Alcatel Onetouch Watch: tani smartwatch z dobrą baterią
Alcatel Onetouch Watch to interesująca propozycja: ten tani smartwatch oferuje nawet 4 dni pracy bez ładowania, a do tego okrągły ekran i atrakcyjny wygląd.
Alcatel Onetouch Watch został zaprezentowany w Europie podczas barcelońskich targów MWC, jednak jego debiut na Starym Kontynencie trudno uznać za udany. Choć zdobył za oceanem tytuł Best of CES 2015, po prezentacji o smartwatchu mówiło się często w kontekście niedopracowanego oprogramowania, którego płynność pozostawiała wiele do życzenia.
Na szczęście tamte problemy zostały usunięte i nie dotyczą wersji, która ostatecznie trafiła na rynek i okazała się ciekawą propozycją. Zegarek łączy bowiem funkcjonalność i jakość wykonania z atrakcyjną ceną, niższą o połowę od czołowych konkurentów, jak Samsung Gear S2 lub Huawei Watch.
Alcatel Onetouch Watch
Do kogo należy marka Alcatel?
Warto przy tym przypomnieć, że smartfony czy smartwatche, sprzedawane pod marką Alcatel, nie mają dziś nic wspólnego z europejskim potentatem telekomunikacyjnym Alcatel-Lucent. Marka Alcatel (a dokładniej Alcatel ONETOUCH) została bowiem kupiona przez chińską firmę TCL – tę samą, która produkuje w Polsce m.in. telewizory Ikea Uppleva.
Z punktu widzenia chińskiej firmy ma to sens – łatwiej sprzedawać elektroniczne gadżety pod dobrze znaną i cenioną przed laty marką, niż budować taką markę od podstaw, co od lat robi choćby Huawei.
Alcatel Onetouch Watch
Smartwatch z okrągłym ekranem
Alcatel Onetouch Watch został wyposażony w prawie okrągły ekran o średnicy 1,22 cala i rozdzielczości 240 na 204 pikseli. Podobnie, jak w Moto 360, również i w tym przypadku okrągły ekran jest ścięty na dole. Powstałe w ten sposób miejsce projektanci zegarka wykorzystali na umieszczenie dotykowego przycisku, odpowiedzialnego za nawigację.
Warto przy tym pamiętać, że konsekwencją zastosowanego przez producenta wyświetlacza LCD jest fakt, że godzina nie jest wyświetlana przez cały czas. Ekran włącza się albo przyciskiem, albo gestem podniesienia nadgarstka w stronę twarzy.
Alcatel Onetouch Watch
Alcatel Onetouch Watch: aplikacje
Producent zastosował w zegarku własny, zamknięty system operacyjny. W przeciwieństwie do urządzeń z Androidem Wear oznacza to, że użytkownik nie ma możliwości doinstalowania dodatkowych aplikacji i jest skazany na zestaw przygotowany przez producenta sprzętu.
Trudno uznać to za zaletę, choć z drugiej strony oprogramowanie telefonu zapewnia obsługę typowych dla smartwatchy funkcji, co powinno okazać się wystarczające dla większości użytkowników. Są to m.in.:
powiadomienia ze smartfonu
zdalna kontrola kamery
odtwarzanie muzyki z telefonu
alarmy (różnego typu, w tym kradzieżowy)
pogoda
pulsometr
licznik kroków i kalorii
licznik dystansu
stoper z międzyczasami
monitoring snu.
W obsłudze i konfigurowaniu poszczególnych funkcji pomocna jest aplikacja mobilna Alcatel Move. Smartwatch współpracuje z platformami iOS i Android (odpowiednio od wersji 7 i 4.3).
Bransoleta z USB
Interesującą cechą tego sprzętu jest rozwiązanie, zastosowane w bransolecie, w której znalazł się moduł NFC i złącze USB. To zarazem zaleta i wada.
Alcatel Onetouch Watch
Zaletą jest fakt, że po ściągnięciu osłony zakrywającej wtyczkę USB pasek zegarka można wpiąć bezpośrednio do gniazda np. w komputerze, bez potrzeby stosowania dodatkowych przewodów czy ładowarek.
Wadą jest brak możliwości wymiany bransolety na własną, zgodną z osobistym gustem, a także fakt, że uszkodzenie bransolety jest równoznaczne z uszkodzeniem samego zegarka.
Smartwatch z dobrym akumulatorem
Mocnym atutem smartwatcha jest za to bez wątpienia akumulator, wystarczający nawet na ponad 4 dni pracy. W porównaniu z konkurencją, wytrzymującą zazwyczaj niewiele ponad dobę, jest to bardzo dobry wynik.
Gdy połączymy to z atrakcyjnym wyglądem zegarka, okrągłą tarczą i metalową kopertą, oferującą stopień ochrony zgodny z IP67 (odporność na pył i krótkotrwałe, płytkie zanurzenie), otrzymamy całkiem atrakcyjny sprzęt. Kolejnym, mocnym atutem smartwatcha jest jego cena - Alcatel Onetouch Watch kosztuje około 480 złotych.
Łukasz Michalik
Pisze odkąd pamięta. Oddycha sygnałem Wi-Fi, czci dziwne mieszanki herbat, a do krwiobiegu ma na stałe podłączony modem i kroplówkę z espresso. Wieczny malkontent, wielbiciel starych wynalazków i czasów, gdy światem rządziło Wspaniałe Pokolenie. Niezmiennie uważa, że światem nowych technologii ciągle wstrząsa seria informacji bez znaczenia, gdy te naprawdę istotne pozostają niemal niezauważone.