Quo vadis, IE? Historia wzlotu i upadku najlepszej przed laty przeglądarki

I co teraz, siedemnastolatku?
I co teraz, siedemnastolatku?
Łukasz Michalik

17.08.2012 14:16, aktual.: 10.03.2022 13:10

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Internet Explorer przebył długą drogę. Debiut przeglądarki, o którym pisała wczoraj Marta, wywrócił ówczesny rynek do góry nogami, dając Microsoftowi na kilka lat niepodzielną władzę nad Siecią. Co firma z Redmond z nią zrobiła i do czego doprowadziło to wczorajszego solenizanta?

Internet Explorer przebył długą drogę. Debiut przeglądarki, o którym pisała wczoraj Marta, wywrócił ówczesny rynek do góry nogami, dając Microsoftowi na kilka lat niepodzielną władzę nad Siecią. Co firma z Redmond z nią zrobiła i do czego doprowadziło to wczorajszego solenizanta? 

Błogi sen giganta

Dość często można spotkać się z opinią, że produkty Microsoftu są kiepskiej jakości, a swoją pozycję na rynku zawdzięczają tylko temu, że Microsoft jest monopolistą. Opinia ta jest świetnym przykładem tego, jak wiele nieprawdy można przemycić w jednej wypowiedzi. Zanim jednak zajmiemy się walką ze starymi stereotypami, musimy cofnąć się w czasie. Wsiadamy zatem do naszego DeLoreana, rozpędzamy się do wymaganych 88 mil na godzinę i lądujemy na początku 1995 roku.

Microsoft zaczyna właśnie przyzwyczajać się do pozycji branżowego lidera. Jeszcze niedawno był zaledwie jednym z wielu twórców oprogramowania, skazanym na współpracę z takimi potęgami, jak IBM czy Apple, jednak przełom nastąpił wraz z pojawieniem się Windowsa 3.0. Okna obudowywane pakietem coraz lepszych aplikacji stają się taranem, którym firma z Redmond wybija sobie drogę do sławy i pieniędzy.

Microsoft, ufny w swoją innowacyjność, brnie dalej wytyczonym szlakiem. W 1992 roku wypuszcza Windowsa 3.1, rok później pierwszą edycję Windowsa NT i wydaje się, że nic nie przeszkodzi mu w dopracowywaniu kolejnego produktu z serii o kodowej nazwie Chicago – późniejszego Windowsa 95. Kierunek rozwoju wydaje się jasny: przyszłością jest wizja, w której każdy ma na biurku peceta, a w każdym pececie znajduje się system i oprogramowanie Microsoftu.

Czasy się zmieniają, Microsoft nie

W swój czas idealnie trafiła wówczas stworzona przez Marka Andreessena przeglądarka Netscape Navigator. Nie była pierwszą tego typu aplikacją na rynku, jednak w przeciwieństwie do konkurencji oferowała istotne dla użytkowników połączenie przejrzystego interfejsu i wyświetlania grafiki bezpośrednio w dokumencie HTML. Przy bardzo dużej dozie dobrej woli można uznać, że Netscape Navigator wyświetlał strony internetowe w postaci zbliżonej do tej, jaką znamy współcześnie.

Netscape Navigator 4.08 (Fot. Wikimedia Commons)
Netscape Navigator 4.08 (Fot. Wikimedia Commons)

Debiutując w 1994 roku, Netscape Navigator zaczął błyskawicznie zdobywać rynek – po roku jego udziały sięgały 80 proc. Microsoft obudził się z ręką w nocniku. Tematem, który elektryzował wszystkich, nie był nowy Office, ale Internet i możliwości, jakie dawała globalna sieć.

Zdobycie i utrata rynku - upadek Netscape Navigatora (Fot. Wikimedia Commons)
Zdobycie i utrata rynku - upadek Netscape Navigatora (Fot. Wikimedia Commons)

Dla firmy z Redmond oznaczało to klęskę. Nie dość, że nie miała jak odpowiedzieć niespodziewanej konkurencji to jeszcze, co gorsza, już na starcie straciła kontrolę nad rosnącym w gigantycznym tempie internetowym rynkiem.

Internet, głupcze!

Choć Microsoft przespał początek nowej ery, Bill Gates pokazał, że do swoich miliardów nie doszedł przypadkowo. Szybko zrozumiał, co się święci. Jeszcze w maju 1995 roku wydał okólnik, w którym nakazał skupienie całej uwagi pracowników firmy nad możliwościami, jakie daje Internet w połączeniu z Windowsem.

W ciągu kilku miesięcy udało mu się przestawić wielką firmę na zupełnie nowy kierunek działania. Już w sierpniu 1995 roku Microsoft wypuścił na rynek pierwszą wersję własnej przeglądarki, a w przemówieniu wygłoszonym 7 grudnia 1995 roku Bill z dumą nazwał Microsoft firmą internetową. Choć było to określenie mocno na wyrost, radykalna zmiana zaczęła przynosić efekty.

