Wielcy przegrani [cz. 1.]. Betamax i Suchoj Su-6

Wielcy przegrani [cz. 1.]. Betamax i Suchoj Su-6
31.05.2012 16:00
VHS - zwycięzca wojny formatów wideo
VHS - zwycięzca wojny formatów wideo

Produkty i technologie, które obecnie uważamy za standard, nie zawsze nim były. Zanim zdobyły swoją pozycję, musiały stoczyć walkę z konkurencyjnymi pomysłami, które z różnych powodów przegrały tę walkę. Z pierwszej części nowego cyklu dowiecie się, jaką technologię wybrała branża porno i dlaczego Rosjanie woleli gorsze samoloty.

Produkty i technologie, które obecnie uważamy za standard, nie zawsze nim były. Zanim zdobyły swoją pozycję, musiały stoczyć walkę z konkurencyjnymi pomysłami, które z różnych powodów przegrały tę walkę. Z pierwszej części nowego cyklu dowiecie się, jaką technologię wybrała branża porno i dlaczego Rosjanie woleli gorsze samoloty.

Betamax – branża porno rozdaje karty

Zanim pojawiły się cyfrowe nośniki danych, wielbiciele filmów gromadzili pokaźne kolekcje kaset VHS. Ten symbol lat 80. i 90. XX wieku po raz pierwszy w historii na masową skalę uwolnił widzów od dyktatu telewizyjnej ramówki. Choć w czasach swojej świetności był bezkonkurencyjny, nim zyskał popularność, musiał stoczyć zaciętą walkę z konkurencyjnym formatem.

Wojna nośników rozpoczęła się w 1976 roku, gdy firma JVC opracowała kasetę VHS (Video Home System)  – konkurencję dla starszego o rok i opracowanego przez Sony standardu Betamax. Obie firmy, wypuszczając na rynek produkt o podobnym wyglądzie, zastosowaniu i korzystający ze zbliżonej technologii szybko zrozumiały, że kluczem do sukcesu jest pozyskanie sojuszników.

Szybko wyodrębniły się dwa główne obozy, których skład dobitnie pokazuje, jaki kraj był wówczas liderem na rynku elektroniki konsumenckiej. Do obozu Sony dołączyły m.in. takie firmy, jak Toshiba, Sanyo, NEC czy Pioneer. Do wspierającego kasetę VHS stronnictwa JVC weszły m.in. Panasonic (wówczas Matsushita), Hitachi i Sharp.

1985 Sony Super Betamax vs. VHS promo sales tape.

Kaseta Betamax była bardziej zaawansowana technologicznie. Oferowała rozdzielczość poziomą sięgającą 270 linii (w wersji SuberBeta z 1980 roku nawet 290 linii) i w niektórych wersjach umożliwiała zapis dźwięku hi-fi, przez co była niekiedy stosowana w roli wysokiej klasy nośnika dźwięku.

Standard VHS zapewniał gorszą jakość obrazu, oferując zaledwie 240 lub 250 linii. Mimo tego już po kilku latach format JVC zaczął zdobywać przewagę. Dlaczego?

Podstawową kwestią była cena licencji. O ile Sony, opracowując swój produkt od podstaw, wymagało znacznych opłat od producentów sprzętu, to JVC, dzięki wzorowaniu się na niektórych rozwiązaniach Sony, miało znacznie niższe koszty własne i mogło żądać niższych opłat licencyjnych.

Kolejną sprawą była długość nagrania. Pierwsze kasety Betamax oferowały zaledwie 60 minut, a VHS zapewniał nawet do trzech godzin nagrywania, co przy niższych cenach samego nośnika sprawiało, że rynek użytkowników domowych wybrał po prostu tańsze rozwiązanie.

Magnetowid Betamax SC5200 (Fot. Godarusa.com)
Magnetowid Betamax SC5200 (Fot. Godarusa.com)

Gwoździem do trumny dla standardu Sony była polityka tej firmy wobec branży pornograficznej – japońska firma nie chciała, aby na kasetach Betamax znalazły się filmy dla dorosłych. Efektem tej decyzji była wieloletnia symbioza pomiędzy kasetą VHS i filmami pornograficznymi, napędzająca sprzedaż obu branżom.

