Jeff Bezos: oto prawdziwy następca Steve'a Jobsa. Lata w Kosmos i w rok zarobił 30 mld!

Jeff Bezos, założyciel Amazonu
Jeff Bezos, założyciel Amazonu
Łukasz Michalik

12.12.2015 13:34, aktual.: 10.03.2022 09:58

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Kto jest największym wizjonerem świata technologii? Na lidera wyrasta postać, o której jeszcze kilka lat temu mało kto słyszał: założyciel Amazonu, Jeff Bezos.

Jeff, a właściwie Jeffrey Preston Bezos, mógłby być dobrym znajomym Waltera White’a. Urodził się w 1964 roku w Albuquerque - mieście, gdzie bohater „Breaking Bad” pichcił swoją legendarną metamfetaminę. Swoje nazwisko zawdzięcza nie biologicznemu ojcu, ale Miguaelowi Bezosowi, który został jego ojczymem, gdy Jeff miał pięć lat.

Jako dziecko Jeff zasłynął z zamiłowania do majsterkowania – rozkręcił min. swoje własne łóżko, a w czasie wakacji, spędzanych u dziadka, zajmował się pilnowaniem bydła i remontowaniem kanalizacji. Po skończonej w Miami szkole średniej studiował inżynierię elektryczną i informatykę w Princeton i – co nie jest w branży oczywiste – ukończył te studia, zdobywając tytuł licencjata.

Jeff Bezos na tle wykresu sprzedaży
Jeff Bezos na tle wykresu sprzedaży

Jego kariera rozpoczęła się od Wall Street, gdzie w 1986 roku zdobył posadę informatyka. Szybko porzucił ją, przechodząc do startupu Fitel, zajmującego się tworzeniem oprogramowania, śledzącego sytuację na światowych giełdach. Kolejne firmy, w których pracował, również były związane z branżą finansową, a w ostatniej z nich - D.E. Shaw & Co – doszedł do stanowiska wiceprezesa.

To właśnie z tamtego okresu pochodzi jego fanatyczne przywiązanie do analizowania danych, które z czasem stało się jednym z fundamentów, na którym zbudował Amazon.

Najpierw nazwa, później sklep

Nie uprzedzajmy jednak faktów. Jeff Bezos – mimo doskonałej posady – postanowił bowiem zaryzykować i zająć się branżą, która dopiero powstawała, czyli e-handlem. Na pomysł ten miał wpaść podczas jazdy samochodem do pracy, a na ironię zakrawa fakt, że początkiem przyszłego imperium był nie pomysł na biznes, ale nazwa, nawiązująca do największej rzeki świata.

Logo Amazonu. Zwróćcie uwagę na to, jakie litery łączy strzałka
Logo Amazonu. Zwróćcie uwagę na to, jakie litery łączy strzałka

Bezos wiedział, że jego nowa firma będzie się nazywała Amazon, ale początkowo nie miał pojęcia, czym dokładnie miałaby się zajmować. Od zarejestrowania firmy do faktycznego rozpoczęcia działalności musiało minąć niemal 9 miesięcy!

Pierwsza sprzedana za pośrednictwem Amazonu książka nosiła tytuł „Fluid Concepts & Creative Analogies: Computer Models of the Fundamental Mechanisms of Thought”. Było to w lipcu 1995 roku, a już 4 lata później prężny rozwój firmy sprawił, że stroniący od rozgłosu Jeff Bezos został wybrany człowiekiem roku 1999 magazynu „Time”.

Priorytety: pracownik czy klient?

Założyciel Amazonu na okładce „Time’a”
Założyciel Amazonu na okładce „Time’a”

Amazon jako pracodawca nie cieszy się w Polsce dobrą opinią. Już lata temu na Gadżetomanii opisywaliśmy dziwne i bardzo restrykcyjne zasady, jakie wprowadzono w amerykańskich magazynach tej firmy. Gdy centra logistyczne Amazonu pojawiły się również w Polsce, firma z miejsca stała się celem ataków, dotyczących warunków pracy i poziomu wynagrodzeń.

I choć większość z nich było Himalajami hipokryzji – bo Amazon oferował lepsze warunki od polskich, działających na tym samym terenie firm – to przylgnęła do niego łatka firmy, nadmiernie eksploatującej pracowników.