Warto w tym miejscu zauważyć, że gdy odstawimy na bok ideologiczne spory o monopolizację rynku, etykę i całą resztę zarzutów pod adresem Microsoftu, okaże się, że niezależnie od wszystkiego firma z Redmond stworzyła wówczas bardzo dobrą przeglądarkę. Do ok. 1998 roku była ona w branżowej prasie (tak, tak, opiniotwórczych blogów jeszcze wówczas nie było) oceniana lepiej od Netscape Navigatora.

Ofensywa Microsoftu nie zatrzymała się jednak na stworzeniu przeglądarki. Firma zadbała również o to, by było co przeglądać, i kupiła od Vermeer Technologies aplikację FrontPage – narzędzie pozwalające na tworzenie stron internetowych.

Nikt nie lubi tyranów

Gwoździem do trumny dla Netscape Navigatora stało się dołączenie darmowego Internet Explorera do Windowsa 95 – konkurencyjna aplikacja kosztowała wówczas 49,95 dolara, choć w praktyce można było bez przeszkód korzystać z wersji testowej. Microsoft poszedł jednak o krok dalej, grożąc producentom komputerów takim jak IBM, Compaq czy Apple (serio, była jabłkowa wersja IE!) zerwaniem współpracy, jeśli będą oferować swoim klientom przeglądarkę Netscape’a.

Wielki sukces okazał się jednak preludium do równie wielkiej klęski. Gdy w 2001 roku Microsoft pokazał światu świetny system, Windows XP, razem z nim użytkownicy otrzymali przeglądarkę IE 6. Aplikacja Microsoftu miała wówczas ponad 90 proc. ryku. Zdobyła wówczas wszystko, co było do zdobycia, a z takiej pozycji można było jedynie spadać.

Udziały Internet Explorera w rynku przeglądarek (Fot. Wikimedia Commons)
Udziały Internet Explorera w rynku przeglądarek (Fot. Wikimedia Commons)

Zaryzykuję twierdzenie, że początek upadku IE wcale nie wiązał się z niedoskonałością tej przeglądarki czy świetnością powstającej konkurencji. Od dłuższego czasu na rynku była przecież bardzo dobra i jak na swoje czasy innowacyjna Opera, bijąca IE na głowę pod każdym względem. Istniał również pakiet Mozilla Suite z całkiem wówczas niezłym Netscape Navigatorem, jednak tu nie chodziło o kwestie techniczne czy użyteczność. Chodziło o wizerunek.

Microsoft był wówczas monopolistą, narzucającym rynkowi swoje rozwiązania i gnębiącym konkurencję w każdy możliwy sposób. Nie różnił się pod tym względem od innych firm, jednak jako największy gracz był pod wyjątkowo mocną krytyką.

Koniec monopolu

Zadanie było o tyle łatwe, że uśpiony własnym sukcesem Microsoft nie reagował. Mijały lata, a oferowana przez firmę z Redmond przeglądarka zatrzymała się w rozwoju, stając się w końcu reliktem minionej epoki.

To właśnie wówczas, mniej więcej od 2003 roku, zaczął utrwalać się wizerunek IE jako beznadziejnej i niebezpiecznej aplikacji, służącej do tego, aby po zainstalowaniu Windowsa pobrać z Sieci prawdziwą przeglądarkę internetową. W czasie gdy na rynku istniały w różnych wersjach i zyskiwały coraz większą popularność Firefox, Chrome, Safari czy Opera, pamiętający inną epokę IE 6 był po prostu przestarzały.

Internet Explorer

Kontratak firmy z Redmond nastąpił w październiku 2006 roku wraz z przeglądarką IE 7, jednak dopiero od udostępnionego w marcu 2011 roku Internet Explorera 9 można mówić o nadrobieniu dystansu, jaki dzielił przeglądarkę Microsoftu od konkurencji. W ciągu dekady, jaka minęła od czasów świetności tej aplikacji, zmieniło się jednak wszystko.

Procentowy udział w rynku poszczególnych przeglądarek (Fot. ComScore/Wikimedia Commons)
Procentowy udział w rynku poszczególnych przeglądarek (Fot. ComScore/Wikimedia Commons)

Czy Internet Explorer ma jakąkolwiek szansę na odzyskanie dawnej świetności? W perspektywie kilku najbliższych lat nic na to nie wskazuje, a biorąc pod uwagę tendencje z ostatnich kilkudziesięciu miesięcy, będzie sukcesem, jeśli uda mu się utrzymać dotychczasową pozycję. Wbrew pozorom może być to łatwiejsze, niż się wydaje – wizerunek wrednego monopolisty i wszechwiedzącego szpiega coraz bardziej zaczyna przyklejać się do Google’a, co w dłuższej perspektywie może rykoszetem uderzyć w przeglądarkę Chrome.

Niezależnie od tego warto pamiętać, że czarna legenda IE należy już do przeszłości, a przeglądarka Microsoftu ponownie stała się całkiem niezłym produktem. Jednym z wielu dostępnych na rynku.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)