Najtęższe głowy tego świata cały czas pracują nad alternatywnymi metodami zasilania samochodów. Mamy już auta hybrydowe z silnikami elektrycznymi. Cały czas dopracowywane są modele jeżdżące na wodór. Tymczasem, grupka ludzi z Holandii wykorzystała od wieku znany ludzkości proces, dzięki któremu ich pojazd zasilany jest przy pomocy... drewna.

bESXbViZ

Najtęższe głowy tego świata cały czas pracują nad alternatywnymi metodami zasilania samochodów. Mamy już auta hybrydowe z silnikami elektrycznymi. Cały czas dopracowywane są modele jeżdżące na wodór. Tymczasem, grupka ludzi z Holandii wykorzystała od wieku znany ludzkości proces, dzięki któremu ich pojazd zasilany jest przy pomocy... drewna.

Jest to możliwe, dzięki gazyfikacji drewna, czyli procesowi znanemu i wykorzystywanemu już w trakcie II Wojny Światowej. Polega on na reakcji drewna z parą wodną w wyniku czego powstaje wodór i tlenek węgla. Twórcy tej przeróbki twierdzą, że 27 kilogramów paliwa wystarczy na przejechanie ok. 100 kilometrów. Rozwiązanie jest 5 razy tańsze, niż jazda na tradycyjnej, 95-oktanowej benzynie.

bESXbVjb

Niestety, każda róża ma kolce. W tym wypadku chodzi o temperaturę całej reakcji. Musi ona sięgać aż 1220 stopni Celsjusza (2500 Fahrenheita). Poza tym, co widać na zdjęciu, nie wygląda to zbyt ładnie. Nie wspominając już o tym, że rozwiązanie leży bardzo daleko od ekologiczności.

Oczywiście, nie jest to żadna nowość, ale na pewno warto wspomnieć o tej przeróbce. W Sieci można nawet znaleźć publikacje, które krok po kroku tłumaczą,  jak zbudować generator gazu drzewnego.

Źródło: Dvice

Komentarze (0)
bESXbVjX