W Sieci znajdziemy wiele różnych map, ale przypuszczam, że patrząc na nie, rzadko zastanawiamy się nad tym, jak bardzo przekłamują rzeczywistość. Tymczasem może się okazać, że znane nam kształty kontynentów i ich wzajemne proporcje nie mają wiele wspólnego z realiami. Od czego to zależy?

bESNgISZ

W Sieci znajdziemy wiele różnych map, ale przypuszczam, że patrząc na nie, rzadko zastanawiamy się nad tym, jak bardzo przekłamują rzeczywistość. Tymczasem może się okazać, że znane nam kształty kontynentów i ich wzajemne proporcje nie mają wiele wspólnego z realiami. Od czego to zależy?[h3]Dlaczego nie ufać mapom?[/h3]Każdego dnia oglądając np. programy informacyjne, widzimy na ekranie wielką, schematyczną mapę świata. W głowach od lat mamy utrwalony obraz, w którym w okolicach biegunów znajdują się wielkie lądy, z pokaźną Grenlandią i gigantyczną Antarktydą. Zobaczcie sami:

Mapy z programów informacyjnych
Mapy z programów informacyjnych

Niestety, nie ma to wiele wspólnego z rzeczywistością, o czym łatwo przekonać się, porównując opisane liczbami powierzchnie różnych wysp i kontynentów. Skąd zatem biorą się te przekłamania?[h3]Wszystko zależy od odwzorowania[/h3]Geneza problemu sięga zamierzchłej przeszłości. Starożytni kartografowie mieli ułatwione zadanie – wystarczyło założyć, że Ziemia jest płaską powierzchnią, której odwzorowanie na płaszczyźnie nie nastręczało żadnych trudności.

bESNgITb

Z takiego założenia wychodzili m.in. starożytni Chińczycy czy mieszkańcy Mezopotamii, podobnych rozterek uniknęli również mieszkańcy pratchettowskiego Świata Dysku.

Przykłady odwzorowań walcowych: równoodległościowe, równopowierzchniowe i Merkatora, czyli równokątne (Fot. Wikimedia Commons)
Przykłady odwzorowań walcowych: równoodległościowe, równopowierzchniowe i Merkatora, czyli równokątne (Fot. Wikimedia Commons)

Nasz świat ma jednak kształt zbliżony do kuli, co z punktu widzenia kartografii jest chyba najgorszym z możliwych rozwiązań i utrudnia odwzorowanie powierzchni naszej planety na płaszczyźnie. Przez lata wypracowano jednak wiele metod, jak poradzić sobie z tą niedogodnością – uczymy się o tym w szkole na lekcji o odwzorowaniach kartograficznych.

Niestety, każde z nich jest jakimś kompromisem, ma swoje wady i – w różny sposób – przekłamuje to, jak naprawdę wygląda nasz świat. No dobrze, ale co wynika z takiej wiedzy? Jeśli nie jesteśmy kartografami ani na co dzień nie zajmujemy się mapami, to nawet wiedząc o różnicach w odwzorowaniu, możemy mieć trudności z wyobrażeniem sobie rzeczywistego wyglądu różnych krajów czy kontynentów.[h3]Jak porównać wielkość różnych obszarów?[/h3]Na szczęście z pomocą przychodzi m.in. korzystający z map Google’a serwis MAPfrappe. Na pierwszy rzut oka nie widać tam niczego specjalnego – są dwie mapy z odwzorowaniem walcowym. Grenlandia, jak przystało na takie odwzorowanie, jest ogromna, a Antarktyda większa od wszystkich innych lądów razem wziętych. To oczywiście nieprawda.

Dzięki MAPfrappe możemy przekonać się, jak bardzo prawdziwe powierzchnie lądów różnią się od tego, co widzimy na mapie
Dzięki MAPfrappe możemy przekonać się, jak bardzo prawdziwe powierzchnie lądów różnią się od tego, co widzimy na mapie

Na szczęście internetowe mapy mają trochę większe możliwości od tych z atlasu. Wystarczy na górnej narysować dowolny kształt – np. obrys granic jakiegoś kraju. Ten sam kształt pojawi się na dolnej mapie.

bESNgITh

Przesuwając ją, możemy zauważyć, jak w czasie rzeczywistym zmienia się wielkość tego, co narysowaliśmy – algorytm na bieżąco przelicza właściwe proporcje naszego rysunku, dzięki czemu nie tylko będziemy wiedzieć, ale też naocznie przekonamy się, jak bardzo znane nam mapy zniekształcają rzeczywistość.

Komentarze (0)
bESNgITX