Powstaje ASPN - następca GPS. Dlaczego DARPA nie ufa nawigacji satelitarnej?
DARPA – amerykańska Agencja Zaawansowanych Projektów Badawczych w Obszarze Obronności - ujawniła swoje prace nad następcą GPS-u. Czym i dlaczego chce go zastąpić?
Zdjęcie dziewczyny z kompasem pochodzi z serwisu Shutterstock
Zaledwie 15 lat temu musieliśmy sobie radzić bez GPS-u. Choć nawigacja satelitarna była dostępna do zastosowań cywilnych to – pomijając wysoką cenę – dla większości użytkowników była mało przydatna. Wynikało to z faktu, że wojsko celowo zakłócało sygnał (SA - Selective Availability), zmniejszając dokładność wskazań do 100 metrów.
Dopiero 1 maja 2000 roku, decyzją prezydenta Clintona, zniesiono te ograniczenia, przez co udostępniania bezpłatnie dla całego świata usługa zaczęła wskazywać położenie z dokładnością do 10 metrów. Efekt był łatwy do przewidzenia – w ciągu kilku lat poręczne i tanie nawigacje stały się powszechnie dostępne, pojawiając się w naszych samochodach i smartfonach (więcej na ten temat przeczytacie w artykule "Nie tylko GPS. Stare i nowe systemy nawigacji satelitarnej").
Satelity nie gwarantują niezawodności
Choć nie brakuje krytyków, wskazujących, że staliśmy się całkowicie uzależnieni od technologii, to trudno przecenić korzyści, jaki daje nam GPS. I nie zmieniają tego nagłaśniane przez media przypadki różnych idiotów, którzy ślepo wierząc wskazaniom nawigacji wjeżdżali w domy, jeziora czy podążali do zupełnie innego kraju, niż mieli zamiar.
Zaleta GPS-u – czyli oparcie usługi o flotę satelitów jest, z punktu widzenia wojska, jego wadą. Komunikację z satelitami można przecież zakłócić, sam sygnał może być fałszowany albo niedostępny np. wewnątrz budynków, a w ostateczności same satelity, odpowiadające za określanie pozycji, mogą być uszkodzone lub po prostu zniszczone przez potencjalnego wroga. Już dzisiaj kilka krajów – w tym Rosja i Chiny – dysponuje możliwością niszczenia obiektów na orbicie Ziemi.
All Source Positioning and Navigation - alternatywa dla GPS-u
Z tego powodu DARPA pracuje nad rozwiązaniem, zdolnym do zastąpienia GPS-u. Program o nazwie ASPN (All Source Positioning and Navigation) ma sprawić, że wojsko zyska możliwość precyzyjnego określania pozycji niezależnie od działania GPS-u.
W tym celu mają zostać wykorzystane wszelkie, bardzo zróżnicowane źródła sygnałów – śledzone mają być m.in. sygnały telewizyjne i radiowe, położenie masztów telefonii komórkowej, sygnały różnych – alternatywnych dla GPS – satelitów czy zmieniające się w ciągu doby oświetlenie.
W przypadku całkowitego odcięcia od zewnętrznych źródeł – np. pod ziemią lub pod wodą – pomocne mają być samokalibrujące się żyroskopy i akcelerometry, pozwalające na precyzyjne określanie pozycji bez korzystania z danych z zewnątrz.
Warto przy tym pamiętać, że ujawnienie programu badawczego nie oznacza, że istnieje już opisywana przez niego technologia – stworzenie nowego, niezależnego od zewnętrznych źródeł systemu nawigacji może zająć długie lata, a nawet po tym czasie ASPN nie musi zostać udostępniony cywilom.
Nie zaszkodzi jednak mieć świadomość, że choć wszyscy – zarówno cywile, jak i wojsko – korzystamy obecnie z GPS-u (albo podobnych rozwiązań, jak GLONASS czy Galileo), to armia przygotowuje się do działań w warunkach, gdy ta usługa będzie niedostępna. Może warto odświeżyć wiedzę, jak to jest orientować się w terenie przy pomocy mapy i kompasu? Albo przypomnieć sobie inne, stare metody nawigacyjne?
Łukasz Michalik
Pisze odkąd pamięta. Oddycha sygnałem Wi-Fi, czci dziwne mieszanki herbat, a do krwiobiegu ma na stałe podłączony modem i kroplówkę z espresso. Wieczny malkontent, wielbiciel starych wynalazków i czasów, gdy światem rządziło Wspaniałe Pokolenie. Niezmiennie uważa, że światem nowych technologii ciągle wstrząsa seria informacji bez znaczenia, gdy te naprawdę istotne pozostają niemal niezauważone.