Pozostały tylko zgliszcza. Winowajcą podłączona ładowarka?
Nasza czytelniczka, pani Katarzyna Czerwińska, poinformowała o pożarze elektrycznej deskorolki typu hover-board w swoim mieszkaniu w Dzierżoniowie (województwo dolnośląskie). Zapytaliśmy eksperta, czy tego typu zdarzenie jest odosobnionym incydentem i jak mogło do niego dojść.
Pożar w mieszkaniu, do którego doszło 21 sierpnia, miał zostać zapoczątkowany przez wybuch elektrycznej deskorolki (tzw. hover-board) jednej z firm, posiadającej w swoim portfolio m.in. smartfony, zegarki, nawigacje GPS oraz małe pojazdy elektryczne. Jak informuje czytelniczka, urządzenia są w ciągłej sprzedaży w sklepach elektronicznych – mimo faktu, że firma kilka lat temu ogłosiła upadłość.
Na przekazanych redakcji WP Tech zdjęciach widać całkowicie zdezelowane mieszkanie. – Wszystko działo się w ciągu 10 minut – wyjaśniła Czerwińska. Urządzenie zajęło się ogniem i w ciągu kilku chwil płomienie rozprzestrzeniły się na większy obszar, na skutek czego ewakuowano mieszkańców bloku.
Pożary niewielkich pojazdów elektrycznych
Jak nieoficjalnie ustaliła redakcja WP Tech, strażacy uczestniczący w akcji gaśniczej mieszkania w Dzierżoniowie na osiedlu Błękitnym podają wybuch hover-boarda jako potencjalną przyczynę pojawienia się pożaru.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEO
Strażacy zwracają uwagę na możliwość wywołania dramatycznego w skutkach pożaru nawet poprzez zapłon tak niewielkiego urządzenia, jakim jest hover-board. Zwiększone ryzyko pojawia się w sytuacji, kiedy sprzęt jest podłączony do ładowania i pozostawiony w pobliżu obiektów łatwopalnych – ostrzegają strażacy.
Tak też było w Dzierżoniowie, bowiem felerna deskorolka, o której informuje czytelniczka, została pozostawiona do ładowania w pobliżu ściany obitej boazerią. – Po 10 minutach od wyjścia z domu sąsiedzi zaczęli dzwonić, że z okien wydobywają się płomienie – powiedziała w rozmowie z WP Tech Katarzyna Czerwińska.
Incydent zgłoszony nam przez czytelniczkę obnaża jednak problem baterii we wszelkich urządzeniach elektrycznych. Akumulatory mogą być nieprzewidywalne nawet wówczas, gdy są obsługiwane zgodnie z zaleceniami producenta.
W rozmowie z WP Tech Czerwińska wyjaśniła, że kupiony w październiku 2019 r. hover-board był prezentem dla dziecka. Przez niespełna cztery lata użytkowania urządzenia, sprzęt był ładowany wyłącznie przy użyciu oryginalnej ładowarki – informuje mieszkanka Dzierżoniowa. Ponadto akumulator nigdy nie był głęboko rozładowywany i jak dotąd – deska spisywała się doskonale i nie sprawiała żadnych problemów.
Skąd więc problem z samozapłonem akumulatora hover-boarda?
Na temat tego, w jakich okolicznościach może dojść do samozapłonu i dlaczego tego typu incydenty mają miejsce, postanowiliśmy zapytać eksperta. Jakub Wiech, dziennikarz i redaktor naczelny serwisu Energetyka24, opowiedział nam o problemie samoczynnych zapłonów akumulatorów w niewielkich urządzeniach elektrycznych.
– Przypadki eksplozji i pożarów baterii litowo-jonowych to coś naturalnego – wyjaśnia Wiech. Choć bez wątpienia należy to zjawisko traktować jako niepożądane, w istocie każde urządzenie odznacza się pewną – nawet minimalną – awaryjnością. Nie można zatem wskazać urządzenia zawierającego akumulator, które będzie całkowicie bezawaryjne.
Jakie natomiast są główne przyczyny pożarów baterii litowo-jonowych? – Mogą być one różne – twierdzi Wiech. – Często wynikają jednak z wad projektowych – kontynuuje ekspert i podkreśla, że zwykle do niebezpiecznych incydentów dochodzi w trakcie ładowania akumulatora.
– Pożary baterii wynikają m.in. z problemów z ładowarką. Ta może być źle zaprojektowana i proces ładowania doprowadza do przegrzania i przeładowania akumulatora – wyjaśnił Wiech. Dodatkowo należy wspomnieć o zewnętrznych źródłach problemów, a więc m.in. ekspozycji baterii na zewnętrzne źródło ciepła.
W upalnych miesiącach jest to kwestia, na którą nieświadomie możemy nie zwracać uwagi. Jednak nałożenie na siebie kilku ryzykownych czynników, czyli wspomnianej wadliwej konstrukcji ładowarki, przegrzania akumulatora i wysokiej temperatury otoczenia – może wywołać pożar nawet niewielkiego urządzenia elektrycznego.
Wiech podkreśla też, że winę za problemy z akumulatorami mogą ponosić sami użytkownicy sprzętu. Choć w omawianym przypadku pani Katarzyny z Dzierżoniowa sprzęt – zdaniem czytelniczki – był zadbany i używany zgodnie z zaleceniami producenta, to posiadacze elektroniki użytkowej muszą mieć świadomość, że wszelkie mechaniczne uszkodzenia akumulatorów, np. powstałe na skutek zgniatania – mogą być potencjalnym źródłem problemów ze sprzętem w przyszłości.
Norbert Garbarek, dziennikarz Gadżetomanii
Norbert GarbarekZastępca szefa redakcji WP Technologie
Dziennikarz Wirtualnej Polski zajmujący się obszarem Technologie. W branży od 2017 r. Specjalizuje się w tematyce związanej ze smartfonami (i wszelkimi akcesoriami mobilnymi) oraz fotografią. Na co dzień podejmuje również tematykę militarną.