Jest wielka, pływa i produkuje prąd. Rosjanie zbudowali pierwszą mobilną elektrownię jądrową

Strona głównaJest wielka, pływa i produkuje prąd. Rosjanie zbudowali pierwszą mobilną elektrownię jądrową
30.04.2018 11:19
Jest wielka, pływa i produkuje prąd. Rosjanie zbudowali pierwszą mobilną elektrownię jądrową

Rosjanie zbudowali mobilną elektrownię atomową. Obiekt o nazwie „Akademik Łomonosow” jest wyjątkowy – unosi się na wodzie i może być przemieszczany tam, gdzie trzeba produkować energię. Problem w tym, że – zdaniem niektórych – to tykająca bomba ekologiczna.

Po co budować mobilną elektrownię jądrową? Rosja od lat nie kryje swoich nadziei i aspiracji, związanych z eksploracją Arktyki i zasobami naturalnymi, w które obfituje ten nieprzyjazny, ale coraz bardziej dostępny rejon świata.

Nic dziwnego, że jako jedyne państwo świata utrzymuje flotę atomowych lodołamaczy, zdolnych do przecierania szlaków przez morza Północy. Pływające elektrownie atomowe są kolejnym elementem tej układanki. Mogą być dostarczane tam, gdzie – z różnych względów – energia potrzebna jest tylko przez określony czas, np. w związku z dużymi budowami czy eksploatacją złóż.

Pierwsza elektrownia tego typu płynie właśnie przez Bałtyk. Warto podkreślić, że – mimo alarmujących nagłówków w mediach – na razie oba reaktory „Akademika Łomonosowa” są jeszcze nieaktywne, a w elektrowni nie ma paliwa jądrowego. Na razie to po prostu wielka barka, holowana do miejsca docelowego, gdzie zmieni się w działającą elektrownię.

"Akademik Łomonosow" - pływająca elektrownia jądrowa
"Akademik Łomonosow" - pływająca elektrownia jądrowa

Pływająca elektrownia jądrowa

„Akademik Łomonosow” ma ponad 140 metrów długości i 30 szerokości. Na pokładzie znalazły się dwa reaktory KLT-40S, zapewniające moc elektryczną na poziomie 70 MW (dla porównania największa w Polsce Elektrownia Bełchatów ma moc elektryczną 5472 MW).

Producent – korporacja Rosatom – podkreśla zalety mobilnych elektrowni. Poza zapewnieniem dostaw w północnych rejonach Rosji, pływające elektrownie jądrowe mogą stać się ciekawym towarem eksportowym. Zdaniem twórców, projektem mogą być zainteresowane państwa, rozwijające swój przemysł w pobliżu linii brzegowej.

Dotyczy to m.in. przemysłu wydobywczego w krajach takich, jak RPA, Meksyk, Brazylia, Peru czy Chile. Rosjanie podkreślają również zainteresowanie takimi elektrowniami w krajach Maghrebu – pływająca elektrownia poza produkcją prądu może również dostarczać ciepło i funkcjonować jako odsalarnia, zapewniając w okolicy dostawy oczyszczonej, pitnej wody. Konstruktorzy „Łomonosowa” szacują, że pręty paliwowe będą wymieniane co 3 lata. Co 12 elektrownia będzie przemieszczana do portu na przegląd, a całkowity czas eksploatacji ma sięgać 40 lat.

"Akademik Łomonosow" - pływająca elektrownia jądrowa
"Akademik Łomonosow" - pływająca elektrownia jądrowa

Prąd na dalekiej Północy

Pływająca elektrownia jądrowa jest holowana z Petersburga – gdzie ją zbudowano - do Murmańska, gdzie zostanie dostarczone paliwo i rozpoczną się testy. Docelowo elektrownia zostanie odholowana do Czukockiego Okręgu Autonomicznego, gdzie, na dalekiej północy kraju, zapewni energię dla mieszkańców i platform wiertniczych.

Podróż wzdłuż wybrzeży Szwecji i Danii wywołała jednak protesty organizacji ekologicznych, które nazwały ją m.in. „pływającym Titanikiem” i wymusiły przemieszczanie obiektu przez Bałtyk bez paliwa na pokładzie. Konstruktorzy „Akademika Łomonosowa” odpierają jednak zarzuty i podkreślają wysoki poziom bezpieczeństwa obiektu, który ma wytrzymać nie tylko sztormy, ale także m.in. wysokie fale tsunami.

Niezależnie od aspektów ekologicznych sam pomysł, a zwłaszcza jego wdrożenie, wydają się ciekawą odpowiedzią na problemy związane z produkcją energii. W miejscach, gdzie szerokie wykorzystanie energii odnawialnej jest nieopłacalne lub niemożliwe, pływające elektrownie jądrowe mogą okazać się ciekawą alternatywą. Zwłaszcza, że – w przeciwieństwie do tradycyjnych elektrowni – można przemieszczać je tam, gdzie są najbardziej potrzebne.

W artykule wykorzystałem informacje z serwisów Nuclear Engineering, Ars Technica i Power Technology.

Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (1)