W kosmosie nikt nie usłyszy krzyku niezadowolonych klientów [Aliens: Colonial Marines]

Długo czekaliśmy na nową produkcję z ksenomorfami w roli głównej. Niestety, nie zapamiętamy jej zbyt dobrze. Ci, którzy zachęceni znanym uniwersum postanowią kupić Aliens: Colonial Marines, będą rozczarowani.

W kosmosie nikt nie usłyszy krzyku niezadowolonych klientów [Aliens: Colonial Marines] 1Aliens
Beniamin Durski

Długo czekaliśmy na nową produkcję z ksenomorfami w roli głównej. Niestety, nie zapamiętamy jej zbyt dobrze. Ci, którzy zachęceni znanym uniwersum postanowią kupić Aliens: Colonial Marines, będą rozczarowani.

Skomplikowany proces produkcji

Nie ma co się oszukiwać i trzeba to na wstępie napisać – Aliens: Colonial Marines nie jest grą dobrą, ale nie jest też grą bardzo złą. Być może oczekiwania fanów były zbyt wielkie, a co za tym idzie - rozczarowanie dużo bardziej bolesne. Sam jestem wielkim fanem tego uniwersum i łudziłem się, że znajdę w tej produkcji chociaż odrobinkę tego prawdziwego klimatu, którym ociekały filmy. I suma summarum to jest element, który wypada najlepiej.

Niestety, technicznie nie jest już tak dobrze. Widać, że gra była robiona w pośpiechu i jakby złożona z elementów, które nie do końca do siebie pasują. Są niedoróbki graficzne, głupiejące AI, błędy w samej rozgrywce i inne niedociągnięcia, które nie pozwalają po prostu cieszyć się ze strzelania do ksenomorfów.

Problem leży w bardzo długim procesie produkcji. Grą zajmowały się dwa różne studia deweloperskie, prace przerywano. Grafika po prostu się zestarzała.

O co chodzi?

Przed premierą twórcy z Gearbox Software (odpowiedzialni choćby za Borderlands) zapowiadali, że ich nowa gra jest pełnoprawną kontynuacją wydarzeń z filmu "Obcy 3". Chwalono się, że scenariusz został stworzony przy współpracy z 20th Century Fox. Co z tego, skoro co chwila odkrywamy dziury fabularne i niespójności względem tego, co było w samym filmie?

W kosmosie nikt nie usłyszy krzyku niezadowolonych klientów [Aliens: Colonial Marines] 2
Aliens

Wspomnę tylko, że w grze wcielamy się w rolę Christophera Wintera, czyli żołnierza kolonialnych marines, którego misja jest odpowiedzią na sygnał ratunkowy nadany przez kaprala Hicksa. Tak, zgadliście, że w grze odwiedza się znane już z filmów miejsca, takie jak krążownik U.S.S. Sulaco czy placówka kolonialna LV-426. Tam dość szybko zostaniemy uświadomieni, jak ogromnym zagrożeniem są obcy, i naszym celem okaże się przetrwanie i ucieczka ze szponów wciąż głodnych ksenomorfów.

Jak w to grać?

Przede wszystkim szybka rada dla wszystkich, którzy pomimo ostrzeżeń mają ochotę zanurzyć się w świat Aliens: Colonial Marines. W takiej sytuacji polecam zebrać większą ekipę: trzy, cztery osoby, albo przynajmniej jeszcze jednego znajomego, który będzie miał grę, i zacząć przechodzić kampanię w kooperacji.

Jeśli myślicie, że lepiej grać samotnie, bo wtedy są większe emocje, wyprowadzę Was z błędu. Gra nie wywołuje strachu, głównie ze względu na bardzo słabe AI przeciwników.

W filmach raptem kilka ksenomorfów to było realne zagrożenie i człowiek czuł się przerażony samą myślą, że jakiś punkcik pojawił się na jego detektorze ruchu. Tu czekają całe chmary obcych. Ale wystarczy twardo dzierżyć broń w rękach i metodycznie przemieszczać się do przodu, aż do wybicia kolejnej grupki kosmicznych poczwar. Przy okazji od czasu do czasu ulepszamy ulubioną giwerę, którą prawdopodobnie będzie dobrze znany z filmów karabin pulsacyjny.

Co jest fajne, a co nie?

Zacznę od tych rzeczy, które mi się nie podobały, bo jest ich niestety odrobinę więcej i łatwiej się w Aliensach czegoś przyczepić, niż chwalić. Przede wszystkim: grafika jest bardzo brzydka. Kuleje oświetlenie, cienie, animacje postaci, reakcja na trafiające we wrogów pociski, wszelkie efekty cząsteczkowe (a raczej ich brak). Przez większość czasu miałem wrażenie, że brakuje detali i całość wygląda jak zrobiona w poprzedniej generacji. Gracze pecetowi - nie liczcie, że u Was będzie dużo lepiej.

