Gadżety kontra krety. Skuteczna broń do walki z kretokalipsą i rozkopanym trawnikiem
Jak pozbyć się kretów? Jeśli nie pomogą doraźne metody w postaci kota i codziennych harców na trawniku, warto sięgnąć po zdobycze współczesnej techniki. Odstraszacze sejsmiczne, czujniki ruchu i prawdziwe miny - arsenał oferowanego w Polsce sprzętu na krety robi wrażenie!
Kret pamiętany przez rzesze Polaków jako sympatyczny bohater czeskiej kreskówki, potrafi być prawdziwą zmorą dla właścicieli ogrodów. To – o czym warto pamiętać – jedno z niewielu miejsc, gdzie możemy utrudniać mu życie, bo krety to w Polsce zwierzęta podlegające częściowej ochronie.
Na terenie ogrodów czy upraw możemy krety płoszyć czy przenosić, ale - co wynika z przepisów - w żadnym wypadku nie mamy prawa ich zabijać, za co grozi grzywna do 5 tys. złotych albo areszt (więcej na temat naszych praw w walce z kretami znajdziecie w artykule "Krety pod ochroną. To nie zwykły szkodnik, którego można się bezkarnie pozbyć").
Zdjęcie kopców kreta pochodzi z serwisu Depositphotos
Co jednak robić, gdy podziemny intruz doprowadza nas do rozpaczy? Gdy demoluje ukochaną działkę albo sprowadza nas do stanu przedzawałowego po przeoraniu pięknego – do niedawna – trawnika? Na szczęście nie jesteśmy w tej konfrontacji bez szans, a w naszej walce będziemy wspierani przez pomysłowe gadżety.
Solarny odstraszacz kretów
Cena: około 39 zł
Solarny odstraszacz kretów
To wyjątkowo ironiczne, że do walki z żyjącymi pod ziemią stworzeniami można wykorzystać coś, czego krety niemal nie widzą, czyli słońce. Solarny odstraszacz kretów ma formę gigantycznego gwoździa – ostrze wbijamy w ziemię, a umieszczone w główce panele słoneczne dostarczają energię, potrzebną do pracy generatora dźwięku.
Urządzenie w kilkudziesięciosekundowych odstępach generuje dźwięk o zmiennej częstotliwości od 400 - 1000Hz, a do tego wibruje, co – zdaniem producenta – ma odstraszać krety na obszarze nawet do 1000 metrów kwadratowych.
Kemo M069N – sejsmiczny odstraszcz kretów
Cena: około 120 zł
Kemo M069N
Gdy media donoszą o wzmożonej aktywności sejsmicznej na Krecie, turyści mają powody do niepokoju. Być może taka właśnie wiadomość była natchnieniem dla twórców sprzętu o nazwie Kemo M069N, będącego sejsmicznym odstraszaczem kretów.
Twórcy urządzenia twierdzą, że Kemo M069N emituje „agresywne drgania sejsmiczne”, które mają działać na krety tak, jak kryptonit na Supermana. Czyli: wkopujesz machinę zagłady w ziemię, włączasz, a następnie tłumaczysz pytającym o krety dzieciom: "Krety? Jakie krety? Krety nie istnieją i nigdy ich tu nie było!"
YardGard – odstraszacz z czujnikiem ruchu
Cena: około 200 zł
YardGard
Gdyby odstraszacze zwierząt były samochodami, ten model byłby Maybachem. Urządzenie może być zasilane z sieci energetycznej albo bateryjnie. Zostało wyposażone w detektor ruchu, pokrywający obszar około 750 metrów kwadratowych, a emitowane przez YardGard ultradźwięki mają odstraszać różne gatunki zwierząt, w tym również ptaki.
Użytkownik ma możliwość dobrania charakterystyki emitowanych dźwięków tak, aby były szczególnie dokuczliwe dla wybranych gatunków, które sprawiają na danym obszarze najwięcej problemów.
Kretołap - mina na krety
Cena: około 220 zł
WIDEO
Kretołap
Jeśli przypadł nam do gustu film "The Hurt Locker. W pułapce wojny" nic nie stoi na przeszkodzie, by pobawić się w małego sapera. Tak! Możemy ochronić nasz trawnik tak, jak Niemcy plaże Normandii w 1944 roku. Czyli – nie bawiąc się w subtelności – po prostu go zaminować.
Posłużą do tego urządzenia o nazwie Kretołap. Wbijamy je w świeże kretowiska, uzbrajamy ładunek pirotechniczny, czekamy aż zamiast zielonej diody zaświeci się czerwona i liczymy na to, że kret – niczym przestępca – powróci drugi raz w to samo miejsce. Trzeba przyznać, że twórcy tego sprzętu wykazali się poczuciem humoru, sugerując nazwą, że chodzi tu o zgodne z prawem łapanie kretów.
Kret-Boom – pirotechniczny eliminator kretów
Cena: około 279 zł
Kret-Boom
W swoim dziele "O wojnie" Carl von Clausevitz stwierdza, że wojna to kontynuacja uprawiania polityki, tylko innymi środkami. W konfrontacji z kretami również może dojść do sytuacji, gdy zawiodą subtelne metody, a w arsenale środków pozostanie jedynie przemoc. Na taką okazję opracowano broń ostateczną: pirotechniczny eliminator kretów o nazwie Kret-Boom.
W praktyce jest to aktywowana pilotem zdalnego sterowania mina na krety. Urządzenie montuje się na kopcu, podłącza ładunek pirotechniczny, aktywuje czujnik i uzbraja pilotem. Następnie należy spiesznie się oddalić w bezpieczne miejsce i czekać, aż biedny kret poruszy dźwignię detonacyjną. Podpułkownik Bill Kilgore z "Czasu Apokalipsy" lubi to. Polskie prawo - zdecydowanie nie.
Łukasz Michalik
Pisze odkąd pamięta. Oddycha sygnałem Wi-Fi, czci dziwne mieszanki herbat, a do krwiobiegu ma na stałe podłączony modem i kroplówkę z espresso. Wieczny malkontent, wielbiciel starych wynalazków i czasów, gdy światem rządziło Wspaniałe Pokolenie. Niezmiennie uważa, że światem nowych technologii ciągle wstrząsa seria informacji bez znaczenia, gdy te naprawdę istotne pozostają niemal niezauważone.