Nikt jej nie widział. Przez ponad 100 lat była na mapach
Przez stulecie figurowała na mapach. Australijski zespół sprawdził jej położenie i nie znalazł lądu. Tajemnica Sandy Island została wyjaśniona.
W 2012 r. badacze z University of Sydney dopłynęli w rejon Morza Koralowego między Australią a Nową Kaledonią. Tam miała leżeć Sandy Island. Zamiast lądu zarejestrowali wodę o głębokości ok. 1400 m i brak jakichkolwiek śladów wyspy.
Jak powstała „wyspa widmo”
Sandy Island trafiła na mapy ok. 1774 r., gdy obszar opisywał James Cook. W 1876 r. statek wielorybniczy "Velocity" zgłosił "przeszkodę nawigacyjną". Późniejsi kartografowie odczytali to jako wyspę i zaczęli powielać błąd.
Wyspa widniała w "Times Atlas of the World" i w Google Earth. Kolejne ekspedycje nie potwierdzały jej istnienia, lecz wpis utrzymywał się w bazach. To typowy efekt kaskady błędu – raz przyjęta informacja krąży między źródłami.
Co zobaczyli naukowcy na miejscu
- Wyspy nie było, a akwen był wyjątkowo głęboki.
- Dr Maria Seton relacjonowała: - My jednak nie odkryliśmy żadnej wyspy - tylko niezwykle głębokie morze - mówiła australijskim mediom.
- Dane terenowe przeczą obrazom z map cyfrowych.
Australijska Służba Hydrograficzna uznała, że to najpewniej „powtarzany przez lata błąd ludzki”. Instytucja przypomniała praktykę „ulic widmo” w mapach lądowych, ale uznała, że w kartografii morskiej takie działanie jest mało prawdopodobne.
Pumeks zamiast lądu
Zespół University of Sydney w 2013 r. wskazał inną możliwość: dryfujące pole pumeksu po erupcji wulkanicznej w rejonie Fidżi. Prądy i wiatr mogły zbić skały w pływającą ławicę, którą „Velocity” uznał za stały ląd.
Wniosek naukowców jest jednoznaczny: Sandy Island to błąd interpretacji dawnych obserwacji. Mapy morskie i Google Earth przez lata utrwalały tę pomyłkę, aż do weryfikacji w terenie.