Gdy wcześniejsze opinie zostały zweryfikowane i Amazon okazuje się – w swojej branży – najlepszym pracodawcą w regionie, który oferuje lepsze od lokalnych firm warunki i po prostu wciąga wszelkie nadwyżki pracowników z okolicy, narzekaniom nadal nie ma końca. „Olaboga, Polska Bangladeszem Europy” – słychać zawodzenia znających się na wszystkim, internetowych mędrców.

To jednak tylko jedna strona medalu. W gruncie rzeczy – z punktu widzenia większości z nas – zupełnie nieistotna, bo dla klientów liczy się coś zupełnie innego: wybór, cena i jakość obsługi. A te od samego początku są w Amazonie bezkonkurencyjne, stanowiąc fundament, na którym internetowy sklepik zmienił się w giganta, trzęsącego światowym handlem.

To właśnie klient i obsesyjne skupienie na jego potrzebach zapewniły Amazonowi sukces. Do legendy przeszło jedno z pierwszych spotkań, poświęconych ustaleniu strategii Amazonu. Jeff przyniósł na nie puste krzesło, symbolizujące nieobecną, ale najważniejszą osobę – klienta.

Może spierać się, ile w tym wyrachowania, budowania wizerunku czy pustych gestów, ale wystarczy zapytać dowolną osobę, która w jakikolwiek sposób miała do czynienia ze świadczonym przez Amazon wsparciem klienta – naprawdę trudno znaleźć kogoś, kto byłby niezadowolony.

Innowacje i użyteczność

To skupienie na kliencie widać również w innych aspektach. Nie bez przyczyny Steve Krug w swojej książce „Nie każ mi myśleć! O życiowym podejściu do funkcjonalności stron internetowych” jako przykład bliski ideału podaje właśnie stronę Amazonu, która nie jest ładna ani nie imponuje wyglądem, ale zapewnia to, co jest najważniejsze – łatwe dotarcie do produktów i proste robienie zakupów.

Co więcej, to właśnie Amazon jest prekursorem wielu kluczowych dla internetowego handlu rozwiązań. Chyba każdy z nas zetknął się np. z sugerowaniem produktów przez sklepy internetowe, często mającym formę „klienci, którzy mieli w koszyku to, co Ty, kupili jeszcze…”. Dzisiaj jest to raczej normą, niż wyjątkiem, ale prekursorem takiego rozwiązania był właśnie Amazon.

Oddzielnym, niezwykle ważnym tematem jest równie fascynacja Amazonu dronami. To właśnie ta firma zapowiedziała przed laty szybkie dostawy przesyłek za pomocą latających, autonomicznych kurierów, a ostatnio prowadzi testy z wykorzystaniem dronów nowej generacji.

Amazon Prime Air

Sprzedaż przed złożeniem zamówienia

To jednak nie koniec innowacji. Znacznie ciekawszy jest – moim zdaniem – jeden z posiadanych przez Amazon patentów, dotyczący wysyłania produktów do odbiorców, zanim ci zdążą złożyć zamówienie. Jak to możliwe?

Chodzi o prawo wielkich liczb. Choć przy okazji premiery np. nowej książki czy gry raczej trudno przewidzieć (choć na to też są metody), czy kupi ją konkretny klient, to można z dużym prawdopodobieństwem oszacować poziom zamówień np. z konkretnego miasta.

I właśnie to chce wykorzystać Amazon, z którego magazynów transporty mają wyruszyć jeszcze przed rozpoczęciem sprzedaży. Gdy ta się rozpocznie, paczki będą już w drodze, a firmie pozostanie przesłanie danych i dodrukowanie w czasie jazdy etykiet z danymi konkretnych odbiorców, którzy – dzięki takiemu rozwiązaniu – będą mogli otrzymać zamówiony przedmiot niedługo po złożeniu zamówienia.

Stwierdzenie, że aktywność klientów jest śledzona i analizowana, nie jest niczym odkrywczym, a w gruncie rzeczy wszystko sprowadza się do statystyki i prawa wielkich liczb, sformułowanego przez szwajcarskiego matematyka Jakoba Bernoulliego w 1713 roku.

Amazon dołożył do tego jedną z największych na świecie baz danych i spiął swoimi algorytmami, co umożliwi m.in. przewidywanie geograficznego rozkładu zamówień i umieszczanie na paczkach fragmentu docelowego adresu, np. miasta i kodu pocztowego.

Wśród nietypowych pomysłów na usprawnienie zakupów znalazł się również Dash Button – fizyczny przycisk, pozwalający na błyskawiczne składanie zdefiniowanego wcześniej zamówienia.Przykładem może być np. zamówienie proszku do prania przyciskiem, przyklejonym do pralki. Robisz pranie i widzisz, że kończy się proszek? Po prostu wciskasz przycisk.

