Wolność albo totalna inwigilacja - naprawdę nie będzie złotego środka?

Zdjęcie Futuristic modern cyber man pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie Futuristic modern cyber man pochodzi z serwisu Shutterstock
Adam Bednarek

28.06.2014 15:50, aktual.: 10.03.2022 11:09

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Pytanie ważne, bo od tego zależy, jak traktować będziemy wszystkie nadchodzące technologiczne zmiany. Na razie jest pełna zgoda na nowinki, albo negacja. Brakuje... rozsądku?

Jeszcze tydzień temu spierałem się z Jackiem o to, jak należy traktować temat podsłuchów i inwigilacji. Mój redakcyjny kolega uważał, że w ostrzeżeniach jest dużo przesady, co prowadzi do absurdalnej sytuacji, w której wszyscy niesłusznie panikują. Z kolei ja twierdziłem, że lepiej mieć się na baczności, bo szeroko rozumiani „oni” mogą i chcą nas kontrolować. Ryzyko więc jest.

Teraz podobny temat powraca

Dziennik Internautów poinformował o pomyśle, który ma zostać wprowadzony w Łomży. Chodzi o „usługi autoryzowane biometrycznie, przez skanowanie palca”. Nie wiadomo, kiedy miasto stanie się „Biometryczną Łomżą”, ale gdyby idea została wprowadzona, to wszystkie niezbędne sprawy załatwiałoby się... palcem.

Zdjęcie fingerprint pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie fingerprint pochodzi z serwisu Shutterstock

Zasady są proste. Wypłata gotówki z bankomatu? Przykłada się palec i gotowe. Zakupy? Zamiast karty – odcisk. Załatwianie spraw w urzędzie? Nie trzeba brać dokumentów, wystarczy nie zapomnieć ręki.

Przyznam szczerze, że pomysł rodem z filmów science-fiction bardzo mi się podoba

Wygodnie, szybko i bezpiecznie. Nie trzeba nosić przy sobie karty, dokumentów, zmniejsza się ryzyko kradzieży. Złodziej ukradnie mi palec? Odcięty pewnie nie będzie do niczego potrzebny.

Dziennik Internautów cytuje tekst Fundacji Panoptykon, która nieco sceptycznie podchodzi do planów miasta:

Tymczasem przetwarzanie danych biometrycznych jest związane z wieloma zagrożeniami dla ochrony praw obywatelskich. Na wiele z nich wskazuje grupa robocza art. 29 – ciało doradcze skupiające europejskie organy zajmujące się ochroną danych osobowych. Przede wszystkim grupa zaznacza, że przy stosowaniu technik biometrycznych zawsze trzeba myśleć o celu oraz o proporcjonalności wykorzystywania takich danych. W tym kontekście przetwarzanie choćby odcisku palca przy pobieraniu zasiłków może okazać się metodą nieproporcjonalną, ponieważ daną osobę można zidentyfikować za pomocą prostszych i znacznie mniej inwazyjnych środków, jak np. sprawdzenie dowodu osobistego.

Do tego dochodzą inne problemy: co dzieje się z tymi wszystkimi danymi? Według Fundacji istnieje prawdopodobieństwo, że ktoś wykorzysta to do kontrolowania nas. *„W tym kontekście projekt „Biometryczna Łomża” stanowi kolejny krok w kierunku oswajania obywateli z coraz powszechniejszym gromadzeniem informacji o człowieku, które władzy nie zawsze są niezbędne”. *

Zdjęcie blue fingerprint pochodzi z serwisu Shutterstock
Zdjęcie blue fingerprint pochodzi z serwisu Shutterstock

Mam wrażenie, że tutaj rację miałby Jacek – faktycznie za dużo w tym przesady. Owszem, pomysł może nas uśpić, bo zgodzimy się, że jest to wygodne. Mówiąc szczerze, wolałbym płacić palcem niż wyciągać kartę z portfela.

Nic nowego?

Na dobrą sprawę, władza gromadzi o nas informacje, które nie są jej potrzebne, już teraz. To więc kwestia systemu, zbyt dużej biurokracji, a nie technologii. Mam wrażenie, że myli się pojęcia - problemem jest system, nie technologia. Władza i tak zbiera takie dane. W tej kwestii nic się nie zmieni, co najwyżej „nośnik”.

A bezpieczeństwo? Wybaczcie, mając dowód w portfelu wcale nie czuje się bezpieczniejszy. Skoro wystarczą dane z dowodu, żeby wziąć pożyczkę na mnie, czego ja nie będę wiedział, to o jakiej „opiece” my w ogóle mówimy?

Zgoda, ktoś może mnie zastraszyć przy bankomacie. Ale równie dobrze może to zrobić teraz. Nie ma różnicy.

Obraz

Wyciek danych? Znowu – to nie problem tego, że wprowadzimy taki system! To przecież będzie wina tych, którzy nie potrafią odpowiednio go przygotować, a później zabezpieczyć. A jak obawiamy się wycieku, to zostańmy przy segregatorach, stertach papieru i paniach, które tym wszystkim będą się zajmować. No, chyba że ktoś włamie się do archiwum i wszystko ukradnie.

„Przekazywanie odcisków palca, skanowanie tęczówki nie budzi pozytywnych skojarzeń. Wszak najczęściej to policja oraz inne organy ścigania zbierają tego typu dane”. Wybaczcie, ale to też nie jest argument. „Pozytywnych skojarzeń” nie budzi też kontrola na lotnisku czy przez pana z drogówki. On, sprawdzając mnie, traktuje mnie jak potencjalnego przestępce. Nawiasem mówiąc, bardziej niepotrzebna jest wspomniana kontrola niż fakt pozostawiania odcisków palca...

Obraz

Bardzo dobrze, że taka dyskusja jest. Natomiast mam wrażenie, że teraz nowinki albo kupujemy w całości, albo zostajemy w okopach i mówimy – stop inwigilacji! Zagrożenie jest, ale tak jak wszędzie. Brakuje w tych wszystkich rozmowach spokojnego, rozsądnego podejścia.

Dlatego ja chcę „negocjować”. Nie godzić się na ewentualną inwigilację, ale też korzystać z zalet, jakie wniesie nowa technologia.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (7)