Demo Halo Wars - wrażenia

Demo Halo Wars - wrażenia
Szymon Adamus

06.02.2009 10:45

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Opisywanie gry na podstawie dema wydaje się tak poronionym pomysłem jak recenzja filmu po seansie zwiastuna. Ale czasem są wyjątki. Demo Halo Wars zaskoczyło mnie przede wszystkim objętością. Tutaj naprawdę jest w co pograć!

Nie wiadomo jak sprawdzi się pełna wersja, ale jedno jest jeszcze pewne. Gra uzupełnia ZNAKOMICIE uniwersum Halo, wpisując się w jego realia nowego rodzaju czcionką. Bardziej poważną i brutalną.

Opisywanie gry na podstawie dema wydaje się tak poronionym pomysłem jak recenzja filmu po seansie zwiastuna. Ale czasem są wyjątki. Demo Halo Wars zaskoczyło mnie przede wszystkim objętością. Tutaj naprawdę jest w co pograć!

Nie wiadomo jak sprawdzi się pełna wersja, ale jedno jest jeszcze pewne. Gra uzupełnia ZNAKOMICIE uniwersum Halo, wpisując się w jego realia nowego rodzaju czcionką. Bardziej poważną i brutalną.

Żeby było jasne powtórzę to jeszcze raz. Wszystko co tu piszę opieram na kilku godzinach spędzonych z demem gry.

Klimat

Pierwsze co rzuca się w oczy po odpaleniu wersji pokazowej to klimat. Antyfani Halo zarzucali często tej serii, że jest za bardzo kolorowa, że walczymy z jakimiś diabelskimi Teletubisiami. Było Jest w tym sporo racji. Ciężko martwić się o przyszłość galaktyki gdy nasi wrogowie atakują nas nie tylko amunicją, ale i strojami rodem z Techno Party.

Obraz

Jednak przy okazji zwiastunów Halo Wars czy Halo 3: ODST widzieliśmy, że twórcy chcą odejść trochę od takiej stylistyki i dodać materii nieco grozy. W Halo Wars widać to jak na dłoni w znakomitych przerywnikach filmowych. Już intro gry pokazuje wojnę o wiele mniej zabawną niż tą z FPS-ów. Żołnierze giną i są dobijani mieczami plazmowymi jak zwierzęta. Najlepszym przykładem jest tutaj pistolet Needler strzelający różowymi kolcami. Do tej pory zawsze nieco mnie on bawił. Grzmiąc z niego w przeciwników czułem się jakby atakował ich markerem do paintballa. Jedna z animacji w demie Halo Wars pokazuje jednak dość dosłownie jak się od tych świecących kolców ginie. Nie wygląda to zbyt przyjemnie.

W ogóle przerywniki filmowe to moim zdaniem jedna z najfajniejszych rzeczy w grze. W samym demie mamy ich trzy i wszystkie są zrobione znakomicie. Nie chodzi mi nawet o techniczne wykonanie, ale atmosferę jaką wnoszą. Ciekawie prezentują nowe postaci (jest nowa, holograficzna panienka - dlaczego to zawsze muszą być dziewczyny?), wprowadzają w misje, a co najważniejsze są tak miłe dla oka, że gracz ma prawdziwą ochotę grać dalej by zobaczyć więcej.

Gameplay

Animacje, animacjami, ale przejdźmy do tego co najważniejsze - rozgrywki.

Tutaj Halo Wars wydaje się nie zdobywać nowych terenów, ale podążać dobrze znanymi ścieżkami. Jest to rasowy RTS nowej fali. Nie ma zbierania surowców (poza okazjonalnymi pudełkami z zapasami znalezionymi na polu walki - wystarczy podjechać/podejść pod nie dowolną jednostką by dodać do puli), a tylko budowanie reaktorów (im większa ich ilość tym lepsze budowle możemy stawiać) i centrów zaopatrzenia. Baza ma stałą konstrukcję w postaci prostokąta (nasi) czy koła (obcy). Budynki takie jak baraki, fabrykę pojazdów czy centrum techniczne możemy stawiać tylko w wyznaczonych miejscach.

