Wysyp filmów na podstawie gier. Wszystkie do bani?
Ekranizacje gier jakie są, każdy widzi. Rzadko udaje się coś dobrego (Sillent Hill), innym razem wychodzi znośny przeciętniak, który ma jakieś punkty wspólne z grą (Resident Evil, Max Pane). Oprócz tego mamy całą masę średniaków, które zapożyczają z gry tylko bohatera (Tomb Raider, Hitman). Czasem do pracy bierze się sam mistrz Uwe Boll i tworzy istny majstersztyk na miarę BloodRayne. Wygląda na to, że pomimo przeważnie miernych skutków jest to biznes opłacalny. Obecnie w planach jest ekranizacja... 28 gier! Można dostać zawrotów głowy...