Blackout coraz bliżej? Susza może mieć poważne skutki

Susza może być wyzwaniem nie tylko dla rolnictwa
Susza może być wyzwaniem nie tylko dla rolnictwa
Źródło zdjęć: © Materiały prasowe
oprac. KMO

18.07.2023 13:25

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Eksperci z niepokojem obserwują wskaźnik występowania suszy w Polsce, a także wysokie temperatury, które cały czas dają o sobie znać, zwłaszcza że to nie koniec upałów. Ich zdaniem susza może być wyzwaniem nie tylko dla rolników, ale też przyczynić się do przerw w dostawach prądu. Chodzi o wodę, która jest energetyce niezbędna.

Większość z nas nie wyobraża sobie swojego codziennego funkcjonowania bez dostępności prądu. Począwszy od ładowania telefonu, oglądania telewizji, przez gotowanie, pranie, oświetlenie, aż po możliwość korzystania z komputera czy przechowywanie jedzenia w lodówce. Nawet obecnie krótkotrwałe przerwy w dostawach prądu bywają dotkliwe, a co jeśli trwałyby znacznie dłużej?

Blackout jest zagrożeniem dla Polski?

Blackout, czyli całkowita i długotrwała przerwa w dostawie energii może nieść za sobą sporo kłopotów. Jak się okazuje, w przypadku Polski mogą do niej doprowadzić nie tylko starzejące się systemy energetyczne, ale także susza. Europejskie Obserwatorium ds. Susz (EDO) pod koniec czerwca br. przekazało, że ponad 42 proc. terytorium Unii Europejskiej (wyłączając Maderę, Azory oraz Wyspy Kanaryjskie) znajduje się w stanie ostrzegawczym, a 4,3 proc. w stanie alarmowym. Przeważająca część Polski oznaczona jest jako strefa z ostrzeżeniem o deficycie wilgotności w glebie.

W naszym kraju działa kilka elektrowni, które czerpią wodę wprost z rzek i zbiorników wodnych. Głównie wykorzystują ją do chłodzenia pary wodnej, która stanowi czynnik stosowany w produkcji energii elektrycznej, a także do m.in. obniżania temperatury elementów instalacyjnych – wskazuje dr inż. Tomasz Walczak, CTO Euros Energy. Wykorzystana woda wraca – już cieplejsza – z powrotem do rzeki lub jeziora. Jednak, jeżeli poziom wód jest niski, to oddanie powoduje, że temperatura akwenu zwiększa się, co później również wpływa na pracę samej elektrowni – i tu koło się zamyka – dodaje.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Przedłużające się okresy bezopadowe doprowadzają do rozwoju suszy hydrologicznej, obniżania się poziomu wody w jeziorach i zwierciadła wód podziemnych. Według IMGW-PIB, aż 67 proc. stacji hydrologicznych objętych jest strefą wody niskiej (stan na 18.07). Warto więc wiedzieć, że niedostatek wody w rzekach, potrzebnej do schładzania bloków, uniemożliwia efektywną pracę elektrowni.

Jak podaje Rada Unii Europejskiej, fale upałów w lecie 2022 r. dodatkowo zwiększyły presję na rynki energii, powodując z jednej strony wzrost zapotrzebowania na chłód (coraz częściej w naszych domach klimatyzacja staje się standardem), a z drugiej – ograniczenie dostaw energii w wyniku suszy, z powodu której elektrownie wodne nie mają dość zasobów do wystarczającej produkcji. Z kolei elektrownie węglowe chłodzone wodą pracują z ograniczoną efektywnością. To wszystko wpływa na zużycie i przeciążenie sieci, a tym samym podwyższa ryzyko chwilowych przerw w dostawie energii, przyczyniając się do potencjalnego wystąpienia blackoutów.

Susza groźna nie tylko dla rolników

W związku z istniejącym zagrożeniem eksperci zwracają uwagę, że potrzebujemy efektywnych i jednocześnie nieszkodliwych dla środowiska rozwiązań, które nie potrzebują coraz cenniejszej i brakującej w Polsce wody. Oba te warunki mają spełniać odnawialne źródła energii.

Produkcja energii z wiatru czy słońca, której w okresie letnim mamy dużo, nie wymaga wody, a zatem nie zanieczyszcza zasobów wodnych ani nie wpływa negatywnie na jej stan, w przeciwieństwie do paliw kopalnych, które taki wpływ mają. Co więcej, elektrownie konwencjonalne, a także mająca powstać naszym kraju elektrownia jądrowa są zależne od posiadania odpowiednich zasobów wodnych – podkreśla dr inż. Tomasz Walczak, CTO Euros Energy. Zwiększenie podaży energii z odnawialnych źródeł energii pozwoliłoby Polsce zastąpić wysokoemisyjne źródła energii i znacznie zmniejszyć emisje CO2 do środowiska, a także – w perspektywie długofalowej – ograniczyć zależność od importu poprzez zwiększenie konkurencji i dywersyfikację naszych źródeł energii – dodaje.

Zdaniem ekspertów pocieszający jest również fakt, że OZE ma coraz większy udział w Polsce. W 2022 roku udział mocy osiąganej z tego typu źródeł wzrósł z 32 proc. do 38,3 proc. Przekroczyła ona moc elektrowni na węgiel kamienny. Fakt ten ma znaczenie czysto symboliczne, jako że charakterystyka pracy i funkcje pełnione przez te źródła w systemie są zupełnie inne, jak wynika z raportu "Transformacja energetyczna w Polsce. Edycja 2023". W raporcie możemy również przeczytać, że choć modernizacja sektora elektroenergetycznego powoli postępuje, transformacja energetyczna całej gospodarki w naszym kraju stoi w miejscu, a rachunki za import paliw kopalnych oraz ryzyko niezbilansowania systemu – rosną.

Dlatego tak ważne jest przyspieszenie procesu transformacji energetycznej. Jedną z najprostszych dróg jest zwiększenie liczby systemów grzewczych opartych np. o pompy ciepła połączonych z instalacją fotowoltaiczną oraz specjalnymi taryfami na energię elektryczną. Autokonsumpcja energii z PV w połączeniu z taryfami, które będą zachęcać do pobierania prądu w momentach, kiedy system energetyczny jest najmniej obciążony, pozwoli go ustabilizować przy jednoczesnym znaczącym zmniejszeniu zapotrzebowania na paliwa kopalne w bilansie całkowitym.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (5)