Obraz

Gracz ma możliwość skonstruowania ograniczonej ilości jednostek (którą można nieco powiększyć przez odpowiednie upgrade'y), więc nie możemy budować ogromnej armii w nieskończoność. Praktycznie każda jednostka i budynek mogą zostać odpicowane by polepszyć ich osiągi. I tak żołnierz Spartan po podrasowaniu lepiej przejmuje pojazdy przeciwnika, zwykli piechurzy po pierwszym upgradzie rzucają granatami, a po drugim strzelają z rakiet, a ukochane przez fanów Halo Warthogi zmieniają się z jednostek zwiadowczych w maszyny mordu i zniszczenia.

Co najważniejsze korzystanie z nowych zdolności jest proste jak odbezpieczenia granatu. Wystarczy wcisnąć żółty przycisk Y i już nasi żołnierze strzelają rakietami, a czołgi pociskami odłamkowymi.

Na deser dochodzą jeszcze zdolności dodatkowe takie jak ostrzał z satelity, szybkie przetransportowanie jednostki z miejsca na miejsce Pelikanem czy leczenie jednostek na określonym obszarze. Do tych opcji wchodzimy szybko i wygodnie poprzez górny klawisz krzyżaka. Ich użycie wymaga każdorazowo odpowiedniej ilości surowców.

Wszystko to składa się na bardzo prostą mechanikę rozgrywki. Szybko stawiamy bazę z dużą ilością centrów surowcowych i reaktorów, budujemy wieżyczki do obrony, a w tym samym czasie ciułamy fundusze na pierwsze czołgi i nowe budowle takie jak lotnisko czy centra technologiczne. W zabawie z konsolą na poziomie Normal nie trzeba nawet na początku ruszać się z bazy by się utrzymać. Tryb multi z żywym przeciwnikiem wymusi opracowanie lepszych taktyk.

Odpicowany pancerz?

Co do oprawy audiowizualnej wystarczy rzucić okiem na screeny i filmy. Gra wygląda znakomicie. Na największym zbliżeniu widać żołnierzy wchodzących za działka Warthogów, małe płomienie jednostek z miotaczami itp. Oddalenie pozwala w pełni cieszyć się eksplozją bazy przeciwnika czy zestrzeleniem transportera nadlatującego nad nasz teren.

Wszystkie jednostki, teren i budowle wyglądają tak jak powinny. Momentami patrząc na pole bitwy ma się wrażenie jakbyśmy kiedyś tutaj już byli. Tylko patrzyli na wszystko z pierwszej perspektywy.

Zawartość dema

Na koniec warto wspomnieć o tym co przytoczyłem już na początku - demo naprawdę rozpieszcza gracza pod względem długości. Mamy w nim:

  • dwa samouczki (podstawowy i rozbudowany),
  • dwie misje w trybie single-player,
  • możliwość rozegrania meczu skirmish z konsolą na jednej mapie.

Szczególnie ta ostatnia opcja sprawi Wam sporo przyjemności. W misjach z kampanii mamy do wyboru mniejszą ilość jednostek i budowli, a poziom trudności jest tak niewielki, że w zasadzie nie trzeba stosować żadnych, skomplikowanych taktyk. Jednak w pojedynczej rozgrywce i podniesieniu poziomu trudności robi się już ciekawiej. Wróg jest bardziej agresywny, nęka nas bez ustanku kolejnymi falami czołgów i piechoty, a pobliskie obozy rebeliantów czekają na przejęcie i postawienie drugiej bazy.

Tylko się w nich nie zasiedźcie bo prędzej czy później przyjdzie czołg Scarab i zmiecie z powierzchni ziemi wszystko na co tak ciężko pracowaliście.

Będzie hit?

Podsumowując Halo Wars zapowiada się znakomicie. Rozgrywka nie jest wielce skomplikowana, ale cóż, takie są ostatnio RTS-y. Tytuł nadrabia jednak klimatem. Będzie to bez dwóch zdań ciekawe uzupełnienie świata Master Chiefa, które może zmienić odrobinę pogląd na jego temat zarówno zwolenników jak i przeciwników Halo.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Komentarze (0)
Zobacz także