Nie tylko sprzedaż

Choć Amazon kojarzy się przede wszystkim z gigantyczną platformą handlową, to już od dawna jest czymś znacznie więcej. Jeff Bezos – podobnie jak Steve Jobs, Larry Page i Sergey Brin czy Satya Nadella z Microsoftu – robi co może, by nie oferować po prostu różnych produktów i usług, ale by połączyć je w możliwie jak największy ekosystem.

Trzeba przyznać, że Amazonowi wychodzi to świetnie. Jest nie tylko sklepem. Oferuje również własne urządzenia – czytniki e-booków, tablety czy (niezbyt udany) smartfon, albo fizycznego, domowego asystenta głosowego Echo. Ten powszechnie znany, konsumencki segment rynku to jednak tylko wierzchołek góry lodowej.

Amazon oferuje coś jeszcze – gigantyczną moc obliczeniową własnej chmury. O jej jakości i znaczeniu dobitnie świadczy fakt, że całkiem niedawno chmura Amazonu została wybrana od obsługiwania FBI, a w walce o to zlecenie firma Jeffa Bezosa pokonała min. takiego giganta i legendę branży, jak Microsoft.

Blue Origin: przez handel do gwiazd

Warto przy tym zauważyć, że technologiczno handlowe imperium, jakim stał się Amazon, nie jest jedynym przedsięwzięciem Jeffa Bezosa. Jeszcze w 2000 roku Jeff założył bowiem Blue Origin – firmę, zajmującą się prywatnymi lotami w Kosmos.

First Flight

Przez długie lata było niej raczej cicho – w przeciwieństwie do np. SpaceX, Blue Origin nie miała na koncie spektakularnych sukcesów ani kontraktów z NASA. Do czasu. Przed rokiem wielką niespodzianką okazała się wiadomość o udanym przetestowaniu przez Blue Origin własnej rakiety.

Nie minęło wiele czasu, gdy firma osiągnęła kolejny sukces – wysłała w przestrzeń kosmiczną własny statek z ładunkiem, a następnie – jako pierwsza na świecie – odzyskała wykorzystaną w czasie tej misji rakietę.

I choć znaczenie tego sukcesu jest raczej symboliczne, bo lot w Kosmos oznaczał zaledwie przekroczenie symbolicznego pułapu 100 kilometrów, to nie ulega wątpliwości, że Blue Origin – po latach prac rozwojowych – zaczyna się rozpędzać, choć na razie jej znaczenie i osiągnięcia wciąż jeszcze nie dorównują temu, co osiągnęła SpaceX Elona Muska.

Blue Origin ma jednak po swojej stronie istotny atut- majątek założyciela. Jeff Bezos od dawna znajdował się blisko czołówki listy najbogatszych ludzi świata, ale ostatni rok okazał się dla niego nadzwyczajny i - prawdopodobnie - dał mu awans na podium. Jego majątek (pamiętajmy, że – jak niemal zawsze przy takich wyliczeniach – wirtualny, bo oparty na wycenie akcji) urósł o rekordowe 30 mld dolarów.

Historic Rocket Landing

Trochę ironiczny jest fakt, że wcale nie wynika to z gigantycznych zysków Amazonu - wycena zależy nie od realnych sukcesów, ale od nadziei, jakie z daną firmą wiążą inwestorzy. Nadzieje wiązane z Amazonem są ogromne - podobnie jak np. z wycenianym na dziesiątki miliardów dolarów, a przynoszącym straty, Uberem.

Wolność tworzenia

Trudno wyobrazić sobie możliwości, jakie daje taki majątek. Z jednej strony Bezosa stać na finansowanie prywatnego programu eksploracji Kosmosu. Z drugiej – może lekką ręką kupować tak legendarne tytuły, jak choćby przejęty przez niego 2 lata temu „The Washington Post”, albo zignorować skandale i przygarnąć pod własne skrzydła legendarną ekipę Top Gear, płacąc kolejne 250 milionów.

A przy tym, jak jeszcze całkiem niedawno, jeździć Hondą Accord z 1996 roku. Całkiem nieźle jak na kogoś, kto 20 lat temu wymyślił sobie nazwę firmy, ale nie miał pojęcia, czym ta firma miałaby się zajmować.

Źródło artykułu:WP Gadżetomania
Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (4)