Prąd w Polsce najdroższy w Europie. Nie zmienia tego rosnąca moc OZE

Fotowoltaika w Polsce. Rozwój instalacji fotowoltaicznych
Fotowoltaika w Polsce. Rozwój instalacji fotowoltaicznych
Źródło zdjęć: © Pixabay

30.08.2023 12:44, aktual.: 31.08.2023 08:16

Zalogowani mogą więcej

Możesz zapisać ten artykuł na później. Znajdziesz go potem na swoim koncie użytkownika

Ceny prądu w Polsce osiągają bardzo wysoki poziom, co mocno odczuwają odbiorcy. Prąd w naszym kraju jest najdroższy w Europie i nie zmieniają tego inwestycje w odnawialne źródła energii. Fotowoltaiki jest coraz więcej, a energia jest coraz droższa.

Ceny energii elektrycznej w Polsce są najwyższe w Europie. Z danych przytaczanych przez dziennikarzy serwisu Wysokie Napięcie wynika, że na rynku spot w lipcu 2023 r. w Polsce za 1 MWh energii elektrycznej płacono 116 euro. Dla porównania w Niemczech koszt ten wynosił 77 Euro, we Francji 78, w Czechach 87, a w Szwecji 33. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele.

Jak podaje Wysokie Napięcie, wysoka cena energii w Polsce w porównaniu z innymi krajami wynika m.in. z taniejącego gazu. W lipcu 2023 r. koszt gazu wynosił 150 zł/MWh, podczas gdy w sierpniu 2023 r., w szczycie kryzysu, płacono za niego aż 1110 zł/MWh. Dodatkowym problemem jest drożejący polski węgiel.

Wszędzie poza Polską węgiel kamienny tanieje. W portach ARA jego cena w lipcu wynosiła 450 zł/t, a jeśli stawkę tą zestawić z poziomem kaloryczności polskiego węgla, która jest niższa, węgiel w Europie sprzedawano za 396 zł/t. Polski węgiel drożeje, osiągając najwyższy poziom w historii, niemal 739 zł/t, przez co koszt wytworzenia prądu z polskiego węgla jest o ok. 150 zł/MWh wyższy niż koszt produkcji prądu z węgla importowanego.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Nadprodukcja z OZE wcale nie pomaga

Dużo słyszy się o inwestycjach w odnawialne źródła energii. W miesiącach wiosennych i letnich produkcja z fotowoltaiki jest na tyle duża, że w poszczególnych dniach dochodzi do nadpodaży energii na rynku. Pod koniec maja w 2023 r. w Polsce zainstalowanych było ponad 13,9 GW w fotowoltaice, a w samym maju do sieci przyłączono 0,5 GW mocy.

W Polsce mamy już ponad 1,27 mln prosumentów. Wydawać by się mogło, że nadmiar generowanej przez nich energii elektrycznej przełoży się korzystnie na ceny prądu. Niestety, jak zauważają autorzy serwisu Wysokie Napięcie, zjawisko nadpodaży energii nie odbija się wyraźnie na giełdowych cenach prądu.

Decyzje o ograniczaniu podaży mocy podejmuje operator systemu przesyłowego i to on bierze na siebie koszty z tym związane. Wiąże się to z ograniczaniem zdolności importowych, awaryjnym eksportem do sąsiadów lub do ograniczania generacji z OZE. Jak czytamy we wspomnianym źródle - redukcja mocy odbywa się pozarynkowo, w związku z czym ceny energii na polskiej giełdzie utrzymują się na wyższym poziomie niż u naszych sąsiadów.

Kontrakty na energię na 2024 r. przynoszą spadki, lecz są one niewielkie. Wynika to z niepewności co do możliwości pokrycia zapotrzebowania Europy na gaz ziemny. Jeśli nadchodząca zima okaże się mroźna i mało wietrzna, możliwe, że ponownie dojdzie do wysokich skoków cen gazu, co przełoży się na ceny energii elektrycznej.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (10)