Sieć bez porno? Tak będzie na Wyspach. Jak powinno być w Polsce? [Waszym zdaniem]

Sieć bez porno? Tak będzie na Wyspach. Jak powinno być w Polsce? [Waszym zdaniem]
23.07.2013 13:00
Woskowa gwiazda porno Jenna Jameson (Fot. Flickr/cliff1066™/Lic. CC by)
Woskowa gwiazda porno Jenna Jameson (Fot. Flickr/cliff1066™/Lic. CC by)
Marta Wawrzyn
Marta Wawrzyn

Jako kobieta pewnie powinnam się cieszyć, że w Wielkiej Brytanii internauci nie będą mogli tak po prostu poniżać innych kobiet poprzez oglądanie ich bez odzienia. Ale jako zwolenniczka internetowej wolności patrzę ze zdziwieniem na pomysł domyślnego zablokowania pornografii w każdym domu w całym kraju.

Jako kobieta pewnie powinnam się cieszyć, że w Wielkiej Brytanii internauci nie będą mogli tak po prostu poniżać innych kobiet poprzez oglądanie ich bez odzienia. Ale jako zwolenniczka internetowej wolności patrzę ze zdziwieniem na pomysł domyślnego zablokowania pornografii w każdym domu w całym kraju.

W zeszłym roku w ramach ciekawostek podawaliśmy, że zablokowali porno w Sieci w Palestynie. Serwis Sex.com w odpowiedzi zabrał się do rozdawania paczek z pomocą, zawierających DVD oraz pendrive’y o pojemności 8 GB z filmami i zdjęciami dla dorosłych.

Brytyjczycy paczek potrzebować raczej nie będą, przynajmniej ci, którzy są na tyle pozbawieni wstydu, by poprosić dostawcę Internetu o odblokowanie stron dla dorosłych.

Chcesz porno, poproś dostawcę

W Wielkiej Brytanii pod rządami konserwatywnego premiera Davida Camerona ma wejść w życie zakaz pornografii w Sieci. Właściwie to nie tyle zakaz pornografii, co nakaz wprowadzenia filtrów nałożony na dostawców Internetu. Ma to się stać błyskawicznie, bo przed końcem roku.

Każdy Brytyjczyk domyślnie dostanie Internet filtrowany. Jeśli będzie chciał odzyskać dostęp do porno, będzie oczywiście mógł, w końcu Wielka Brytania to nie Palestyna. Ale będzie musiał najpierw złożyć odpowiedni wniosek u dostawcy Internetu oraz dowieść, że ma skończone 18 lat. I w niektórych przypadkach - mieć nadzieję, że żona (albo mąż) się nie dowie.

Absurd goni absurd

Pomysł jest kuriozalny z różnych powodów – nie tylko dlatego, że w imię ochrony dzieci przed pornografią wprowadza się cenzurę i odbiera wolność dorosłym ludziom. I nie tylko dlatego, że - jak już pisał Łukasz - "przemysł pornograficzny to potężny biznes, który przez dziesięciolecia wyznaczał kierunki rozwoju wielu przydatnych technologii" (to prawda!).

Zastanawiam się, jak to w ogóle ma działać, to znaczy co konkretnie będzie blokowane. I jak to ma być skuteczne, skoro ten, kto zechce, i tak będzie mógł wybrać Internet z porno. Zastanawiam się, czy dane osób, które będą korzystać z niefiltrowanego Internetu, będą przechowywane. Czy ci ludzie mogą kiedyś, przez jakąś absurdalną instytucję, zostać uznani za bardziej podejrzanych od pozostałych Brytyjczyków? A może z porno i tak będzie chciało dalej korzystać 99% brytyjskich klientów, więc cały piękny plan umoralnienia narodu weźmie w łeb?

Z jednej strony sytuacja z pornografią na Wyspach jest śmieszna, z drugiej – nieco przerażająca. Bo problem jest złożony i nie sprowadza się do wirtualnych cycków bądź ich braku.

Być może Brytyjczycy, zamiast prosić dostawców o niefiltrowany Internet, zaczną po prostu robić to, co robi mnóstwo ludzi na świecie, by zobaczyć materiały blokowane ze względu na położenie geograficzne: korzystać z serwerów proxy. Tak właśnie brzmi jedna z rad Business Insidera, który podaje kilka znanych trików na ominięcie blokady pornografii w Internecie. Ot, kolejna niespodzianka dla premiera Camerona: jeśli ktoś chce coś zobaczyć w Sieci, to i tak to zobaczy.

Oczywiście nie możemy zapominać o szkodliwej stronie pornografii internetowej. Pisała o niej niedawno Olga Drenda w artykule "Czy jesteś uzależnionym od przyjemności półgłówkiem?":

Lekarze i psychologowie są zgodni co do tego, że masturbacja jako taka nie jest szkodliwa, natomiast sztuczne wywoływanie potrzeb, a to właśnie robią regularni bywalcy stron od lat 18 – owszem.

(...)

Widok nowej partnerki, nawet jeśli jest atrapą w formacie .jpg, wywołuje wzrost poziomu dopaminy – neuroprzekaźnika odpowiedzialnego za gotowość do działania, pobudzającego ekscytację. Innymi słowy, klikanie po licznych stronach porno sprawia, że użytkownik (lub użytkowniczka, bo przecież sprawa dotyczy obu płci) reaguje jak głodny klient w supermarkecie: w konsumpcyjnym amoku wrzuca do koszyka wszystko jak leci.

Jak sądzicie: czy pornografia powinna być w jakiś sposób ograniczona w polskim Internecie czy takie działania to niedopuszczalna cenzura? Dajcie koniecznie znać w komentarzach.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)