Z tym gadżetem czajnik nie będzie już potrzebny
Gdy na sklepowych półkach stał praktycznie tylko ocet, po ulicach nie jeździły luksusowe samochody, a zamiast na plaże Egiptu jeździło się do zakładowego ośrodka wypoczynkowego, jednym z popularnych wakacyjnych gadżetów była sprytna grzałka do gotowania wody. Okazuje się, że pomysły PRL-owskich inżynierów wcale nie były niedorzeczne. Po latach słynna grzałka ma szanse na nowe wcielenie.