o sprawdzenie, jak działa sam silnik i wspomaganie. I działa rewelacyjnie! Silnik szybko reaguje na zmianę mocy wspomagania, właściwie już po jednym obrocie korbą można odczuć siłę wsparcia i tak jak wspominałem od 12 km/h do maksymalnie 25 km/h. Powyżej tej prędkości wspomaganie nie działa, a rower napędzamy siłą własnych mięśni. Dobór przełożeń pozwala na osiągnięcie blisko 40 km/h przy już bardzo dużej kadencji.

gdzieś w drodze...
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
gdzieś w drodze...

Na rowerze Eleglide M1 Plus przejechałem kilkaset kilometrów w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Starałem się jeździć po zróżnicowanym terenie. Od płaskich, asfaltowych odcinków, przez leśne ścieżki i szutry po kilka odcinków w dość głębokim piasku, zaliczyłem też kilkadziesiąt podjazdów o różnych stopniach nachylenia po rajd po kocich łbach. Rower przeżył i rowerzysta też :)

Najdłuższa, jednodniowa wycieczka trwała blisko osiem godzin a na rowerze przejechałem dokładnie 106 km! Teren był zróżnicowany i nie zabrakło nawet singli po pagórkach (polecam gorąco single Kotowice przy jeziorku Dziewiczym w okolicach Wrocławia).

zakończenie wycieczki po 106 km!
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
zakończenie wycieczki po 106 km!

W trakcie jazdy po w miarę płaskiej trasie jechałem ze wspomaganiem na poziomie 3, z chwilami na maksymalnym, 5 poziomie. W trudniejszym terenie i na podjazdach wachlowałem wspomaganiem od 1 do nawet 5 poziomu w zależności od potrzeb. Napęd działał znakomicie i nawet tak długa podróż była komfortowa. Tu sprawdziło się bardzo wygodne siodełko.

bETfwPBa

Rower jedzie, choć nie pedałujesz!

Tak jak wspominałem, na wyposażeniu roweru znalazły się dodatkowe manetki, w tym jedna z przepustnicą. Po łatwej wymianie nasz rower staje się elektrycznym skuterem. Nie musimy pedałować, aby jechać! Za prędkość odpowiada silnik elektryczny. Wystarczy ruch manetką i jedziemy!

wymienne manetki z przepustnicą
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
wymienne manetki z przepustnicą

I tu bardzo ważna uwaga: Według polskich przepisów o ruchu drogowym nie mamy prawa poruszać się takim rowerem po drogach publicznych ani po ścieżkach rowerowych. Zwyczajnie grozi nam za to mandat. Możemy jednak rowerem z pełnym napędem elektrycznym wypuścić się za miasto, w las, w góry i na ścieżki, które w myśl przepisów nie są drogami publicznymi.

Jazda na napędzie elektrycznym daje mnóstwo frajdy, choć zalecałbym dużą ostrożność. W cięższym terenie z większymi nierównościami zbyt duża prędkość chwilowa może przyczynić się do wypadku. Zwyczajnie należy jechać z wyczuciem. W tym trybie energii wystarczy na blisko 30 km. Jak wypuścimy się za daleko, trzeba będzie wracać już o własnych siłach. Dla mnie to jest tylko pewien bajer, sprawdziłem, działa. Jednak na co dzień lepiej sprawdzi się jazda ze wspomaganiem.

bETfwPBb

Mój pierwszy raz... z elektrykiem

Jeszcze do niedawna byłem sceptycznie nastawiony do e-bików. Sam dużo jeżdżę i nawet często biorę udział w amatorskich wyścigach MTB. Dla mnie jazda rowerem to jazda o własnych siłach i napędzie własnych mięśni. Takie, kategoryczne zdanie miałem do czasu... Po testach Eleglide M1 Plus zmieniam zdanie! Rower ze wspomaganiem elektrycznym to bardzo przydatne i wygodne rozwiązanie. Zwłaszcza dla kogoś, kto lubi przejażdżki, jednak z różnych względów nie może tego robić, np.: szybko się męczy podczas wysiłku.

gdzieś w drodze...
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
gdzieś w drodze...

Elektryk będzie wręcz wybawieniem dla ludzi o mniejszej wydolności, wytrzymałości lub z problemami zdrowotnymi. Na takim sprzęcie, nawet przy maksymalnym wspomaganiu możemy pokusić się o wyprawę długości około 50 km! Dla niektórych to wręcz niewyobrażalna odległość do przebycia na rowerze. Teraz jest to wręcz na wyciągnięcie ręki i do tego za niewielkie pieniądze.

Zdaję sobie sprawę, że finalna, bardzo atrakcyjna cena spowodowana jest dość niską jakością osprzętu. Wprawne oko entuzjasty rajdów MTB od razu wychwyci tego typu detale. Podstawowy napęd Shimano Tourney z liczbą przełożeń 21, zupełnie podstawowy amortyzator, do którego produkcji nikt się nie chce przyznać, mechaniczne hamulce tarczowe, czy niemarkowa korba stanowią, że sprzęt ten nie znajdzie uznania wśród zaawansowanych i doświadczonych bikerów. To nie jest sprzęt dla nich.

bETfwPBc

To sprzęt dla osób, które chcą zacząć zabawę z rowerem elektrycznym i nie chcą wydawać kilkunastu tysięcy złotych na start. Atutami Eleglide M1 Plus są za to rewelacyjny wygląd i malowanie, bateria o dużej pojemności i całkiem sprawnie działający silnik elektryczny. A to wszystko w cenie 3600 PLN! Moim zdaniem pierwotna cena (około 4300 PLN) była już całkiem przyzwoita. Po przecenie na 3600 PLN uważam, że w tej chwili nie ma lepszego wyboru. Przecież nawet składaki elektryczne na malutkich kołach potrafią być droższe!

chwila odpoczynku :)
Źródło zdjęć: © własne Krzysztof Fiedor
chwila odpoczynku :)

Chcesz taniego elektryka i nie szukasz rozrywki w tłuczeniu się po trasach XC czy Enduro, ten sprzęt jest dla Ciebie. Jeśli jednak rajcują Cię szybkie zjazdy, hopki czy inne rockgardeny szukaj innego sprzętu.

Komentarze (5)
bETfwPBP