Druga sprawa to inteligencja wrogów, a raczej jej brak. We wcześniejszych grach z ksenomorfami jeden taki bydlak potrafił wzbudzić przerażenie i podziw, a tutaj padają one jak muchy i tyle samo zresztą ich jest. Atakują całymi bandami, wyłażąc z wyznaczonych stref, bez składu i ładu. Nie wydają się prawdziwymi łowcami, tylko przygłupimi zwierzątkami idącymi na śmierć.

W kosmosie nikt nie usłyszy krzyku niezadowolonych klientów [Aliens: Colonial Marines] 3
Aliens

Zostawiając już liczne błędy techniczne i mniejsze niedoróbki, muszę się jeszcze pożalić na projekty etapów, które kojarzą się z poprzednią epoką. Przez większość czasu biega się przez ciasne korytarze albo trafia na płaską arenę, na której czeka pojedynek z większym przeciwnikiem lub całą chmarą obcych. Nie ma w tym pomysłu i dość szybko przestaje się zwracać na otoczenie uwagę, a szkoda, bo to ono w jakimś stopniu buduje klimat gry.

Ale jeśli kojarzycie dźwięk smartguna zdejmującego kolejne cele, Aliens: Colonial Marines wciąż ma Wam coś do zaoferowania. To wciąż to samo klimatyczne uniwersum i z niego czerpał deweloper pełnymi garściami, dodając kilka smaczków dla fanów. Gdy już gracz przestanie się dokładnie przyglądać każdej ścianie, naprawdę odnajdzie tutaj trochę klimatu z filmów. Po prostu jest to bardziej umowne. Ale karabin pulsacyjny nadal brzmi tak samo i z tą samą dokładnością rozwala głowy kolejnym ksenomorfom.

Najważniejsze jednak, że Aliens: Colonial Marines pozwala na przejście kampanii w kooperacji. Jak mówi stara zasada: nawet średnie gry przechodzi się przyjemniej, gdy obok nas jest kolega. W tym przypadku sprawdza się to w stu procentach. Nawet jeśli natrafimy na jakieś głupie sytuacje, to najwyżej będziemy mieli z kim się z tego pośmiać, a nie myśleć, że przecież to mogła być tak bardzo dobra gra.

Całościowo całkiem dobrze wypada również tryb sieciowy, chociaż trudno oczekiwać, że spotkamy w nim dużo graczy miesiąc po premierze. Musimy rozwijać klasy postaci, zdobywając doświadczenie i ulepszać kseno lub marines. Sama zabawa wydaje się nie do końca zbalansowana, ale gdy trafi się zgrana ekipa, to jest pewna satysfakcja z tego, że na przykład odpieramy ataki obcych, utrzymując się jak najdłużej przy życiu w trybie zarażania.

Podsumowanie

Odpuść, jeżeli dostajesz wysypki na myśl o po prostu średnich grach, które zmarnowały swój potencjał.

Źródło artykułu: WP Gadżetomania
Wybrane dla Ciebie
Ten "trick" to pułapka. Możesz uszkodzić szyby
Ten "trick" to pułapka. Możesz uszkodzić szyby
Wyszli na spacer. Wrócili bogatsi o 80 tys. zł.
Wyszli na spacer. Wrócili bogatsi o 80 tys. zł.
OpenAI szykuje urządzenie z ChatGPT. Ma mieć formę długopisu
OpenAI szykuje urządzenie z ChatGPT. Ma mieć formę długopisu
Kiedy urodził się Jezus? Historycy mówią o jednym
Kiedy urodził się Jezus? Historycy mówią o jednym
Aparat leżał w rzece przez lata. Udało się odzyskać zdjęcia
Aparat leżał w rzece przez lata. Udało się odzyskać zdjęcia
Ołów, ścieki i tony odchodów. Mieszkańcy polegają na tej rzece
Ołów, ścieki i tony odchodów. Mieszkańcy polegają na tej rzece
Samsung zapowiada lodówki z Gemini. Sztuczna inteligencja Google'a trafi do kuchni
Samsung zapowiada lodówki z Gemini. Sztuczna inteligencja Google'a trafi do kuchni
PKO BP ostrzega przed oszustami. Zalecenia dla klientów
PKO BP ostrzega przed oszustami. Zalecenia dla klientów
Co tam się dzieje? Niezwykły wycinek lodu może rozwiązać tajemnicę
Co tam się dzieje? Niezwykły wycinek lodu może rozwiązać tajemnicę
Rzymianie wymyślili beton, który sam się naprawia? Nowe odkrycie
Rzymianie wymyślili beton, który sam się naprawia? Nowe odkrycie
Windows 11 z nową stroną do aktualizacji wszystkich aplikacji
Windows 11 z nową stroną do aktualizacji wszystkich aplikacji
Messenger zniknął z Windowsa. Oto rozwiązanie
Messenger zniknął z Windowsa. Oto rozwiązanie
ZACZEKAJ! ZOBACZ, CO TERAZ JEST NA TOPIE 🔥