Drony w nowej roli. Latający złodzieje danych i porywacze robotów

Latający złodziej?
Latający złodziej?
Łukasz Michalik

24.03.2014 02:28, aktual.: 10.03.2022 11:27

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Na niebie pojawia się coraz więcej dronów. Przystępne ceny oraz stosunkowo proste kierowanie tymi maszynami sprawiają, że niewielkie bezpilotowce stają się coraz bardziej powszechne i mają coraz bardziej wymyślne zastosowania. Uwagę zwrócili na nie również cyberprzestępcy.

Wraz z rosnącą popularnością tanich, powszechnie dostępnych dronów pojawiły się również nowe zagrożenia. Strach, że nieumiejętnie pilotowany wielowirnikowiec skróci nas o głowę, jak w przypadku nieszczęsnego Romana Pirozka, jest tylko jedną stroną medalu. Drugą jest wykorzystanie latających maszyn do różnego rodzaju przestępstw. W jaki sposób?

Przed laty pewną popularnością cieszył się wardriving. Było to niewinne i nieszkodliwe wyszukiwanie dostępnych sieci bezprzewodowych, a następnie oznaczanie ich lokalizacji. Jednym ze sposobów zbierania takich danych był np. przejazd ulicami miasta z laptopem zbierającym dane o mijanych sieciach. Informacje o nich były następnie umieszczane np. na murach budynków albo w Internecie. Tak o wardrivingu pisze badający go w ramach pracy naukowej Adam Ziaja:

Adam Ziaja:

Wardriving to wyszukiwanie dostępnych sieci bezprzewodowych, często pojęcie wardrivingu wiąże się z pojęciem warchalkingu. Warchalking to oznaczanie miejsc, w których dostępne są sieci bezprzewodowe. Sieci często oznaczane są z podaniem sposobu szyfrowania. Jest to legalne, ponieważ sama sieć udostępnia te informacje w celu ułatwienia połączenia do niej. (...)

W okresie między 27-03-2010 a 27-02-2011 jeździłem samochodem po Katowicach i najbliższych okolicach w ramach części badawczej mojej pracy inżynierskiej (...) w celu zebrania informacji o sieciach bezprzewodowych. Łącznie znalazłem 13 428 sieci.

Do starego pomysłu nawiązał Glenn Wilkinson. Glenn postanowił wykorzystać drona - wielowirnikowiec o nazwie Snoopy, który podczas przelotu wyszukuje urządzenia usiłujące połączyć się z zaufanymi sieciami Wi-Fi.

Dron podszywa się pod te sieci, a następnie przechwytuje wysyłane przez użytkowników dane. Podczas krótkiego testu, przeprowadzonego z udziałem dziennikarzy CNN Money, latający złodziej połączył się ze 150 urządzeniami, a Glenn zdobył m.in. dane dostępowe do serwisów PayPal i Amazon. Wykradanie danych pojedynczych użytkowników to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Kilka miesięcy temu, gdy w artykule “Dron zawsze dzwoni dwa razy: latające maszyny w roli listonoszy” pisałem o pomyśle wykorzystania dronów w roli dostawców przesyłek, w głowie zaświtała mi myśl, że może to nie być w pełni bezpieczne. Wizja brodaczy w turbanach przejmujących kontrolę nad setkami dronów tylko po to, by zmienić je w kosiarki niewiernych, wydaje się jednak o tyle barwna, co mało prawdopodobna. Ale czy na pewno?

RQ-170 przechwycony przez Iran
RQ-170 przechwycony przez Iran

Trzy lata temu świat obiegła informacja o przechwyceniu przez Iran amerykańskiego cudu techniki - drona Lockheed Martin RQ-170 Sentinel. Jeśli można to zrobić z kosztującym miliony dolarów wojskowym sprzętem, to jakim problemem będzie przejęcie kontroli nad cywilnymi maszynami? Okazuje się, że żadnym.

SkyJack - autonomous drone hacking w/Raspberry Pi, aircrack & Javascript

Przykładem może być rozwiązanie zaproponowane przez Samy’ego Kamkara, który do zabawkowego drona Parrot AR.Drone 2.0 dorzucił trochę dodatkowego sprzętu (dwie Wi-Fi, Raspberry Pi i dodatkowa bateria) i oprogramowanie o nazwie Skyjack. Tak tuningowana zabawka podczas polowania zakłóca komunikację innych maszyn z sieciami Wi-Fi służącymi do ich kontroli. Tak o tych działaniach pisze Piotr Konieczny z Niebezpiecznika:

Piotr Konieczny:

SkyJack po wykryciu drona-ofiary korzysta ze znanego narzędzia służącego do ataków na sieci Wi-Fi o nazwie Aircrack-ng. Za jego pomocą (a dokładnie za pomocą aireplay-ng -0) SkyJack przeprowadza atak deauth, który zrywa asocjację innych klientów (tzn. dronów-ofiar) z siecią Wi-Fi służącą do ich kontroli.SkyJack jednak nie tylko odłącza ofiarę od macierzystej sieci, ale idzie krok dalej. Podszywa się pod oryginalnego operatora i wysyła własne komendy do przejętego drona.

Do czego może się to przydać? Prezentowane do tej pory działania były raczej sztuką dla sztuki - przede wszystkim udowadniały, że można coś takiego zrobić.

Zapewne jest jednak tylko kwestią czasu, gdy usłyszymy o przechwytywaniu dronów i ich ładunku, a może nawet o powstaniu pierwszych latających botnetów. Kto skorzysta z nich pierwszy? Cyberprzestępcy dzięki dronom kradnący jednocześnie dane z ogromnego obszaru? Terroryści kierujący rój wielowirnikowców na stadion podczas ważnego meczu? A może script kiddies, masowo i bezmyślnie atakujący wszystko, co na atak podatne?

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)