Standard Betamax, choć przegrał wojnę, miał jednak na koncie niewielki sukces – ciesząc się uznaniem profesjonalistów, znalazł swoją, niewielką niszę w branży telewizyjnej. W porównaniu z globalną dominacją kasety VHS drobne sukcesy Sony na rynku profesjonalnym były jednak mało istotne.

Su-6 kontra Ił-2. Niech wygra gorszy!

Samolot szturmowy Ił-2 to nie tylko jedna z ikon drugiej wojny światowej, ale zarazem samolot wojskowy wyprodukowany w największej w historii liczbie egzemplarzy (w ogólnym rankingu wyprzedziły go jedynie Cessna 172 i Po-2). W sumie powstało ponad 36 tys. tych samolotów, a ich skuteczność na polu walki znacząco ułatwiła Armii Czerwonej zwycięstwo nad Niemcami.

Sława legendarnego szturmowca Iliuszyna jest tak wielka, że niemal całkowicie zapomniano o jego konkurencie, który mimo znacznie lepszych osiągów, opancerzenia i uzbrojenia nigdy nie wszedł do produkcji. Tym wielkim, zapomnianym przegranym jest samolot szturmowy Su-6.

Gdy w latach 30. Armia Czerwona przygotowywała się do gigantycznej ofensywy na Europę, kluczowym samolotem torującym drogę oddziałom lądowym miała być nowoczesna maszyna szturmowa. Po ogłoszeniu zapotrzebowania na taki samolot w szranki stanęły m.in. biura konstrukcyjne Iliuszyna i Suchoja.

Maszyna zaproponowana przez Pawła Suchoja była rozwinięciem istniejącego już samolotu szturmowego Su-2. Modyfikacje były jednak tak głębokie, że powstał samolot górujący możliwościami nie tylko nad swoim poprzednikiem, ale również nad konkurencyjnym projektem Iliuszyna, który udało się oblatać niemal półtora roku wcześniej.

Ił-2 (Fot. Weapons-Of-War.Ucoz.ru)
Ił-2 (Fot. Weapons-Of-War.Ucoz.ru)

Su-6 był lepszy pod niemal każdym względem. Osiągał wyższą o prawie 100 km/h prędkość maksymalną i – co istotne w przypadku precyzyjnych ataków – łączył większą zwrotność z lepszą stabilnością lotu. Su-6 mógł również latać wyżej o prawie kilometr.

Co więcej, Suchoj był lepiej uzbrojony – choć zabierał o 200 kilogramów bomb mniej, górował nad Iłem uzbrojeniem strzeleckim i mógł przenosić więcej rakiet. Kolejną przewagą było lepiej zaprojektowane wnętrze, z wygodnym i sensownie opancerzonym stanowiskiem tylnego strzelca. Ponadto, jak stwierdziła komisja państwowa podczas testów tej maszyny, poza rolą samolotu szturmowego Su-6 mógł być również wykorzystany do zwalczania samolotów bombowych wroga (na bazie Su-6 wykonano m.in. prototypowy myśliwiec Su-7).

Su-6 (Fot. Airwar.ru)
Su-6 (Fot. Airwar.ru)

Patrząc na możliwości tej maszyny, dziwny wydaje się fakt, że do masowej produkcji skierowano gorszy samolot. Dlaczego? Przyczyna okazała się dość prozaiczna. Su-6 wymagał silnika, którego produkcja nie została jeszcze rozpoczęta na szeroką skalę. W czasie pokoju nie byłoby to większym problemem i oznaczałoby prawdopodobnie kilka tygodni potrzebnych na przestawienie linii produkcyjnych.

Decyzję o losach Su-6 podejmowano jednak w 1942 roku, gdy wojska niemieckie zbliżały się do ośrodków przemysłowych Kaukazu i rejonu Stalingradu. ZSRR walczył wówczas nie o zwycięstwo, ale o przetrwanie.

W takich warunkach zdecydowano o skierowaniu wszystkich środków na produkcję Iła-2. Gdy po kilkunastu miesiącach sytuacja na froncie poprawiła się na tyle, że stale dopracowywany Su-6 mógł być skierowany do produkcji, wdrażanie kolejnego typu uzbrojenia i silnika lotniczego przestało mieć większy sens, tym bardziej że na horyzoncie pojawiły się już maszyny kolejnej generacji.

Oceń jakość naszego artykułuTwoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Udostępnij:
Wybrane dla Ciebie
Komentarze (0)